Moi Drodzy, coś ostatnimi dniami jakoś tak nerwowo, smutno i hmm... złośliwie się zrobiło w tym dziale forum. W związku z czym pomyślałam, że podzielę sie z Wami historyjką, jaka zdarzyła się w mojej rodzinie lat temu... będzie ze 20, a z której zaśmiewamy się do dzisiaj. Otóz miałam ja wujka, o którym zwykło się mówić, że "za kołnierz nie wylewa" ;) Pamiętnej Wigili dostał od ciotki banknot z przykazaniem, co bez choinki ma się w domu nie pokazywać. Wujek poszedł i zaginął na kilkanaście godzin. Jak pora była najwyższa, co by do wieczerzy wigilijnej zasiąść - wujo wturlał się do domu. Pijaniusieńki, ale.... o dziwo z choinką!. Mało tego jeszcze ciotce wcześniej wręczony pieniądz oddał. "Niedyspozycja" została mu wybaczona, bo za swoje przecież nie pił, skoro chojaka kupił. Świąteczna atmosfera trwała w najlepsze, aż do następnego ranka, kiedy to się okazało, że przydomowy ogródek ktos przetrzebił. Juz się domyslacie? Wujek zasiekierkował 3 choinki. Dwie sprzedał, no a trzecią - wiadomo:))) Was również zachęcam do podzielenia się zabawnymi, nietypowymi sytuacjami, jakie miały miejsce w Waszych Rodzinach. -- Pozdrawiam Dorota
Mój dziadek lubił sobie "dziabnąć" w Wigilię... A do tego lubił jeszcze chodzić na Pasterkę, na której to zasypiał. I budził się zawsze, kiedy zagrały organy... I zawsze wtedy intonował "Bóg się rooooooooodziiiiiiiii", po czym znów zasypiał, aż do momentu, kiedy znów nie usłyszał organów, bo znów pełna piersią zacząć "Bóg się rooooooodziii" i znów zasnąć.
Było to w czasie,gdy ciężko było kupić cokolwiek.Siostry jak zwykle doszły wreszcie do tematu o kłopotach co ,za ile i gdzie można było kupić na święta,mężowie suto zakrapiali przekąski.Najstarszy szfagier miał najsłabszą głowę i rzeczywiście. miał już trochę w czubie ,gdy się wtrącil do tematu"a bo te głupie baby nakupiaą tych jajek kopami .." na to siostra.. Józiu ! Idziemy do domu!Ty już Boże Narodzenie z Wielkanocą mylisz!
W związku z czym pomyślałam, że podzielę sie z Wami historyjką, jaka zdarzyła się w mojej rodzinie lat temu... będzie ze 20, a z której zaśmiewamy się do dzisiaj.
Otóz miałam ja wujka, o którym zwykło się mówić, że "za kołnierz nie wylewa" ;)
Pamiętnej Wigili dostał od ciotki banknot z przykazaniem, co bez choinki ma się w domu nie pokazywać. Wujek poszedł i zaginął na kilkanaście godzin. Jak pora była najwyższa, co by do wieczerzy wigilijnej zasiąść - wujo wturlał się do domu. Pijaniusieńki, ale.... o dziwo z choinką!. Mało tego jeszcze ciotce wcześniej wręczony pieniądz oddał. "Niedyspozycja" została mu wybaczona, bo za swoje przecież nie pił, skoro chojaka kupił. Świąteczna atmosfera trwała w najlepsze, aż do następnego ranka, kiedy to się okazało, że przydomowy ogródek ktos przetrzebił. Juz się domyslacie? Wujek zasiekierkował 3 choinki. Dwie sprzedał, no a trzecią - wiadomo:)))
Was również zachęcam do podzielenia się zabawnymi, nietypowymi sytuacjami, jakie miały miejsce w Waszych Rodzinach.
--
Pozdrawiam
Dorota
Mój dziadek lubił sobie "dziabnąć" w Wigilię...
A do tego lubił jeszcze chodzić na Pasterkę, na której to zasypiał. I budził się zawsze, kiedy zagrały organy... I zawsze wtedy intonował "Bóg się rooooooooodziiiiiiiii", po czym znów zasypiał, aż do momentu, kiedy znów nie usłyszał organów, bo znów pełna piersią zacząć "Bóg się rooooooodziii" i znów zasnąć.
SUPRE!!!
Było to w czasie,gdy ciężko było kupić cokolwiek.Siostry jak zwykle doszły wreszcie do tematu o kłopotach co ,za ile i gdzie można było kupić na święta,mężowie suto zakrapiali przekąski.Najstarszy szfagier miał najsłabszą głowę i rzeczywiście. miał już trochę w czubie ,gdy się wtrącil do tematu"a bo te głupie baby nakupiaą tych jajek kopami .." na to siostra.. Józiu ! Idziemy do domu!Ty już Boże Narodzenie z Wielkanocą mylisz!