Wczoraj przy pięknej popołudniowej pogodzie zebrałam jabłuszka w moim ogródku, chociaż malutkie i trochę przypsute to z trzech wiaderek zdobyłam 1,5 kg pysznych cząstek jabłuszek, poszukałam na WŻ przepisiku na szarlotkę i znalazłam przepis na pysznie zapowiadającą się szarlotkę z rosą, wzięłam się pieczołowicie do pracy aby po 30 minutach rozkoszować się widokiem smakowicie wyglądającej szarlotki, wyszłam do ogrodu z informacją dla rodzinki iż juz niedługo do kawki podam tenże specjał, wchodząc do domku przesunęłam stojący traktor mojego synka (dość duży taki z pedałkami , coś ala rowerek na czterech kółkach), pomyślałam gorącą szarlotkę dam na taras szybko wystygnie, wyjęłam placuszka z piekarnika, następnie z blaszki na deskę i ruszyłam z wrzącym plackiem dziarskim krokiem na taras i nagle............................trach w ułamku sekundy wyrżnęłam orła z wrzącą szrlotką, w tym ułamku sekudny zdając sobie sprawę z tego że skoro traktorek jest znów wysunięty może tu być mój synek lub córcia wolałam aby gorące ciasto wylądowało na mnie niż na którymś dziecku...................... i tak dziś doszłam trochę do siebie, mam poparzoną lewą rękę po wewnętrznej stronie, jest cała w pęcherzach boli jak diabli, kolano wygląda jakby ktoś położył mi na nim balon z wodą niestety to też pęcherze po oparzeniu .... pan dokror w szpitalu dźwięcznym głosikiem zaświrgolił :..."noi masz babo placek, a na ręce oparzenie I stopnia, a na nodze II stopnia". eh a taką miałam ochotę na tą szarlotkę:(
Użytkownik messua27 napisał w wiadomości: > Wczoraj przy pięknej popołudniowej pogodzie zebrałam jabłuszka w moim ogródku, > chociaż malutkie i trochę przypsute to z trzech wiaderek zdobyłam 1,5 kg > pysznych cząstek jabłuszek, poszukałam na WŻ przepisiku na szarlotkę i > znalazłam przepis na pysznie zapowiadającą się szarlotkę z rosą, wzięłam się > pieczołowicie do pracy aby po 30 minutach rozkoszować się widokiem smakowicie > wyglądającej szarlotki, wyszłam do ogrodu z informacją dla rodzinki iż juz > niedługo do kawki podam tenże specjał, wchodząc do domku przesunęłam stojący > traktor mojego synka (dość duży taki z pedałkami , coś ala rowerek na czterech > kółkach), pomyślałam gorącą szarlotkę dam na taras szybko wystygnie, wyjęłam > placuszka z piekarnika, następnie z blaszki na deskę i ruszyłam z wrzącym > plackiem dziarskim krokiem na taras i nagle............................trach w > ułamku sekundy wyrżnęłam orła z wrzącą szrlotką, w tym ułamku sekudny zdając > sobie sprawę z tego że skoro traktorek jest znów wysunięty może tu być mój > synek lub córcia wolałam aby gorące ciasto wylądowało na mnie niż na którymś > dziecku...................... i tak dziś doszłam trochę do siebie, mam > poparzoną lewą rękę po wewnętrznej stronie, jest cała w pęcherzach boli jak > diabli, kolano wygląda jakby ktoś położył mi na nim balon z wodą niestety to > też pęcherze po oparzeniu .... pan dokror w szpitalu dźwięcznym głosikiem > zaświrgolił :..."noi masz babo placek, a na ręce oparzenie I > stopnia, a na nodze II stopnia". eh a taką miałam ochotę na tą > szarlotkę:(
Hmmmm, szkoda, że dopiero dzisiaj wpisałam preparat zrobiony z kitu pszczelego /propolisu/, który jest wspaniałyum specyfikiem na oparzenia.. szybko likwiduje ból, goi i nie zostawia śladów..
