Witajcie, mam nietypowe pytanie. Kiedyś czytałam książkę o parze kochanków, którzy się spotykali raz na rok. Kontynuowali tę tradyję, mając rodziny i żyjąc własnym życiem... Nie pamiętam tytułu. Co mi się kojarzy ze słonym morzem, ale to chyba nie ten trop. jeśli ktoś wie, byłabym wdzięczna za podanie tytułu i autora.
a mi to sie kojarzy z ksiazka Worthona " spoznieni kochankowie", ale nie pamietam czy oni spotykali sie raz na rok, chyba nie, on byl malarzem, a ona niewidoma kobieta
Droga Veno (co za sympatyczny natchniony nick:)) to była komedia z gat. romantycznych-choc powiem szczerze, że nie wiem, kto tę sztukę tak zakwalifikował-owszem smiałam się-jak to na komedii, ale bardziej pamietam, co mnie poruszyło i wzruszyło.Tym bardziej, że takie "pokręcone" uczucie uwikłane w historię dwóch rodzin-raczej mnie nie bawi... Ja z tych konserw jestem;) Pozdrawiam serdecznie z zachmurzonej Gdyni
hm, nie wiem czy to właśnie ten utwór, ale dzięki za zainteresowanie. Fakt, może to mało zabawna sytuacja, ale jednak może się zdarzyć... Życie szykuje dla nas niespodzianki, o których nam się nie śni.
Ależ Ci zazdroszczę tej pogody...U nas od rana lampa na full, teraz jest 30 stopni w cieniu...Ale coś się chmurzy na zachodzie, może spadnie jakiś miły deszcz? Bo tak sucho... p.
Witajcie, mam nietypowe pytanie. Kiedyś czytałam książkę o parze kochanków, którzy się spotykali raz na rok. Kontynuowali tę tradyję, mając rodziny i żyjąc własnym życiem... Nie pamiętam tytułu. Co mi się kojarzy ze słonym morzem, ale to chyba nie ten trop. jeśli ktoś wie, byłabym wdzięczna za podanie tytułu i autora.
Mnie,to co napisałaś ,kojarzy się z filmem.Niestety nie pamiętam tytułu.
nie chodzi o tą książkę niestety
Film będacy adaptacja nosił tytuł "Same Time Next Year"("za rok o tej samej porze"), głownymi odtwórcami byli Alan Alda i Ellen Burstein.
Film powstał jako adaptacja sztuki Bernarda Slade'a. Pozdrawiam
hm, jakoś nie pamiętam, żeby to była komedia, ale na pewno sięgnę po ten film albo wybiorę się na sztukę
Droga Veno (co za sympatyczny natchniony nick:))
to była komedia z gat. romantycznych-choc powiem szczerze, że nie wiem, kto tę sztukę tak zakwalifikował-owszem smiałam się-jak to na komedii, ale bardziej pamietam, co mnie poruszyło i wzruszyło.Tym bardziej, że takie "pokręcone" uczucie uwikłane w historię dwóch rodzin-raczej mnie nie bawi...
Ja z tych konserw jestem;)
Pozdrawiam serdecznie z zachmurzonej Gdyni
hm, nie wiem czy to właśnie ten utwór, ale dzięki za zainteresowanie.
Fakt, może to mało zabawna sytuacja, ale jednak może się zdarzyć... Życie szykuje dla nas niespodzianki, o których nam się nie śni.
Ależ Ci zazdroszczę tej pogody...U nas od rana lampa na full, teraz jest 30 stopni w cieniu...Ale coś się chmurzy na zachodzie, może spadnie jakiś miły deszcz? Bo tak sucho...
p.