Chciałam Wam pokazac skutek moich rozmow z pewnym zielonym stworkiem ;-) oto on kiedy wyrastał z pestki ( z pestki avocado) i rosł sobie rósł i rósł az wpadłam na pomysł ze go przesadze co zreszta dosyc czesto czynie z zieleninka w moim domu po tym przesadzeniu w czasie ktorego urwałam mu kawał korzenia (nie sadziłam ze jest az tak długi) moj avocadek stracił liscie i wygladał jak obraz nedzy i rozpaczy no wiec rozpoczełam psychoterapie hi hi gadałam do niego ze przeciez jest silny i da rade i w ogole i w szczególe no i oto efekt mojej psychoterapii , kolejnym dowodem na to ze rozmawianie z roslinkami dizała jest moja bozonarodzeniowa choinka, która po świetach zgubiła prawie wszystkie igły bo u nas w mieszkaniu jest dosyc goraco wszyscy mi mowili ze juz nic z niej nie bedzie i zebym ja wyrzucila ja jednak wysadzilam ja do ziemi i pieknie sie przyjeła chodziłam do niej z dobrym słowem hi hi tak wiec zachecam was wszystkich do gadania fdo swoich roslinek pomimo iz czasem wydaje sie ze juz nie warto;-)
no cóż... ja gadam :))))))) Wygląda to komicznie, szczególnie jak ktoś przystanie na ulicy i posłucha jak łażę po ogrodzie i do tej zieleninki zagadam z aprobatą, że tak ładnie się stara i rośnie, aż miło patrzeć, a do innej z naganą, że sie nie stara i jak tak dalej będzie to wyląduje na kompostowniku - co ciekawe te reprymendy działają ;)))))))))))) To już weszło do rytuału, bo Jędrek, jak mnie widzi rano w ogrodzie to pyta : no, nagadałaś się ze swoimi kwiatkami ? to idź zrób śniadanie, Kobieto, bo zaraz ja z Tobą pogadam ;)))))))))))))) ale kto by sie takiego Chwaścika bał ;)))))))))))))
Ja tez gadam, ale ja to nawet do kamienia potrafie przemowy wyglaszac ;)) Zaraz z rana jak Ave wylaze na taras i gadam, w dodatku gadam do nich po polsku, bo od czasu kiedy sie "dziecie" wyprowadzilo, to nie mam z kim pogadac po polsku tak na codzien. Nie wiem, czy rozumieja, ale efekty sa pozytywne, wiec chyba tak, odpowiedzi jeszcze nigdy nie dostalam zadnej, ale sie nie zrazam :))) Teraz chyba bede jeszcze musiala pszczoly nawolywac, bo mi pomidory kwitna i przkwitaja, a tu ani jednej pszczolki :( i zaczynam wnerwa dostawac ;))
Ewus, to nie jest normalny krzak pomidorow z 30toma kwiatami ...to jest ta miniaturka, na ktorej w tej chwili mam pewnie ze 3000 kwiatuszeczkow takich maciusienkich, piciusienkich ..... ze chybabym sie musiala zachlastac na nic z tym pedzelkiem. Ale wlasnie polecialam zerknac i co ?????????? Wlasnie jest kilka pomidorkow juz zawiazanych, wiec jednak moje nawolywania tez dzialaja :)))))))))))))))))
Ja także rozmawiam z kwiatami a szczególnie wtedy gdy słabo rosną.Daje im ultimatum albo będzie z nich wspaniały okaz albo za...jakis czas wypowiem im mieszkanie i fora z mojego parapetu.Jestem może radykałem ale skutek wyśmienity.Już nie raz , któreś z nich ocaliło swoje miejsce.Wspaniale rośnie i cieszy moje oczy.
Niektórzy tak mają,że im nawet drewniany kij od szczotki zakwitnie,ja gadam do moich kwiatków,gadam a one i tak padają wcześniej lub później...niestety częściej wcześniej.
A może zamiast zamęczać je inteligentną (w co nie śmiem wątpić ;)) konwersacją, po prostu je czasem podlej? ;))) Prosty sposób a przeważnie działa;))) p.
