Wiem żarłoczki że na Was zawsze można liczyć .Mam mały problem z mieszkankiem.Mieszkamy z babcia w mieszkanku komunalnym gdzie głównym najemca jest babcia męża.NO i tu zaczynają sie schody.Czy po śmierci babci mąż (zameldowany niemalże od urodzenia) może dziedziczyć mieszkanie komunalne?Czy po śmierci babci muszę je wykupić żeby mnie z tego mieszkania nie "pogonili" ? Nieżle mnie dziś wszyscy nastraszyli a w szczegulności babcia i żeby nie okazało się że będzie tak iż wylądujemy gdzieś pod mostem:) Z góry dzięki za poradę.
Wiem z własnego doświadczenia bo podobną sytuacje też miałam.Mieszkania komunalnego się nie dziedziczy niestety.Chodzi tylko żeby po śmierci babci dogadać się z administracją tego mieszkania. Nie wiem po jakim czasie można starać się o przydział na to mieszkanie,ale podejrzewam, że to mieszkanie nie jest zadłużone i dopóki regularnie będziecie dalej je opłacać nikt was z tego mieszkania nie wygoni.Co do wykupienia tego mieszkania podejrzewam że nie będzie to możliwe z tego powodu że administracje rzadko albo wogóle nie sprzedają.Najlepiej iść do radcy prawnego w administracji i dokładnie dowiedzieć się co trzeba robić aby takowy przydział dostać
Najlepiej by było,żeby babcia je wykupiła (za Wasze pieniądze oczywiście) i zapisała Wam w testamencie.Babcia napewno mogłaby je wukupić z dużym upustem.
Jakie dogadanie? Chyba nie wiesz o czym mówisz ustawa wyraźnie mówi, kto możę uregulowac tytuł prawny do lokalu po zgonie bądź wyrowadzeniu najemcy. Wnuczek w żądnym wypadkuAdministracja tylko admionistruje i nie ma nic do gadania.Gwoli wyjasnienia od kilkunastu lat pracuje w mieszkanmiówce, komunalnej, ale byc mozę sa mądrzejsze ode mnie w tym temacie.
Babcia powinna wykupić mieszkanie za Wasze pieniądze za życia. I potem przekazać je Wam też za życia. Pytanie ile dzieci miała babcia? Bo w przypadku śmierci mieszkanie wchodzi do masy spadkowej i ulega podziałowi. I pytanie jak żyjecie z ewentualnymi krewnymi. Żeby nie było jakiegoś numeru...
W podobnej sytuacji jest moja siostra. Mieszkają w mieszkaniu komunalnym dziadka jej męża. On (mąż) jest tam zameldowany od urodzenia. I nawet planowali wykupić to mieszkanie. Tyle, że dziadek ma dwoje dzieci. I mimo obietnic dziadka, że mieszkanie na pewno będzie na nich, jak je wykupią, nie zdecydowali się na ten krok. Bo już zaczęły się głosy od kuzynostwa, że może wtedy warto by podzielić wszystkich wnuków po równo...
No niestety u mnie jest to samo-wiele chętnych na mieszkanie ale jak przychodzi zająć się babcia to nie ma chętnego.Co do wykupu mieszkania to za jej życia nie ma mowy bo sępy na podział majątku czekają.Coś mi się zdaje że jednak będę musiała odwiedzić administrację...tylko kiedy...Mimo wszystko dzięki za poradę.Pozdrawiam.
Mój mąż był w podobnej sytuacji. Dzieci babcia miała 5-cioro, wszsyscy chcieli mieszkania - ale babcia od zawsze chciała żeby należało do mojego męża, jej ukochanego wnuka, którego wychowała właściwie od momentu jak skończył 3 lata. Wykupiła mieszkanie za pieniądze ktore wylozyl mąż i natychmiast spisała mieszkanie na męża w obecności notariusza. (babcia zmarła niestety krótko potem - jakby czuła, że to już koniec i chciała szybko to załatwić). Efektem jednak była karkołomna awantura i to że połowa dzieci babci stała się odwiecznymi naszymi wrogami. Oni kasy wyłożyć nie chcieli - ale brać a i owszem. Tak czy inaczej ;) mieszkanie jest męża i mamy spokój. Już od 5 lat.
Miałam podobną sytuację. Rzeczywiście najlepiej jest, zeby babcia wykupiła to mieszkanie, a potem przekazała je Wam- notarialnie. Babci przysługuje dozywotnia słuzebność mieszkania. Mieszkania potem przez 5 lat nie można sprzedać, chyba, ze chcecie zapłacić ogromny podatek od darowizny. Jeśli tych wszystkich szczebli nie pokonacie- to po smierci babci będą małe hocki-klocki. Będziecie musieli udowodnić przed sądem, zę mieszkanie stanowi "centrum Waszych spraw życiowych", myślę jednak, ze w administracji da się to pokonać... Najlepiej pogadać w administracji, ewentualnie zapytać prawnika.
