Wreszcie nadeszły upragnione wakacje a wraz z nimi wyjazd nad morze (pierwszy od trzech lat) mamy jechać jutro, a tu wczoraj wieczorem mój dwuletni synek dostał gorączki 38,5 stopni, dziś o 5. rano miał 39. Pobiegłam do lekarza i okazało się że chore gardło. powiedziałam lekarce że chcemy jutro jechać, a ona stwierdziła że nie widzi przeciwskazań, powiedziała że mamy jechać (zapisała mu Bactrim) i najwyżej jak jutro będzie miał temp opóźnić wyjazd o 1 dzień. Sama nie wiem co robić bo widzę że czuje się bardzo źle jak tylko przyszliśmy od lekarza zasnął i śpi do teraz. Jak bedzie czuł się tak źle to wyjazd nie będzie dla niego żadną frajdą. Poradźcie mi co mam robić? Moja mama też mówi że mamy jechać, a ja sama nie wiem co robić.
Jedź. Dwie dawki antybiotyku powinny zlikwidować temperaturę. Najwyżej całą drogę prześpi. A zmiana powietrza doskonale zrobi na gardło. Kilka lat temu moje dzieci nad morze jechały z anginą. Obiecywałam sobie, że najwyżej będzie zakaz kąpieli. Jeszcze pierwszego dnia kąpały się w morzu - oj mamo zobacz jaka ta fala niedobra zmoczyła nas całkowicie. Po chorobie nawet śladu nie było - mimo, że przez połowę pobytu oczewkiwałam rozwijającego się zapalenia płuc.
Moja mama rzekła to samo jak mieliśmy gdzies jechać to my z moją siostrą zawsze byłyśmy chore ;-) I bez całej apteczki nigdzie się nie ruszała. Dzięki za odpowiedź.
Jamajko nie martw się dostał leki jutro będzie dobrze , byłam kiedyś w takiej samej sytuacji i pojechaliśmy . Życzę dużo słońca .
ja bym pojechała
Jedź. Dwie dawki antybiotyku powinny zlikwidować temperaturę. Najwyżej całą drogę prześpi. A zmiana powietrza doskonale zrobi na gardło. Kilka lat temu moje dzieci nad morze jechały z anginą. Obiecywałam sobie, że najwyżej będzie zakaz kąpieli. Jeszcze pierwszego dnia kąpały się w morzu - oj mamo zobacz jaka ta fala niedobra zmoczyła nas całkowicie.
Po chorobie nawet śladu nie było - mimo, że przez połowę pobytu oczewkiwałam rozwijającego się zapalenia płuc.
Moja mama rzekła to samo jak mieliśmy gdzies jechać to my z moją siostrą zawsze byłyśmy chore ;-) I bez całej apteczki nigdzie się nie ruszała. Dzięki za odpowiedź.