W Krakowie spotkałam się z Marylką...........świetna kobieta,jej mężem...............uroczy facet,Beatą ..............zadziorną dziewczyną,Agnieszką i Andrzejem............. super wesołym małżeństwem no i z niespodzianką o której połowa WŻ-etu wiedziała........Bodek ....Moderator Kombinator...........dusza towarzystwa.Ale co miłe szybko się kończy i o 19 musiałam się pożegnać i w drogę do domu.Resztę fotek dodam jak się wyśpię bo coś niewyraznie moje patrzałki widzą.
Oj to prawda że chociaż krótkie spotkanie ale jak wesołe :) Alu Moderator kombinator miał pod spodem jeszcze inna podkoszulkę taką do dłuższego czytania.Wspaniały nie mógł przeczytać tak się śmiał .A tu jeszcze kilka zdjęć . Było fajnie ... Kończ robotę w domu to na drugi rok kto wie czy nie u Ciebie zagościmy :))) Pozdrawiam i dziękuje . Aga
Ale miło Was kochani zobaczyć ...naprawdę wielka szkoda ze nie mogłyście/mogliście być razem z nami w Otominie. Ale widzę ze spotkanie było równie miłe i wesołe. pozdrawiam cieplutko z zimnego Koszalina
Buzie uśmiechnięte,więc bawiliście się świetnie.Byłam w Otominie więc bardzo Wam nie zazdroszczę,ale chcialoby sie poznać jak najwiekszą ilość WŻetowiczów.
Fajnie Was pooglądać, choć tylko na zdjęciach. Historia mojego jechania do Otomina jest długa. Generalnie to zmiany jadę - nie jadę co kilka - kilkanaście dni (dlatego nie chciałam się deklarować). W sierpniu wszystko sie w miarę unormowało, zyskałam domowe pozwolenie na indywidualną eskapadę - chyba nieopatrznie (zapeszyłam) podzieliłam się wiadomościa z Beą - ta mnie zadeklarowała. I w ciągu tygodnia okazało się, że wszystko jak zwykle idzie na opak, gdy bardzo zależy. W ostateczności mój mąż wrócił na czas - tyle, że tydzień wcześniej dowiedziałam się, że jest spotkanie organizacyjne do Komunii Generalnej córki - obecność obowiązkowa. I tyle się najechałam....
No cóż- i mnie nie dane było dojechać. Żałuję bardzo ale musiałam dokonać wyboru a właściwie ...nie miałam wyboru. Moja strata...:( Grono kameralne ale za to jaka jakość ...:))) I wszyscy w szampańskich humorach ! Miło Was widzieć choćby na zdjęciach...:)))
I ja tam mialam być:(((... Strasznie mi smutno że nie mogłam sie z Wami spotkać:((. Mam nadzieje tylko ze jeszcze kiedyś będzie okazja... Pozdrawiam serdecznie:)
Do spotkań krakowskich Bea jest super!!!! Miałam okazję ją poznać w wakacje. Spędziłyśmy razem kilka godzin - a dziewczyna bez niczego ratowała mnie internetem (przy ilosci potrzebnych wiadomości korzystanie z kawiarenki w centrum groziło bankrutacją). I gdy wracałam po kursie sirota z ręką w gipsie przez kilka godzin niańczyła mnie w Krakowie, załadowała do pociągu...
Taa. Szykuj się bo nie znasz dnia ani godziny :).No i tu przypomniało mi się powiedzonko, które krązyło długo po pamiętnych wydarzeniach. Ciekawa jestem kto jeszcze pamięta tę bajkę?
Już piszę. Na pierwszym zdjęciu mąż Marylki,Marylka,moja główka,Agnieszka,Beatka,no i Bodek.Fotkę strzelał Andrzej mąż Agnieszki.Fotka druga Andrzej,Charli czyta napis na koszulce Bodka ,Marylka.Fotka trzecia:Ja,Marylka,Agnieszka i Beatka.Fotka czwarta:Charlii i Bodek.
W Krakowie spotkałam się z Marylką...........świetna kobieta,jej mężem...............uroczy facet,Beatą ..............zadziorną dziewczyną,Agnieszką i Andrzejem............. super wesołym małżeństwem no i z niespodzianką o której połowa WŻ-etu wiedziała........Bodek ....Moderator Kombinator...........dusza towarzystwa
.Ale co miłe szybko się kończy i o 19 musiałam się pożegnać i w drogę do domu.Resztę fotek dodam jak się wyśpię bo coś niewyraznie moje patrzałki widzą.
Oj to prawda że chociaż krótkie spotkanie ale jak wesołe :) Alu Moderator kombinator miał pod spodem jeszcze inna podkoszulkę taką do dłuższego czytania.Wspaniały nie mógł przeczytać tak się śmiał
.A tu jeszcze kilka zdjęć
. Było fajnie ... Kończ robotę w domu to na drugi rok kto wie czy nie u Ciebie zagościmy :)))
Pozdrawiam i dziękuje . Aga
Ale miło Was kochani zobaczyć ...naprawdę wielka szkoda ze nie mogłyście/mogliście być razem z nami w Otominie.
