Wrocilam, jestem jeszcze troche "nieobecna" duchem, ale cialo juz jest po tej stronie kaluzy i calkiem mu dobrze. Chcialabym Wam wszystkim podziekowac za goscine, za spotkania, za wspolne spacery, pogawedki....jednym slowem za .... wszystko. Nie bede wyliczac nickow i imion, bo to bez sensu, a i tak pewnie o kims zapomne co byloby wielce niesprawiedliwe, bo przeciez nawet Ci z ktorymi nie moglam sie spotkac tez maja swoj wklad "duchowy" w te moja 3 tygodniowa wedrowke po Polsce. Bylo pieknie, wspaniale, spotkalismy wiele fantastycznych ludzi, odwiedzilismy wiele cudownych zakatkow mimo, ze pogoda niestety nie dopisala ... coz wszystkiego nie da sie przewidziec. Ciesze sie ogromnie, ze odbylam te podroz ... Jest trudno wyrazic slowami uczucia jakie sa z tym zwiazane, zwlaszcza te uczucia dotyczace ludzi... niby nieznanych, a jednak tak bliskich... Wydawaloby sie, ze przeciez tego sie spodziewalam, na to bylam przygotowana, a jednak jest to niesamowite uczucie, jak w ciagu doslownie sekund ktos kogo nigdy wczesniej nie widzielismy jest nagle tak bliski. Serdecznie Wam dziekuje w imieniu nie tylko swoim ale i Wspanialego, dla Niego zwlaszcza ta wycieczka byla czyms wyjatkowo nowym i bardzo Mu sie podobalo. Pomimo bariery jezykowej czul sie bardzo swobodnie i mysle, ze radzil sobie doskonale, zwlaszcza biorac pod uwage fakt, ze ja do tlumaczenia nie rwalam sie zbyt ochoczo ;)) tylko w sytuacjach wyjatkowych.
Teresko, to moja wina, bo jestem ofiara losu, to po pierwsze i gdzies zapodzialam Twoj telefon, a dostep do kompa mialam mocno okrojony. A drugie to moja rodzinka..... lo matko z ojcem i tak byl worek pretensji, ze tak malo czasu dla nich....i w tych Kielcach to w sumie poza kilkoma godzinami w towarzystwie 2 kolezanek jeszcze z czasow podstawowki to bylam zalewana uczuciami rodzinnymi az do mdlosci ....
Ech, blad okrutny popelnilam przychodzac dzis do pracy, ale tez moje babska nie dalyby mi spokoju... wiec nie bylo innego wyjscia. Trzeba brac byka za rogi i pchac ;))))
:))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) Witaj Marylko. Fajnie, ze Charlie tak dobrze sie czul w nieznanym mu swiecie - ale to SWOJ chlop - nie moglo byc inaczej. Obojgu Wam tez dziekuje za cudne, niezapomniane chwile - w imieniu swoim i calej mojej rodzinki. Teraz odpocznij troszke i DO DZIELA - blog i forum czekaja.
Ech, co ja mam powiedziec ??? Namieszala mi ta Lodz w glowie...... ;))) Ale czy to Lodz ???? A moze Lodzianie ;))))) Cus trzeba zrobic ..... mozeby jakis most wybudowac???? Querwa, ze to tak strasznie daleko musi byc (!!!!) .... na poczatek trzeba myslec i planowac a potem trzymac sie planu ....;))))
Byłaś wśród nas,ale na forum Cie Marylko brakowało...no cóż coś za coś. Jesteś tak wspaniała jak Cie sobie wyobrażałam,mimo że malo bylo czasu na rozmowę...ale mam Wasze zdjęcia
Witaj!!! (to na powitanie) Teraz to Cię zaleją uczucia na forum i pewnie na blogu też Poznałaś moje emocje (w Otominie), więc już lepiej nic nie będę pisała. Ty wiesz... Teraz odpocznij. Cudownie jest wracać do swojego kochanego, ciepłego i przytulnego domeczku, co? Ucałowania dla Ciebie i Charliego Ech! Jak się cieszę, że jesteś!
