W jakim wieku jesień życia? i co to jest jesień życia? Pogoda dziś przecudna. Słońce grzeje, wiatr podmuchami daje znać,że w ogóle jest wiatr. Drzewa przepięknie ozłocone, praktycznie można rzec tęcza barw na drzewach??. Tecza kojarzy mi się z " drogą do nieba". Tęcza barw ułożona z liści. Każde drzewo ozłocone diademem z liści drzew. Szłam alają, pod nogami przecudny szelest opadłych złotych, rubinowych liści niczym kobierzec - perski dywan. idąc tak tą aleją czułam na twarzy mimo pory jesiennej ciepłe smagnięcięcia promieni słońca jak pocałunek kochanej osoby. Ten spacer porównałam do okresu naszego życia w jaki wchodzić każdy kiedyś będzie musiał czy chce czy nie. Jesień życia...uświadomiłam sobie, że może być też tak kolorowa radosna pełna słońca jak dzisiejszy spacer. Jak wyobrażamy sobie tę naszą przyszłą jesień życia, co zrobić,żeby dumnie nawet rzecz można z odwagą wkroczyć w następny etap naszego życia. Wiosna życia, lato miją bardzo szybko, jak to mawiała moja mamuś, dziecko życie szybko mija to tak jakbyś przeszła z jednych drzwi do drugich pozdrawiam kamaxyz
Kama, pieknie napisalas/opisalas i dumne musimy byc z kazdego przezytego roku,,,co nie znaczy, ze nie mozemy zaczac od poczatku:)))) Ja odpuszcze czas pieluszek, i szkoly, ale nikt mi nie zabroni czuc sie nastolatka ,,,,czasem,,,,,
dzięki Tineczko za miły wpis a co do "nastoltkowego"okresu...oj chciałoby się chciało wrócić, ale...no to ale, ale jak pisała wyżej Renia , nikt nie zabroni nam się czuć w drugiej wiosnie naszego zycia pozdrawiam serdecznie.. Dzisiejszy dzień...pełen kolorowych liści za oknem, lekka szarość, czyżby miała być mżawka? skusiłam się na gorącą czekoladę, wiem że kalorie, ale co tam
u nas narazie mgla , zapowiadaja, ze maja przyjsc jeszcze cieple letnie dni, pije herbate z czarnej porzeczki bez cukru,,,:) pozdrawiam serdecznie i zycze milego dnia:)
Mam coś takiego w sobie...nie lubię określeń dotyczących ludzi starszych.( Ha ha od jakiego wieku ktoś jest "starszy"?)Używam określeń po 50-ce,po 60-ce.Dla mnie ten okres to najpiękniejszy czas w moim życiu...już nic nie muszę...a jak dużo jeszcze mogę. Druga wiosna -ślicznie.
dzięki Basiu..słuszna uwaga / od jakiego wieku/ bo można mieć ileś tam lat a czuć się jak w póżnej jesieni życia "już nic nie muszę, a jak dużo jeszcze mogę"i tak trzymać czy na tej stronie są osoby, które pokochaja w przyszłości swoją jesień życia, czy maja różowe okulary lajan poproszę o wierszyk
moge, chce, pragne i nic juz nie musze,,,,slowa wyjete z ust mojej mamy ,,,po osiemdziesiatce:) dalej samodzielnie prowadzi samochod i nigdy nie wyjdzie na zewnatrz bez makijazu, hihi a tak wygladala w styczniu tego roku na swoja 80-te urodziny, a ja przy niej wygladam jak jej mama, hihihi
Palnij mnie w łeb jak się mylę... Jesteś podobna do mamy i macie prawie taki sam uśmiech. Ależ ta Twoja mama młodo wygląda! Jeśli masz geny po mamie, to już możesz się cieszyć Życzę Twojej mamie jeszcze wieeeelu szczęśliwych lat w zdrowiu.
Nie palne Cie w nic:))) Napewno jakas podobizna jest, tylko, ze moja mama jak paczek w masle, hehehe. Kocha jesc i ciagle narzeka, ze ja taka chuda hihi,,,dziekuje , mamie przekazalam i bardzo sie ucieszyla, mowiac: "a widzisz, innym sie podobam" ,,,hahaha, bo ja ciagle ja gonie z tym jedzeniem:))) Dziekuje smakosiu za cieple slowa!