Ale widzę ze spotkanie było równie miłe i wesołe.
pozdrawiam cieplutko z zimnego Koszalina
Miło Was wszystkich widzieć . Widać ,że świetnie sie bawicie. Pozdrawiam z zimnej Warszawy. Grażyna
spotkanie super, wesołe minki o tym świadczą:) ciekawa tylko jestem czy nie zapomniałaś Aga>????
Madziu wybacz mi kochana z tej radości jak ich tam Wszystkich zobaczyłam zapomniałam o całym świecie i o tym co miałam zrobić :)
Pozdrawiam
wiedziałam ........
Ale nie przestałaś mnie chyba lubić za tą wpadkę?? :)
O czym ty wiedzmołku zapomniałaś?...............co?????????
no cio TY, Ciebie nie da sie NIE luBIĆ :))
najlepsze byly twoje pierwsze slowa jakie wypowiedzialas kiedy mnie zobaczylas :)
Pamiętasz?? Ja ze tego śmiechu zapomniałam ;)
Pozdrawiam
Buzie uśmiechnięte,więc bawiliście się świetnie.Byłam w Otominie więc bardzo Wam nie zazdroszczę,ale chcialoby sie poznać jak najwiekszą ilość WŻetowiczów.
hi hi - tez tam bylem, co prawda glosem tylko i zaledwie przez pare chwil, ale jednak....
I kolejne cudowne spotkanie jak widać! Pozdrowienia!
Alez tam musiało być wesoło :)))))) Fajnie Was zobaczyć, chociaż na fotkach :))))))))))))))))
Fajnie Was pooglądać, choć tylko na zdjęciach. Historia mojego jechania do Otomina jest długa. Generalnie to zmiany jadę - nie jadę co kilka - kilkanaście dni (dlatego nie chciałam się deklarować). W sierpniu wszystko sie w miarę unormowało, zyskałam domowe pozwolenie na indywidualną eskapadę - chyba nieopatrznie (zapeszyłam) podzieliłam się wiadomościa z Beą - ta mnie zadeklarowała. I w ciągu tygodnia okazało się, że wszystko jak zwykle idzie na opak, gdy bardzo zależy.
W ostateczności mój mąż wrócił na czas - tyle, że tydzień wcześniej dowiedziałam się, że jest spotkanie organizacyjne do Komunii Generalnej córki - obecność obowiązkowa. I tyle się najechałam....
Ale może jeszcze kiedyś się uda...
No cóż- i mnie nie dane było dojechać. Żałuję bardzo ale musiałam dokonać wyboru a właściwie ...nie miałam wyboru.
Moja strata...:( Grono kameralne ale za to jaka jakość ...:))) I wszyscy w szampańskich humorach !
Miło Was widzieć choćby na zdjęciach...:)))
I ja tam mialam być:(((... Strasznie mi smutno że nie mogłam sie z Wami spotkać:((. Mam nadzieje tylko ze jeszcze kiedyś będzie okazja... Pozdrawiam serdecznie:)
Fajnie, ze spotkanie udało się. Miło oglądac Wasze radosne twarze.Pozdrawiam!!!
Nie smutaj Grażynko..........jeszcze się spotkamy
Miło Was wszystkich zobaczyć szkoda,ze nie mogłam być z Wami myślę,ze będzie jeszcze taka okazja -pozdrawiam :)))
Jak będziesz w okolicach Krakowa daj znać, zawsze się zbierze grupka :)
Do spotkań krakowskich Bea jest super!!!! Miałam okazję ją poznać w wakacje. Spędziłyśmy razem kilka godzin - a dziewczyna bez niczego ratowała mnie internetem (przy ilosci potrzebnych wiadomości korzystanie z kawiarenki w centrum groziło bankrutacją). I gdy wracałam po kursie sirota z ręką w gipsie przez kilka godzin niańczyła mnie w Krakowie, załadowała do pociągu...
Bea - dziękuję jeszcze raz...
ale to chyba naturalne :). Cmoki dla Ciebie
Nie zawsze i nie dla każdego - wiesz, że na własną rodzinę nie mogłam liczyć
Taa. Szykuj się bo nie znasz dnia ani godziny :).No i tu przypomniało mi się powiedzonko, które krązyło długo po pamiętnych wydarzeniach. Ciekawa jestem kto jeszcze pamięta tę bajkę?
???????
Załoga G
Dziewczyny podpiszcie te zdjecia kto jest kto, bo ja co do niektorych osob to calkiem zielona jestem - niestety ;)
Już piszę. Na pierwszym zdjęciu mąż Marylki,Marylka,moja główka,Agnieszka,Beatka,no i Bodek.Fotkę strzelał Andrzej mąż Agnieszki.
Fotka druga Andrzej,Charli czyta napis na koszulce Bodka ,Marylka.Fotka trzecia:Ja,Marylka,Agnieszka i Beatka.Fotka czwarta:Charlii i Bodek.
Wielkie dzieki :)