Basiu, mnie tez bylo malo czasu z Wami i szkoda, ze to tak szybko zlecialo .... no ale najwazniejsze, ze Cie spotkalam, widzialam, mialam okazje usciskac ...... Zdjecia tez mam no i jeszcze nie sprawdzalam.... ale licze na nalewke bo pestki zaczynam juz od dzis zbierac :))))
Marylko, śledząc niusy z Twoich wojaży odniosłam wrażenie, że dzieje się COŚ NIEZWYKŁEGO, chociaż za sprawą zwyczajnych ludzi :). Na to COŚ złożyły się przede wszystkim wielkie zaufanie i dobroć serca wielu: pomysłodawców, relizatorów, scenarzystów - jak w filmie, który okazał się przebojem sezonu. Z wyrazami wielkiego podziwu, uznania, szacunku i... żalu, że ja tam nie byłam, wina-miodu nie piłam..... Ania :)))
Masz racje, bylo w tym wszystkim cos magicznego .... i tak naprawde to nie wiem czy bede nawet probowala napisac jakies relacje, wspomnienia .... mam wrazenie, ze tego co sie wydarzylo przy kazdym spotkaniu nie da sie ubrac w slowa.... A slowa nieodopowiednio dobrane moga zubozyc te wszystkie magiczne wspomnienia .... chyba lepiej zachowac je w pamieci, sercu i w duszy takie jakie sa ....
Wrocilam, jestem jeszcze troche "nieobecna" duchem, ale cialo juz jest po tej stronie kaluzy i calkiem mu dobrze.
Chcialabym Wam wszystkim podziekowac za goscine, za spotkania, za wspolne spacery, pogawedki....jednym slowem za .... wszystko.
Nie bede wyliczac nickow i imion, bo to bez sensu, a i tak pewnie o kims zapomne co byloby wielce niesprawiedliwe, bo przeciez nawet Ci z ktorymi nie moglam sie spotkac tez maja swoj wklad "duchowy" w te moja 3 tygodniowa wedrowke po Polsce.
Bylo pieknie, wspaniale, spotkalismy wiele fantastycznych ludzi, odwiedzilismy wiele cudownych zakatkow mimo, ze pogoda niestety nie dopisala ... coz wszystkiego nie da sie przewidziec.
Ciesze sie ogromnie, ze odbylam te podroz ... Jest trudno wyrazic slowami uczucia jakie sa z tym zwiazane, zwlaszcza te uczucia dotyczace ludzi... niby nieznanych, a jednak tak bliskich... Wydawaloby sie, ze przeciez tego sie spodziewalam, na to bylam przygotowana, a jednak jest to niesamowite uczucie, jak w ciagu doslownie sekund ktos kogo nigdy wczesniej nie widzielismy jest nagle tak bliski.
Serdecznie Wam dziekuje w imieniu nie tylko swoim ale i Wspanialego, dla Niego zwlaszcza ta wycieczka byla czyms wyjatkowo nowym i bardzo Mu sie podobalo. Pomimo bariery jezykowej czul sie bardzo swobodnie i mysle, ze radzil sobie doskonale, zwlaszcza biorac pod uwage fakt, ze ja do tlumaczenia nie rwalam sie zbyt ochoczo ;)) tylko w sytuacjach wyjatkowych.
witaj serdecznie sciskam. A nie mowilam, ze bedzie dobrze? A tu nie bylo dobrze tu bylo swietnie!
Witaj w domu :)
Witaj, szkoda, że się nie odezwałaś do mnie...a tak czekałam...no mówi się trudno.... nic na siłę.
Teresko, to moja wina, bo jestem ofiara losu, to po pierwsze i gdzies zapodzialam Twoj telefon, a dostep do kompa mialam mocno okrojony. A drugie to moja rodzinka..... lo matko z ojcem i tak byl worek pretensji, ze tak malo czasu dla nich....i w tych Kielcach to w sumie poza kilkoma godzinami w towarzystwie 2 kolezanek jeszcze z czasow podstawowki to bylam zalewana uczuciami rodzinnymi az do mdlosci ....