Zrobiono kiedys eksperyment i postawiono na parapecie 2 fiolki jeden po lewej stronie, drugi po prawej. Do jednego mowiono mile, lagodnie, uczuciowo, chwalono....do drugiego wrecz odwrotnie....co sie okazalo? Po pewnym czasie chwalony kwiatek zakwitl jak nigdy dotad a ten drugi zmarnial niestety...wiec cos musi w tym byc ;)
Chciałam Wam pokazac skutek moich rozmow z pewnym zielonym stworkiem ;-) oto on
kiedy wyrastał z pestki ( z pestki avocado) i rosł sobie rósł i rósł az wpadłam na pomysł ze go przesadze co zreszta dosyc czesto czynie z zieleninka w moim domu po tym przesadzeniu w czasie ktorego urwałam mu kawał korzenia (nie sadziłam ze jest az tak długi) moj avocadek stracił liscie i wygladał jak obraz nedzy i rozpaczy no wiec rozpoczełam psychoterapie hi hi gadałam do niego ze przeciez jest silny i da rade i w ogole i w szczególe no i oto efekt mojej psychoterapii
, kolejnym dowodem na to ze rozmawianie z roslinkami dizała jest moja bozonarodzeniowa choinka, która po świetach zgubiła prawie wszystkie igły bo u nas w mieszkaniu jest dosyc goraco wszyscy mi mowili ze juz nic z niej nie bedzie i zebym ja wyrzucila ja jednak wysadzilam ja do ziemi i pieknie sie przyjeła chodziłam do niej z dobrym słowem hi hi tak wiec zachecam was wszystkich do gadania fdo swoich roslinek pomimo iz czasem wydaje sie ze juz nie warto;-)
no cóż... ja gadam :))))))) Wygląda to komicznie, szczególnie jak ktoś przystanie na ulicy i posłucha jak łażę po ogrodzie i do tej zieleninki zagadam z aprobatą, że tak ładnie się stara i rośnie, aż miło patrzeć, a do innej z naganą, że sie nie stara i jak tak dalej będzie to wyląduje na kompostowniku - co ciekawe te reprymendy działają ;))))))))))))
To już weszło do rytuału, bo Jędrek, jak mnie widzi rano w ogrodzie to pyta : no, nagadałaś się ze swoimi kwiatkami ? to idź zrób śniadanie, Kobieto, bo zaraz ja z Tobą pogadam ;)))))))))))))) ale kto by sie takiego Chwaścika bał ;)))))))))))))
Ja tez gadam, ale ja to nawet do kamienia potrafie przemowy wyglaszac ;)) Zaraz z rana jak Ave wylaze na taras i gadam, w dodatku gadam do nich po polsku, bo od czasu kiedy sie "dziecie" wyprowadzilo, to nie mam z kim pogadac po polsku tak na codzien.
Nie wiem, czy rozumieja, ale efekty sa pozytywne, wiec chyba tak, odpowiedzi jeszcze nigdy nie dostalam zadnej, ale sie nie zrazam :))) Teraz chyba bede jeszcze musiala pszczoly nawolywac, bo mi pomidory kwitna i przkwitaja, a tu ani jednej pszczolki :( i zaczynam wnerwa dostawac ;))
hehehe a nie mowielm ze gadula roku :):):):):):):):):):)
Marylka i Ewcia u Was to juz jakas dzungla za oknem z pewnoscia przy takiej gadanie;-) milo ze nie jestem sama w tej przypadłosci
To sie nie wnerwiaj, tylko bierz pędzelek i zapylaj Pszczółko :)))))))
Ewus, to nie jest normalny krzak pomidorow z 30toma kwiatami ...to jest ta miniaturka, na ktorej w tej chwili mam pewnie ze 3000 kwiatuszeczkow takich maciusienkich, piciusienkich ..... ze chybabym sie musiala zachlastac na nic z tym pedzelkiem.
Ale wlasnie polecialam zerknac i co ?????????? Wlasnie jest kilka pomidorkow juz zawiazanych, wiec jednak moje nawolywania tez dzialaja :)))))))))))))))))
Moja mama zawsze rozmawiała z kwiatami i pięknie rosły. Wszystkie zdechlaczki wracały przy niej do życia
.
Ja także rozmawiam z kwiatami a szczególnie wtedy gdy słabo rosną.Daje im ultimatum albo będzie z nich wspaniały okaz albo za...jakis czas wypowiem im mieszkanie i fora z mojego parapetu.Jestem może radykałem ale skutek wyśmienity.Już nie raz , któreś z nich ocaliło swoje miejsce.Wspaniale rośnie i cieszy moje oczy.
w sumie liczy sie rezultat ;-)
Niektórzy tak mają,że im nawet drewniany kij od szczotki zakwitnie,ja gadam do moich kwiatków,gadam a one i tak padają wcześniej lub później...niestety częściej wcześniej.
moze musisz mienic repertuar rozmów bo ten im nie odpowiada hi hi hi
Zacznę im czytać romanse.
To może dodatkowo włączaj im muzyczke ;)))))))))))))
A może zamiast zamęczać je inteligentną (w co nie śmiem wątpić ;)) konwersacją, po prostu je czasem podlej? ;)))
Prosty sposób a przeważnie działa;)))
p.
Buuu,wydalo sie.
Zrobiono kiedys eksperyment i postawiono na parapecie 2 fiolki jeden po lewej stronie, drugi po prawej. Do jednego mowiono mile, lagodnie, uczuciowo, chwalono....do drugiego wrecz odwrotnie....co sie okazalo? Po pewnym czasie chwalony kwiatek zakwitl jak nigdy dotad a ten drugi zmarnial niestety...wiec cos musi w tym byc ;)