To co ,że tyle lat za nami...pięknie piszesz jesień jest cudna zwłaszcza gdy chcemy ją taką widzieć.Tak samo jest z życiem ,trzeba się cieszyć tym co mamy,nawet jeżeli jest to ociupinka...Dzisiaj za oknem słońce, na gazie pyka czernina,wieczorem wraca mąż...czy świat nie jest piękny...że jestem przed 60-tką? co z tego, mnie to nie przeszkadza.
Nie wiem jak to będzie u mnie z tą "jesienią życia", ale mam nadzieje, że los podaruje mi "złotą jesień" Takiej życzę wszystkim. Wszystko w naszych rękach
Jesien zycia to czas kiedy zaczynamy wiednac i tracimy naturalny barwnik adekwatny do barwnika lisci z drugiej strony spizarnia pelna doswiadczenia zyciowego i jego mniej lub bardziej obfitych plonow. A ze najslodsze powidla a z poznych sliwek to kazdy wie
złota jesień, tak jak w życiu sentymentalnie nastawiona jestem do wszystkich pór, - wiosna niesie młodość nadzieję i niepewność - lato - dojrzewa w nas to co zasialismy w wiosnie naszego życia, - jesień ziebieramy plony naszej wiosny, czasami jest wiele spraw zepsutych niedokończonych,których pozbywamy się poprzez zapomnienie," wyczyszczenie"z naszego umysłu, a może i pragniemy odwrócic bieg naszego życia, niestety bywa za pózno, - zima to podsumowanie naszej wiosny życia z jesienią. Ech..gdyby tak beztroskie życie wróciło ,czy nadal każdy z nas brałby wszystko na oślep co daje nam los,czy uniklibyśmy będów ,by potem to nasze życie nie było żółtym skręconym plamami pokrytrym liściem życia, którego nic już nie da się naprawić.Rozmarzyłam się, kochani może ten wątek jest banalny, taki bez pazura, niemniej jednak zachęcam do rozmowy na temat: gdyby nam dano drugie życie, jak byśmy do tego" życia" podeszli. Pewno powiecie: na to nie ma okreslonych regół, czy schematów i na pewno byśmy popełniali takie same błędy, nie da się żyć bez błedów...a może to życie jest naszym błędem?????? jednak jestem uparta w swym pytaniu gdyby ... tak dano nam możliwość powrotu do lat,gdzie trzeba było podjąć pierwszą poważną decyzję jakiej byście by nie podjęli / zkręcone pytanie/ ale myślę że warte zastanowienia. Zacznę od siebie. Moja pierwsza nieprzemyślana decyzja to wyjazd z mojego ukochanego miejsca, gdzie się urodziłam wychowałam, zdobywałm pierwsze wartości jakie wpajali we mnie rodzice. Pewnie powiecie, nie ma problemu..wracaj tam...niestey nie ma powrotu. Tesknię...i
Ja generalnie raczej jestem optymistką i nie żałuję tego co się w moim życiu wydarzyło. Porażki, błedy nauczyły mnie walczyć o swoje, nie poddawać się i mimo wszystko dążyć do wytyczonego sobie celu. Ale tak z perspektywy czasu, zmieniłabym kilka rzeczy i na pewno byłoby mi nie raz łatwiej. Ale życie toczy się dalej, z błedów wyciągnęłam odpowiednie wnioski i staram się już ich nie popełniać. Tylko żeby zawsze się tak dało...
Moim zdaniem nigdy nie wejdziesz dwa razy do tej samej rzeki. Ja nie zaluje niczego co uczynilam bo to co przezylam uczynilo mnie taka jaka jestem, dalo mi dwoje wspanialych dzieci i kochanego Lubego. Zapewniam, ze od malenkiego zycie mnie nie piescilo i wiem jak smakuje, depresja, strach, lek przed jutrem. Kiedys gdzies, i to prawda moim zdaniem, wyczytalam: nie zalujcie tego co zrobiliscie lecz tego na co zabraklo wam odwagi. Tego czego nie zrobiliscie.
W jakim wieku jesień życia? i co to jest jesień życia?
Pogoda dziś przecudna. Słońce grzeje, wiatr podmuchami daje znać,że w ogóle jest wiatr. Drzewa przepięknie ozłocone, praktycznie można rzec tęcza barw na drzewach??.