Wiem żarłoczki że na Was zawsze można liczyć .Mam mały problem z mieszkankiem.Mieszkamy z babcia w mieszkanku komunalnym gdzie głównym najemca jest babcia męża.NO i tu zaczynają sie schody.Czy po śmierci babci mąż (zameldowany niemalże od urodzenia) może dziedziczyć mieszkanie komunalne?Czy po śmierci babci muszę je wykupić żeby mnie z tego mieszkania nie "pogonili" ? Nieżle mnie dziś wszyscy nastraszyli a w szczegulności babcia i żeby nie okazało się że będzie tak iż wylądujemy gdzieś pod mostem:)
Z góry dzięki za poradę.
Wiem z własnego doświadczenia bo podobną sytuacje też miałam.Mieszkania komunalnego się nie dziedziczy niestety.Chodzi tylko żeby po śmierci babci dogadać się z administracją tego mieszkania. Nie wiem po jakim czasie można starać się o przydział na to mieszkanie,ale podejrzewam, że to mieszkanie nie jest zadłużone i dopóki regularnie będziecie dalej je opłacać nikt was z tego mieszkania nie wygoni.Co do wykupienia tego mieszkania podejrzewam że nie będzie to możliwe z tego powodu że administracje rzadko albo wogóle nie sprzedają.Najlepiej iść do radcy prawnego w administracji i dokładnie dowiedzieć się co trzeba robić aby takowy przydział dostać
Jakie dogadanie?
Chyba nie wiesz o czym mówisz ustawa wyraźnie mówi, kto możę uregulowac tytuł prawny do lokalu po zgonie bądź wyrowadzeniu najemcy.
Wnuczek w żądnym wypadkuAdministracja tylko admionistruje i nie ma nic do gadania.Gwoli wyjasnienia od kilkunastu lat pracuje w mieszkanmiówce, komunalnej, ale byc mozę sa mądrzejsze ode mnie w tym temacie.
Babcia powinna wykupić mieszkanie za Wasze pieniądze za życia. I potem przekazać je Wam też za życia.
Pytanie ile dzieci miała babcia? Bo w przypadku śmierci mieszkanie wchodzi do masy spadkowej i ulega podziałowi.
I pytanie jak żyjecie z ewentualnymi krewnymi. Żeby nie było jakiegoś numeru...
W podobnej sytuacji jest moja siostra. Mieszkają w mieszkaniu komunalnym dziadka jej męża. On (mąż) jest tam zameldowany od urodzenia. I nawet planowali wykupić to mieszkanie. Tyle, że dziadek ma dwoje dzieci. I mimo obietnic dziadka, że mieszkanie na pewno będzie na nich, jak je wykupią, nie zdecydowali się na ten krok. Bo już zaczęły się głosy od kuzynostwa, że może wtedy warto by podzielić wszystkich wnuków po równo...
No niestety u mnie jest to samo-wiele chętnych na mieszkanie ale jak przychodzi zająć się babcia to nie ma chętnego.Co do wykupu mieszkania to za jej życia nie ma mowy bo sępy na podział majątku czekają.Coś mi się zdaje że jednak będę musiała odwiedzić administrację...tylko kiedy...Mimo wszystko dzięki za poradę.Pozdrawiam.
Skontaktuj się ze mną, mozę znajdzie się sposób.
Mój mąż był w podobnej sytuacji. Dzieci babcia miała 5-cioro, wszsyscy chcieli mieszkania - ale babcia od zawsze chciała żeby należało do mojego męża, jej ukochanego wnuka, którego wychowała właściwie od momentu jak skończył 3 lata. Wykupiła mieszkanie za pieniądze ktore wylozyl mąż i natychmiast spisała mieszkanie na męża w obecności notariusza. (babcia zmarła niestety krótko potem - jakby czuła, że to już koniec i chciała szybko to załatwić). Efektem jednak była karkołomna awantura i to że połowa dzieci babci stała się odwiecznymi naszymi wrogami. Oni kasy wyłożyć nie chcieli - ale brać a i owszem. Tak czy inaczej ;) mieszkanie jest męża i mamy spokój. Już od 5 lat.
Miałam podobną sytuację.
Rzeczywiście najlepiej jest, zeby babcia wykupiła to mieszkanie, a potem przekazała je Wam- notarialnie.
Babci przysługuje dozywotnia słuzebność mieszkania.
Mieszkania potem przez 5 lat nie można sprzedać, chyba, ze chcecie zapłacić ogromny podatek od darowizny.
Jeśli tych wszystkich szczebli nie pokonacie- to po smierci babci będą małe hocki-klocki. Będziecie musieli udowodnić przed sądem, zę mieszkanie stanowi "centrum Waszych spraw życiowych", myślę jednak, ze w administracji da się to pokonać...
Najlepiej pogadać w administracji, ewentualnie zapytać prawnika.
Agik administracja w komunalce to tylko coś co zbiera czynsz i nic więcej..
Ekkore nie ma juz tej możliwości, niestety.