Rozne sa nasze losy, po wielkich porazkach zawsze jakos slonce mi zaswiecilo. Karma? Nie wiem. Wiem, ze zycie nie jest proste. Za rogiem trawa nie zawsze jest zielona. Och cos mnie napadlo, reflekcja :)
Masz rację. Miałam taki zły czasw moim życiu, doslownie wszystko sie waliło. A ja z uporem maniaka powtarzałam" będzie dobrze" chociaz nikt oprócz mnie w to nie wierzył. Minęło trochę czasu i rzeczywiście jest dobrze. Jest o wiele lepiej niz w najśmielszych marzeniach. Zawsze warto mieć nadzieję.
Refleksja, nie refleksja cieszy mnie, ze cos sie dzieje w Twoim zyciu, co sprawia Ci radosc. Kazdy z nas zasluguje na szczescie, czasem tylko nie potrafimy sie doszukac szczescia w nieszczesciu;) Wiele przeszlam w moim zyciu, ale niczego, co sie wydarzylo nie nazwalabym porazka, niczego nie zaluje, bo te wszystkie przeszkody uksztaltowaly moja osobowosc. Sprawily, ze potrafie sie cieszyc zyciem, ze nie mam zadnych wielkich oczekiwan, a TO juz jest wielkie szczescie :))) Zycie nie jest proste, to prawda, ale dzieki temu jest piekne i interesujace ... prawda?? A trawa? no coz jest tylko tak zielona, jak bardzo chcemy to widziec ;)
Jest takie powiedzenie "co nas nie zabije, to nas wzmocni"... Myśle sobie, ze różne doświadczenia ( te przykre też) z iegiem czasu tworza katalog róznych zachowań. Jeśli mijaja- zostawiają po sobie "zysk"- chocby w postaci własnego przekonania, o własnych mozliwościach. Kolejne powiedzenie- zachowaj w sercu jedną zieloną gałaź, a w końcu przyleci na nią śpiwajacy ptak. Czasem ziszcza sie wymodlony cud... Warto mieć nadzieję, warto mieć przekonanie, że z kolan mozna wstać, chocby trzeba było wiele razy. Kiedyś usłysząłam pod swoim adresem coś w rodzaju zarzutu- tobie to łatwo mówić, bo ci się wszystko udaje. Szczęka mi opadła... Mnie się udaje? Ujmując temat statystycznie- równie często mi się udaje, co nie udaje. Tylko tam gdzie ktoś inny by w ogóle nie zaczął nic robic, no bo "na peeeeeeeeewno się nie uda", ja po prostu coś tam robię i nie myśle czy sie uda, czy nie. Uda się - super, nie uda się trudno- trzeba wyciagnąc wnioski, a resztę olać...
( Hi na olewkę z kolei ja mam refleksje, ale to już byłby off-topic ;) )
Z tym wstawaniem z kolan, to ja znam takie powiedzenie, ze "nie wazne ile razy zycie rzuca Cie na ziemie, ale wazne jak szybko sie podnosisz" i to swieta prawda. Nie raz dostalam od zycia tak, ze padlam nie tylko na kolana, ale na siekacze... ale zawsze pamietalam o tym, zeby sie szybko podniesc. Ja tez cale zycie slysze "ale przeciez Ty sobie zawsze dajesz rade" no bo kuzwa jakie mam wyjscie?? Daj ten Twoj off-topic, Twoje off-topic sa zawsze bardzo ciekawe :)))
Tak się upisałam, a wszystko mi znikło......... Jutro spróbuję odtworzyć... I chyba będę pisać w Wordzie i kopiować, bo cóś za często mi znika tyle lotnych myśli...
Nastawiłam minutnik, hi... Olewka- uważam, ze tworzy taką ochronną bańkę. Po podziale spraw na priorytetowe, o mniejszym stopniu ważności i pierdoły, wychodzi na to, ze aktywnosć zyciową nalezy kierować tylko na te dwie pierwsze, a trzecią- spokojnie olać. Jak sobie tak czytam czasem, jakie ludzie stwarzają sobie problemy- to ja bym je zakwalifikowała do trzeceij kategorii i spokojnie olała. Dużo takich przeszkadzaczy, dołowaczy- zasługuje wyłącznie na olewkę... Jak czegoś nie można zmienić- to zawsze można olać. Poza tym mało kto mi umie dokuczyc- no bo jak? skoro, ja to leję z góry na dół? Zdrowsza się czuję dzięki temu, spokojniejsza, mam więcej czasu na przyjemności... Na razie tyle, zaś przekroczę limit czasowy i tyle jakże głebokich (hi) myśli uleci znowu w niebyt ...:D
Rozne sa nasze losy, po wielkich porazkach zawsze jakos slonce mi zaswiecilo. Karma? Nie wiem. Wiem, ze zycie nie jest proste. Za rogiem trawa nie zawsze jest zielona. Och cos mnie napadlo, reflekcja :)
Masz rację. Miałam taki zły czasw moim życiu, doslownie wszystko sie waliło. A ja z uporem maniaka powtarzałam" będzie dobrze" chociaz nikt oprócz mnie w to nie wierzył. Minęło trochę czasu i rzeczywiście jest dobrze. Jest o wiele lepiej niz w najśmielszych marzeniach.