No cóż, mówi się trudno........ i czeka dalej....
Witaj, też bardzo miło wspominamy Waszą wizytę w Toruniu, pozdrowienia dla Wspaniałego Alicja
Witaj Marylko, ciesze sie ze ta wielka wyprawa sie udala i czekamy na relacje z twojej strony. Dochodz do siebie szybciutko. Buziole.
Ech, blad okrutny popelnilam przychodzac dzis do pracy, ale tez moje babska nie dalyby mi spokoju... wiec nie bylo innego wyjscia. Trzeba brac byka za rogi i pchac ;))))
Witaj Marylko.
Fajnie, ze Charlie tak dobrze sie czul w nieznanym mu swiecie - ale to SWOJ chlop - nie moglo byc inaczej.
Obojgu Wam tez dziekuje za cudne, niezapomniane chwile - w imieniu swoim i calej mojej rodzinki. Teraz odpocznij troszke i DO DZIELA - blog i forum czekaja.
Ech, co ja mam powiedziec ??? Namieszala mi ta Lodz w glowie...... ;))) Ale czy to Lodz ???? A moze Lodzianie ;)))))
Cus trzeba zrobic ..... mozeby jakis most wybudowac???? Querwa, ze to tak strasznie daleko musi byc (!!!!) .... na poczatek trzeba myslec i planowac a potem trzymac sie planu ....;))))
most teleportujacy :)))))
No prosze "co dwie glowy to nie jedna" :))))))
Byłaś wśród nas,ale na forum Cie Marylko brakowało...no cóż coś za coś.
Jesteś tak wspaniała jak Cie sobie wyobrażałam,mimo że malo bylo czasu na rozmowę...ale mam Wasze zdjęcia
Użytkownik Baśka napisał w wiadomości:
>na forum Cie Marylko brakowało...
Brakowało. Tym, którzy zaglądają tu od niedawna, też :)
Fajnie, że jesteś :)
Witaj!!!
(to na powitanie)
Ech! Jak się cieszę, że jesteś!
Teraz to Cię zaleją uczucia na forum i pewnie na blogu też
Poznałaś moje emocje (w Otominie), więc już lepiej nic nie będę pisała. Ty wiesz...
Teraz odpocznij. Cudownie jest wracać do swojego kochanego, ciepłego i przytulnego domeczku, co?
Ucałowania dla Ciebie i Charliego
Dzieki Smakosiu :))) Jestes kochana .... ech .... Ty wiesz ;))
Basiu, mnie tez bylo malo czasu z Wami i szkoda, ze to tak szybko zlecialo .... no ale najwazniejsze, ze Cie spotkalam, widzialam, mialam okazje usciskac ...... Zdjecia tez mam no i jeszcze nie sprawdzalam.... ale licze na nalewke bo pestki zaczynam juz od dzis zbierac :))))
Witaj Marylko, fajnie, ze już jesteś :-))
Jestem, jestem troche jeszcze nieprzytomna i niepozbierana ... ale wszystko w swoim czasie :))) Milo Cie bylo poznac Mariolko :)))
Marylko, śledząc niusy z Twoich wojaży odniosłam wrażenie, że dzieje się COŚ NIEZWYKŁEGO, chociaż za sprawą zwyczajnych ludzi :). Na to COŚ złożyły się przede wszystkim wielkie zaufanie i dobroć serca wielu: pomysłodawców, relizatorów, scenarzystów - jak w filmie, który okazał się przebojem sezonu. Z wyrazami wielkiego podziwu, uznania, szacunku i... żalu, że ja tam nie byłam, wina-miodu nie piłam.....
Ania :)))
yuhúuuu :))
Nie masz pojecia ile radosci sprawilas mi ta swoja niespodzianka :)))))))))))))