Jaki macie początek roku? U mnie od Sylwestra są goście, jechali do nas 7 godzin. Na razie trzy osoby mają grypę i grypopochodne, a kolejne trzy już czują się źle. Leków opór, mięśnie bolą, a tu... alkohol stoi niewypity, jedzenie niezjedzone. Miało być ognisko zimowe z kiełbaskami, a tymczasem leżymy lub siedzimy jak śnięci. Czy ktoś ma swój sposób na to, żeby dziś jeszcze wyzdrowieć? Hehehe! A takie były plany!
My i nasze dzieciaki taż chorujemy - grasuje wirus RSV atakujący drogi oddechowe.Z córeczką była nawet w szpitalu na inhalacjach i kroplówkach. My przechodzimy łagodniej..
U mnie zaczął się od badań różnego typu.Idąc od lekarza spotkałam koleżanki które właśnie były w pośredniaku.Po 10 latach straciły pracę(w sumie parę lat też z nimi pracowałam...).Postanowiłyśmy iść sobie na kawkę.Okazuje się że knajpka do której poszłyśmy działa tylko do marca.Kolejne osoby na bezrobociu:(Idąc juz do domu wyłożyłam się jak długa i stłukłam kolano... Postanowiłam jednak że nawet takie smutne wiadomości i moje stłuczone kolano nie zabiorą mi radości z tego że żyję ,resztę mam zdrową i że ten rok będzie dla mnie lepszy.Czego i Wam kochani życzę.
u nas na szczęście nie chorujemy ale..rok tez zaczął mi się tak sobie.. moja 5-letnia córeczka dziś o godz 9,00 rano przewróciła dwumetrową , żywą choinkę która stała w wiaderku z woda i wszystko poszło na środek pokoju ;-// połowa bombek pozbijana i swiatełka nie świeciły wiec....choineczka poszła do rozbiórki ... szkoda bo tak bardzo lubię kiedy choineczka się świeci ale...nasza już się do tego nie nadawała ;-(
U nas niby wszystko ok...ale.....w sylwestra mielismy gosci, mialo sie dziac a tymczasem maz od ponad 2 tyg. walczy z przeziebieniem wiec nie wypil nawet lampki szampana. Synek tez od 3 dni jakis podziebiony chodzi, mam nadzieje ze na mnie nie przejdzie bo ktos ta rodzine musi podtrzymac na duchu;) A mnie wczoraj rodzinka zaczela dodatkowo mruczec ze ciuchy sie koncza (z racji tygodnia wolnego pralam, ale nie prasowalam) wiec wczoraj przyszlo mi stanac z zelazkiem w reku. Oby w tym roku nie sprawdzilo sie porzekadlo, ze co w nowy rok to przez caly rok bo.....bede codziennie prasowac;)))))))))))))
A u mnie super:) Cały Nowy Rok spędziłam ze znajomymi, byczyłam się do woli, nawet obiadu nie musiałam robić. Czyżby to oznaczało cały rok zabawy bez obowiązków??
Ja do dzisiaj sprzątam wylane 2,5 l coli. 15 minut przed północą syn wyrzucił (powiedzmy wyturlała się) butelkę z lodówki. Spadła z wysokości, uderzając o płytki pękła nakrętka. resztę możecie sobie dopowiedzieć - eksplozja. W nocy podłogę myłam 3 razy, następnego ranka tyleż samo. Nie mówiąc o meblach, suszącym się praniu (ale dzięki niemu meble tylko krople dostały, wszystko wzięło na siebie pranie na suszarce) - ciągle znajduję nowe klejące się miejsca.
U mnie tez super!. Ja - porzadna angina, moja kotka - Kicia zwana - obustronne zapalenie pluc. Od 23.12 do dnia dzisiejszego codzienne ranne wycieczki na weterynaryjne pogotowie na zastrzyki antybiotykowe. Na szczescie dzis ostatnie. Kicia prawie wyleczona ale ja..... szkoda gadac! Chyba nie obejdzie sie bez zastrzykow i dla mnie!
Mari,nie wiedziałam że koty chorują na zapalenie oskrzeli:(( babcia ma koty,ale nigdy żaden nie był jeszcze chory,dlatego się zdziwiłam moja kotka też nie.Mają piękne grube futra,i nawet na mróż sobie wychodzą i siedzą na płotku u babci.
Niebieska-rozyczko, to bylo zapalenie pluc i to obustronne! Zeby bylo ciekawiej to Kicia jest kotka kanapowa, z mieszkania nie wychodzi od swoich kilku tygodni zycia /bo znaleziona na dzialce/ a jest u mnie juz trzy lata. Jest dlugowlosa o gestym futerku a wedlug weterynarza takie sa najdelikatniejsze, moglo wystarczyc otwarte okno przy wietrzeniu.
