Normalnie zaraz mnie trafi na miejscu - wiadomo co, zaczelo sie od tego, ze w tym roku z roznych wzgledow nie pojechalismy do Nowego Jorku na zakupy swiateczno-jedzeniowe.
Pojechalismy za to do polskiego sklepu w Stroudsburg, PA, no i qurcze sie zaczelo, kupilam swieze drozdze -pytam pania - czy sa swieze tak swieze, wrocilam do domu drozdze stare az zalatuja winem, wczoraj wyciagnelam filety sledziowe zebyy je wymoczyc ( zawsze kupowalam matjasy w opakowaniach), ale ich nie bylo wiec wzielam z beczki, filety jak filety, tyle tylko, ze .............maja w cholere osci ktorych nijak nie idzie wyciagnac, bo filety sie rozpadaja w rekach, Przed chwila otworzylam torebki z makiem i dolecial mnie taki dziwny jakby troche zjelczly zapach, nigdy wczesneij maku nie wachalam, wiec nie wiem, jaki powinnien byc w smaku i zapachu, Prosze wspomozcie porada, bo juz jestem gotowa rzucic to wszystko w czorty i sie rozplakac. Mam nadzieje ze nie macie takich porazek jak ja. Dzieki Wielkie Ela
Em, no jak by tu napisać... Świeże drożdże powinny pachnieć orzechowo i być jędrne w konsystencji. Dobre matjasy mogą być delikatnie kruche, lecz w żadnym wypadku nie powinny rozpadać się w dłoniach. A świeży suchy mak ma zaledwie delikatnie wyczuwalny zapach i nie jest on na pewno nieprzyjemny. Nie wiem, co Ci poradzić, może był zbyt długo przechowywany i w niewłaściwych warunkach. Poczytaj makowy artykuł Lubczyka - może tam znajdziesz więcej: http://wielkiezarcie.com/artykul.php?id=832
No wiec zdecydowanie ten mak jest stary i zjelczaly, po prostu zalatuje zjelczalym tluszczem, niestety artykulu lubczyka nie moge otworzyc, ale jestem zalamana, serio, przeciez gotuje jus od 25 lat, a tu takie niewypaly. W niedziele wpadlam na wspanialy pomysl, ze przeciez niedaleko mnie jest piekarnia, zadzwonilam i mieli swiezutkie drozdze, az przyjemnie je sie wachalo ( i jadlo), ale co mi teraz po drozdzach jak maku nie mam, Dzieki bardzo i Spokojnych Swiat zycze.
Normalnie zaraz mnie trafi na miejscu - wiadomo co, zaczelo sie od tego, ze w tym roku z roznych wzgledow nie pojechalismy do Nowego Jorku na zakupy swiateczno-jedzeniowe.
Pojechalismy za to do polskiego sklepu w Stroudsburg, PA, no i qurcze sie zaczelo, kupilam swieze drozdze -pytam pania - czy sa swieze tak swieze, wrocilam do domu drozdze stare az zalatuja winem, wczoraj wyciagnelam filety sledziowe zebyy je wymoczyc ( zawsze kupowalam matjasy w opakowaniach), ale ich nie bylo wiec wzielam z beczki, filety jak filety, tyle tylko, ze .............maja w cholere osci ktorych nijak nie idzie wyciagnac, bo filety sie rozpadaja w rekach,
Przed chwila otworzylam torebki z makiem i dolecial mnie taki dziwny jakby troche zjelczly zapach, nigdy wczesneij maku nie wachalam, wiec nie wiem, jaki powinnien byc w smaku i zapachu,
Prosze wspomozcie porada, bo juz jestem gotowa rzucic to wszystko w czorty i sie rozplakac.
Mam nadzieje ze nie macie takich porazek jak ja.
Dzieki Wielkie
Ela
Em, no jak by tu napisać...
Świeże drożdże powinny pachnieć orzechowo i być jędrne w konsystencji.
Dobre matjasy mogą być delikatnie kruche, lecz w żadnym wypadku nie powinny rozpadać się w dłoniach.
A świeży suchy mak ma zaledwie delikatnie wyczuwalny zapach i nie jest on na pewno nieprzyjemny. Nie wiem, co Ci poradzić, może był zbyt długo przechowywany i w niewłaściwych warunkach.
Poczytaj makowy artykuł Lubczyka - może tam znajdziesz więcej:
http://wielkiezarcie.com/artykul.php?id=832
No wiec zdecydowanie ten mak jest stary i zjelczaly, po prostu zalatuje zjelczalym tluszczem, niestety artykulu lubczyka nie moge otworzyc, ale jestem zalamana, serio, przeciez gotuje jus od 25 lat, a tu takie niewypaly.
W niedziele wpadlam na wspanialy pomysl, ze przeciez niedaleko mnie jest piekarnia, zadzwonilam i mieli swiezutkie drozdze, az przyjemnie je sie wachalo ( i jadlo), ale co mi teraz po drozdzach jak maku nie mam,
Dzieki bardzo
i Spokojnych Swiat zycze.