Kurcze jak to nigdy nic nie wiadomo co sie moze stac .... wspolczuje Ci serdecznie z tym bolem .... nie mam zadnych rad. Ale trzymaj sie kochana jedynie buziaki i usciski wirtualne moge przeslac, co czynie :))
messua27 trzymaj się.. .wiem co to jest za ból ale jak mówią " najdłuższa żmija mija" więc buzia w górę ułożoną w rogalik będzie dobrze, złamałam nogę w trzech miejscach, a teraz druga noga, naderwane mięsnie oj też boli. Jestem z Tobą i trzymam kciuki pozdrawiam
oj tak, tak, aloes na oparzenia jest superowy :) Trzymaj się biedulko, a następną szarlotkę jedzcie po ostygnięciu, najlepiej w kuchni, zeby nie trzeba było nosić...
Kurcze...ale pechowo. Na szczęście dzieci nie było obok Ciebie a i ten najgorszy ból jest już za Tobą. Wytrzymaj jeszcze trochę. Z każdym niem będzie lepiej. Przytulam serdecznie.
I jeszcze jedno potweirdzenie ze, w zyciu nigdy nie mozna tak glupio wymyslec..jak sie moze zdarzyc... Zdrowiej i ciesz sie ze, nic gorszego sie nie stalo :)
Wspólczuje bardzo ! Podejrzewam ,ze długo nie bedziesz miała apetytu na coś '' charlotkowego ''Pozdrawiam i życze szybkiego powrotu do formy ...... ciastowej tez !
Messua, łaączę się z tobą w tym bólu fizycznym... (dosłownie), też mam poparzoną łapkę, na domiar złego zdarłam pęcherze. Boli jak diabli. Pozdrawiam serdecznie.
Wczoraj przy pięknej popołudniowej pogodzie zebrałam jabłuszka w moim ogródku, chociaż malutkie i trochę przypsute to z trzech wiaderek zdobyłam 1,5 kg pysznych cząstek jabłuszek, poszukałam na WŻ przepisiku na szarlotkę i znalazłam przepis na pysznie zapowiadającą się szarlotkę z rosą, wzięłam się pieczołowicie do pracy aby po 30 minutach rozkoszować się widokiem smakowicie wyglądającej szarlotki, wyszłam do ogrodu z informacją dla rodzinki iż juz niedługo do kawki podam tenże specjał, wchodząc do domku przesunęłam stojący traktor mojego synka (dość duży taki z pedałkami , coś ala rowerek na czterech kółkach), pomyślałam gorącą szarlotkę dam na taras szybko wystygnie, wyjęłam placuszka z piekarnika, następnie z blaszki na deskę i ruszyłam z wrzącym plackiem dziarskim krokiem na taras i nagle............................trach w ułamku sekundy wyrżnęłam orła z wrzącą szrlotką, w tym ułamku sekudny zdając sobie sprawę z tego że skoro traktorek jest znów wysunięty może tu być mój synek lub córcia wolałam aby gorące ciasto wylądowało na mnie niż na którymś dziecku...................... i tak dziś doszłam trochę do siebie, mam poparzoną lewą rękę po wewnętrznej stronie, jest cała w pęcherzach boli jak diabli, kolano wygląda jakby ktoś położył mi na nim balon z wodą niestety to też pęcherze po oparzeniu .... pan dokror w szpitalu dźwięcznym głosikiem zaświrgolił :..."noi masz babo placek, a na ręce oparzenie I stopnia, a na nodze II stopnia".
eh a taką miałam ochotę na tą szarlotkę:(
oj biedna!