Tecza kojarzy mi się z " drogą do nieba".
Tęcza barw ułożona z liści. Każde drzewo ozłocone diademem z liści drzew. Szłam alają, pod nogami przecudny szelest opadłych złotych, rubinowych liści niczym kobierzec - perski dywan.
idąc tak tą aleją czułam na twarzy mimo pory jesiennej ciepłe smagnięcięcia promieni słońca jak pocałunek kochanej osoby.
Ten spacer porównałam do okresu naszego życia w jaki wchodzić każdy kiedyś będzie musiał czy chce czy nie.
Jesień życia...uświadomiłam sobie, że może być też tak kolorowa radosna pełna słońca jak dzisiejszy spacer.
Jak wyobrażamy sobie tę naszą przyszłą jesień życia, co zrobić,żeby dumnie nawet rzecz można z odwagą wkroczyć w następny etap naszego życia.
Wiosna życia, lato miją bardzo szybko, jak to mawiała moja mamuś, dziecko życie szybko mija to tak jakbyś przeszła z jednych drzwi do drugich
pozdrawiam kamaxyz
Basieńko przecież my mamy drugą wiosnę!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
rozmarzyłam się Reginko...faktycznie mamy drugą wiosnęże też nie pomyslałam o tym ale gapa ze mnie
Kama, pieknie napisalas/opisalas i dumne musimy byc z kazdego przezytego roku,,,co nie znaczy, ze nie mozemy zaczac od poczatku:)))) Ja odpuszcze czas pieluszek, i szkoly, ale nikt mi nie zabroni czuc sie nastolatka ,,,,czasem
,,,,,
dzięki Tineczko za miły wpis
a co do "nastoltkowego"okresu...oj chciałoby się chciało wrócić, ale...no to ale, ale jak pisała wyżej Renia , nikt nie zabroni nam się czuć w drugiej wiosnie naszego zycia
pozdrawiam serdecznie..
Dzisiejszy dzień...pełen kolorowych liści za oknem, lekka szarość, czyżby miała być mżawka?
skusiłam się na gorącą czekoladę, wiem że kalorie, ale co tam
u nas narazie mgla , zapowiadaja, ze maja przyjsc jeszcze cieple letnie dni,
pije herbate z czarnej porzeczki bez cukru,,,:)
pozdrawiam serdecznie i zycze milego dnia:)
Mam coś takiego w sobie...nie lubię określeń dotyczących ludzi starszych.( Ha ha od jakiego wieku ktoś jest "starszy"?)Używam określeń po 50-ce,po 60-ce.Dla mnie ten okres to najpiękniejszy czas w moim życiu...już nic nie muszę...a jak dużo jeszcze mogę.
Druga wiosna -ślicznie.
dzięki Basiu..słuszna uwaga / od jakiego wieku/ bo można mieć ileś tam lat a czuć się jak w póżnej jesieni życia
"już nic nie muszę, a jak dużo jeszcze mogę"i tak trzymać
czy na tej stronie są osoby, które pokochaja w przyszłości swoją jesień życia, czy maja różowe okulary
lajan poproszę o wierszyk
moge, chce, pragne i nic juz nie musze,,,,slowa wyjete z ust mojej mamy ,,,po osiemdziesiatce:) dalej samodzielnie prowadzi samochod i nigdy nie wyjdzie na zewnatrz bez makijazu, hihi
a tak wygladala w styczniu tego roku na swoja 80-te urodziny, a ja przy niej wygladam jak jej mama, hihihi
Palnij mnie w łeb jak się mylę...
Jesteś podobna do mamy i macie prawie taki sam uśmiech. Ależ ta Twoja mama młodo wygląda! Jeśli masz geny po mamie, to już możesz się cieszyć
Życzę Twojej mamie jeszcze wieeeelu szczęśliwych lat w zdrowiu.
Nie palne Cie w nic:))) Napewno jakas podobizna jest, tylko, ze moja mama jak paczek w masle, hehehe. Kocha jesc i ciagle narzeka, ze ja taka chuda hihi,,,dziekuje , mamie przekazalam i bardzo sie ucieszyla, mowiac: "a widzisz, innym sie podobam" ,,,hahaha, bo ja ciagle ja gonie z tym jedzeniem:))) Dziekuje smakosiu za cieple slowa!