Zawsze warto mieć nadzieję.
Refleksja, nie refleksja cieszy mnie, ze cos sie dzieje w Twoim zyciu, co sprawia Ci radosc. Kazdy z nas zasluguje na szczescie, czasem tylko nie potrafimy sie doszukac szczescia w nieszczesciu;) Wiele przeszlam w moim zyciu, ale niczego, co sie wydarzylo nie nazwalabym porazka, niczego nie zaluje, bo te wszystkie przeszkody uksztaltowaly moja osobowosc. Sprawily, ze potrafie sie cieszyc zyciem, ze nie mam zadnych wielkich oczekiwan, a TO juz jest wielkie szczescie :))) Zycie nie jest proste, to prawda, ale dzieki temu jest piekne i interesujace ... prawda?? A trawa? no coz jest tylko tak zielona, jak bardzo chcemy to widziec ;)
Prawda, cos dobrego czeka zawsze za rogiem:) Trudnosci , tak jak piszesz ksztalca nas cale zycie, a jaka radosc mamy po wyjsciu z nich:)
Jest takie powiedzenie "co nas nie zabije, to nas wzmocni"... Myśle sobie, ze różne doświadczenia ( te przykre też) z iegiem czasu tworza katalog róznych zachowań. Jeśli mijaja- zostawiają po sobie "zysk"- chocby w postaci własnego przekonania, o własnych mozliwościach.
Kolejne powiedzenie- zachowaj w sercu jedną zieloną gałaź, a w końcu przyleci na nią śpiwajacy ptak.
Czasem ziszcza sie wymodlony cud...
Warto mieć nadzieję, warto mieć przekonanie, że z kolan mozna wstać, chocby trzeba było wiele razy.
Kiedyś usłysząłam pod swoim adresem coś w rodzaju zarzutu- tobie to łatwo mówić, bo ci się wszystko udaje. Szczęka mi opadła... Mnie się udaje? Ujmując temat statystycznie- równie często mi się udaje, co nie udaje. Tylko tam gdzie ktoś inny by w ogóle nie zaczął nic robic, no bo "na peeeeeeeeewno się nie uda", ja po prostu coś tam robię i nie myśle czy sie uda, czy nie. Uda się - super, nie uda się trudno- trzeba wyciagnąc wnioski, a resztę olać...
( Hi na olewkę z kolei ja mam refleksje, ale to już byłby off-topic ;) )
Z tym wstawaniem z kolan, to ja znam takie powiedzenie, ze "nie wazne ile razy zycie rzuca Cie na ziemie, ale wazne jak szybko sie podnosisz" i to swieta prawda. Nie raz dostalam od zycia tak, ze padlam nie tylko na kolana, ale na siekacze... ale zawsze pamietalam o tym, zeby sie szybko podniesc. Ja tez cale zycie slysze "ale przeciez Ty sobie zawsze dajesz rade" no bo kuzwa jakie mam wyjscie??
Daj ten Twoj off-topic, Twoje off-topic sa zawsze bardzo ciekawe :)))
Tak się upisałam, a wszystko mi znikło.........
Jutro spróbuję odtworzyć...
I chyba będę pisać w Wordzie i kopiować, bo cóś za często mi znika tyle lotnych myśli...
Kokosowych snów :)
Nastawiłam minutnik, hi...
Olewka- uważam, ze tworzy taką ochronną bańkę. Po podziale spraw na priorytetowe, o mniejszym stopniu ważności i pierdoły, wychodzi na to, ze aktywnosć zyciową nalezy kierować tylko na te dwie pierwsze, a trzecią- spokojnie olać. Jak sobie tak czytam czasem, jakie ludzie stwarzają sobie problemy- to ja bym je zakwalifikowała do trzeceij kategorii i spokojnie olała. Dużo takich przeszkadzaczy, dołowaczy- zasługuje wyłącznie na olewkę...
Jak czegoś nie można zmienić- to zawsze można olać.
Poza tym mało kto mi umie dokuczyc- no bo jak? skoro, ja to leję z góry na dół?
Zdrowsza się czuję dzięki temu, spokojniejsza, mam więcej czasu na przyjemności...
Na razie tyle, zaś przekroczę limit czasowy i tyle jakże głebokich (hi) myśli uleci znowu w niebyt ...:D
Ladne powiedzenie z ta galazka:) O mnie tez mowia, ze ja tak jak kot zawsze spadne na cztery lapy:)