mam nadzieje, ze panthenol masz i cos coby nie bolalo
Użytkownik messua27 napisał w wiadomości:
> Wczoraj przy pięknej popołudniowej pogodzie zebrałam jabłuszka w moim ogródku,
> chociaż malutkie i trochę przypsute to z trzech wiaderek zdobyłam 1,5 kg
> pysznych cząstek jabłuszek, poszukałam na WŻ przepisiku na szarlotkę i
> znalazłam przepis na pysznie zapowiadającą się szarlotkę z rosą, wzięłam się
> pieczołowicie do pracy aby po 30 minutach rozkoszować się widokiem smakowicie
> wyglądającej szarlotki, wyszłam do ogrodu z informacją dla rodzinki iż juz
> niedługo do kawki podam tenże specjał, wchodząc do domku przesunęłam stojący
> traktor mojego synka (dość duży taki z pedałkami , coś ala rowerek na czterech
> kółkach), pomyślałam gorącą szarlotkę dam na taras szybko wystygnie, wyjęłam
> placuszka z piekarnika, następnie z blaszki na deskę i ruszyłam z wrzącym
> plackiem dziarskim krokiem na taras i nagle............................trach w
> ułamku sekundy wyrżnęłam orła z wrzącą szrlotką, w tym ułamku sekudny zdając
> sobie sprawę z tego że skoro traktorek jest znów wysunięty może tu być mój
> synek lub córcia wolałam aby gorące ciasto wylądowało na mnie niż na którymś
> dziecku...................... i tak dziś doszłam trochę do siebie, mam
> poparzoną lewą rękę po wewnętrznej stronie, jest cała w pęcherzach boli jak
> diabli, kolano wygląda jakby ktoś położył mi na nim balon z wodą niestety to
> też pęcherze po oparzeniu .... pan dokror w szpitalu dźwięcznym głosikiem
> zaświrgolił :..."noi masz babo placek, a na ręce oparzenie I
> stopnia, a na nodze II stopnia". eh a taką miałam ochotę na tą
> szarlotkę:(
Hmmmm, szkoda, że dopiero dzisiaj wpisałam preparat zrobiony z kitu pszczelego /propolisu/, który jest wspaniałyum specyfikiem na oparzenia.. szybko likwiduje ból, goi i nie zostawia śladów..
Będzie to bardzo pamiętna, choć nieskonsumowana, szarlotka
Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i współczuję (wiem jak boli oparzenie)
messua27 trzymaj się..
.wiem co to jest za ból
ale jak mówią " najdłuższa żmija mija" więc buzia w górę ułożoną w rogalik będzie dobrze,
złamałam nogę w trzech miejscach, a teraz druga noga, naderwane mięsnie oj też boli. Jestem z Tobą i trzymam kciuki
pozdrawiam
Ale mialas pecha,,,najwazniejsze teraz nie dopuscic do zakarzenia ran, zycze szybkiego wyzdrowienia!
messua , współczuję Ci strasznie , bidoczku... trzymaj sie dzielnie i jak masz dojscie do czystego aloesu to smaruj , pozdrawiam cieplutko.
oj tak, tak, aloes na oparzenia jest superowy :) Trzymaj się biedulko, a następną szarlotkę jedzcie po ostygnięciu, najlepiej w kuchni, zeby nie trzeba było nosić...
Oby szarlotka nie kojarzyła Ci się nigdy z bólem, bo i tak może być...
Współczucie...
Kurcze...ale pechowo. Na szczęście dzieci nie było obok Ciebie a i ten najgorszy ból jest już za Tobą. Wytrzymaj jeszcze trochę. Z każdym niem będzie lepiej. Przytulam serdecznie.
I jeszcze jedno potweirdzenie ze, w zyciu nigdy nie mozna tak glupio wymyslec..jak sie moze zdarzyc... Zdrowiej i ciesz sie ze, nic gorszego sie nie stalo :)
No to naprawde mialas "udany " wypiek .... Trzymaj sie dzielnie. Jutro bedzie lepiej . Serdeczne usciski . Beata
Szczerze polecam maść FIBROLAN - naprawdę skuteczna.
ojojoj,faktycznie pech)))
może narazie zafunduj sobie ciacho z cukierni na osłodę))
To sie zdarza, trudno przewidzieć takie sytuacje. Bąble zejdą, Ty wrócisz do równowagi. Będzie dobrze :))
Messua, łaączę się z tobą w tym bólu fizycznym... (dosłownie), też mam poparzoną łapkę, na domiar złego zdarłam pęcherze. Boli jak diabli. Pozdrawiam serdecznie.