Tak tak, pamiętam Twoje zdjęcie. Faktycznie "szczuplak" z Ciebie
To co ,że tyle lat za nami...pięknie piszesz jesień jest cudna zwłaszcza gdy chcemy ją taką widzieć.Tak samo jest z życiem ,trzeba się cieszyć tym co mamy,nawet jeżeli jest to ociupinka...Dzisiaj za oknem słońce, na gazie pyka czernina,wieczorem wraca mąż...czy świat nie jest piękny...że jestem przed 60-tką? co z tego, mnie to nie przeszkadza.
Nie wiem jak to będzie u mnie z tą "jesienią życia", ale mam nadzieje, że los podaruje mi "złotą jesień"
Takiej życzę wszystkim. Wszystko w naszych rękach
Smakosiu:) przy takich smakołykach ,mysle ze jesien zycia bedzie zlota
Jesien zycia to czas kiedy zaczynamy wiednac i tracimy naturalny barwnik adekwatny do barwnika lisci
z drugiej strony spizarnia pelna doswiadczenia zyciowego i jego mniej lub bardziej obfitych plonow. A ze najslodsze powidla a z poznych sliwek to kazdy wie
sentymentalnie nastawiona jestem do wszystkich pór,
- wiosna niesie młodość nadzieję i niepewność
- lato - dojrzewa w nas to co zasialismy w wiosnie naszego życia,
- jesień ziebieramy plony naszej wiosny, czasami jest wiele spraw zepsutych niedokończonych,których pozbywamy się poprzez zapomnienie," wyczyszczenie"z naszego umysłu, a może i pragniemy odwrócic bieg naszego życia, niestety bywa za pózno,
- zima to podsumowanie naszej wiosny życia z jesienią.
Ech..gdyby tak beztroskie życie wróciło ,czy nadal każdy z nas brałby wszystko na oślep co daje nam los,czy uniklibyśmy będów ,by potem to nasze życie nie było żółtym skręconym plamami pokrytrym liściem życia, którego nic już nie da się naprawić.Rozmarzyłam się,
kochani może ten wątek jest banalny, taki bez pazura, niemniej jednak zachęcam do rozmowy na temat:
gdyby nam dano drugie życie, jak byśmy do tego" życia" podeszli. Pewno powiecie: na to nie ma okreslonych regół, czy schematów i na pewno byśmy popełniali takie same błędy, nie da się żyć bez błedów...a może to życie jest naszym błędem??????
jednak jestem uparta w swym pytaniu gdyby ... tak dano nam możliwość powrotu do lat,gdzie trzeba było podjąć pierwszą poważną decyzję jakiej byście by nie podjęli / zkręcone pytanie/ ale myślę że warte zastanowienia.
Zacznę od siebie.
Moja pierwsza nieprzemyślana decyzja to wyjazd z mojego ukochanego miejsca, gdzie się urodziłam wychowałam, zdobywałm pierwsze wartości jakie wpajali we mnie rodzice. Pewnie powiecie, nie ma problemu..wracaj tam...niestey nie ma powrotu. Tesknię...i
Ja generalnie raczej jestem optymistką i nie żałuję tego co się w moim życiu wydarzyło. Porażki, błedy nauczyły mnie walczyć o swoje, nie poddawać się i mimo wszystko dążyć do wytyczonego sobie celu. Ale tak z perspektywy czasu, zmieniłabym kilka rzeczy i na pewno byłoby mi nie raz łatwiej. Ale życie toczy się dalej, z błedów wyciągnęłam odpowiednie wnioski i staram się już ich nie popełniać. Tylko żeby zawsze się tak dało...
Moim zdaniem nigdy nie wejdziesz dwa razy do tej samej rzeki. Ja nie zaluje niczego co uczynilam bo to co przezylam uczynilo mnie taka jaka jestem, dalo mi dwoje wspanialych dzieci i kochanego Lubego. Zapewniam, ze od malenkiego zycie mnie nie piescilo i wiem jak smakuje, depresja, strach, lek przed jutrem. Kiedys gdzies, i to prawda moim zdaniem, wyczytalam: nie zalujcie tego co zrobiliscie lecz tego na co zabraklo wam odwagi. Tego czego nie zrobiliscie.