Jak to milo, ze nie jest sie samemu nieszczesnikiem, co za ulga! Ja od Bozego Narodzenia w grypie zoladkowej,wczoraj wygladalo na remisje, a dzis od rana zapalenie gornych drog oddechowych, chyba wykupie abonament do lekarza, tym bardziej, ze jak ladnie mowia Czesi manzelka powalilo lumbago.
A na dodatek wszystkiego wymsknel mi sie rano z reki flakon z perfumami (woda perfumowana 100ml, z nuta dosyc pizmowa wiec zapach raczej intensywny, pt Le baiser du dragon od Cartier), caly dom jest jednym wielkim pizmem, w lazience nadtluczona umywalka i roztrzaskane dwie plytki na podlodze. A co sie nawachamy! Nawet mycie czystym chlorem nie jest w stanie zagluszyc tego Pocalunku Smoka. Aby do poniedzialku.
Kokliko, Ty sie ciesz ze to Cartier Ci sie rozbil, gdyby to byly arabskie perfumy na bazie olejku to bys sie musiala wyprowadzic z mieszkania, zapach nie do wytrzymania i nie do zlikwidowania. Mnie sie to swinstwo wylalo w torebce /nioslam do domu taki prezent /no i torebke musialam wywalic a jeszcze teraz mi sie robi mdlo na mysl o tym smrodzie.
Wiem o czy mówisz. Wylały mi się perfumy kupione w Egipcie, zapachu nie dało się pozbyć a podszewka zrobiła mi się taka dziwna i w końcu też wyrzuciłam torebkę.
To ja się też dołączę...sylwester był krótko mówiąc do bani.Narobiłam się jak nie przymierzając głupi osioł bo mieliśmy gości,a w rezultacie chciało mi się spać,a jedzenia zostało mi jeszcze pół lodówki do teraz! Nie chce mi się nawet wspominać kto po tej imprezie sprzątał... No i na dodatek przed chwilą położyłam spać dwuletniego synka z cieknącym nosem,szklanymi oczkami rokującego również na niezłą gorączkę tej nocy.
Kurcze współczuję Wróbelku... Ale wszystko będzie ok, zobaczysz. Wszystkie wypisujecie tutaj, że jesteście takie biedne chore albo ktoś z rodziny, że aż mi głupio że się pochwaliłam, że u mnie super...
Wróbelku, szczerze współczuję. Już lepsza ta moja grypa, choć jest okropna. Dobrze, że czas leczy rany, mimo, że w danej chwili może to wydawać się pustym hasłem. Trzymaj się jakoś..
U mnie też nieciekawie Maż ma zapalenie oskrzeli więc sylwester papa,Maja ma dziś 2 latka ale to też papa,a jutro rocznica slubu i tez papa.Ale co tam,jakoś się pozbieram i dam radę choć smutno i przykro...Ale wszystkich pozdrawiam i uwierzcie ze mna że będzie lepiej...tego mi potrzeba!!!
Wczoraj mialam odebrac syna z lotniska. Nie dosc, ze zaraz po przyjezdzie do Polski sie rozchorowal , wiec sylwestra spedzal nie tak jak planowali, to ( wczoraj ) po wielu godzinach jazdy samochodem zadzwonil , ze sie spoznil na samolot. Droga miedzy Pila a Poznaniem w naprawach:(((( Ja bylam oczywiscie przed terminem jego przylotu na lotnisku i musialam wracac do domu. 200 km tam i spowrotem,,,,
Ale jestem zdrowa jak na razie:)
No i zima do nas pszyszla, bialo , zimno,,,, i ma byc jeszcze zimniej,,,
U mnie też nie ciekawie. Po świętach wszyscy dostaliśmy lekka grypę żołądkową(najpierw dzieci, potem dorośli). Ja wyleczyłam się błyskawicznie. Wypiłam 1,5 kieliszka alkoholu 60% i pomogło. Potem dzieci dostały ropne zapalenie migdałków. Są na antybiotykach. Mają też bakateryjne zapalenie oczu. Córka do tego wszystkiego ma jeszcze zapalenie jamy ustnej.:(
Oj aż się boje napisać, że u mnie zaczął sie spokojnie i bez chorób :) Sylwester upłynął w bardzo kameralnym gronie, ale bylo wesoło i bardzo miło. Wszyscy zdrowi, w dobrych humorach - no może Młody w trochę gorszym wszak w poniedziałek do szkoły a tu śnieg spadł :)
Wszytkim zainfekowanym, zagrypionym i wogóle chorym WŻetowiczom życze duuuużo zdrowia na ten Nowy Rok :)
wspolczuje i zdrowka zycze. moj Sylwester bylo radosny ale i z zaduma No i pierwsze dni cieple i jakies takie pelne nadzieji - tak jakby moja rodzinka jeszcze bardziej sie polaczyla i zblizyla.
Kokliko, dzięki za zainteresowanie, myslę, że masz na mysli mojego starszego syna i przyszłą brazylijską synową. Oni do mnie przyjadą w lutym tego roku. Na swięta gosciłam młodszego ( z Anglii) z polską synową. Goszczenie dzieci w domu jest wielką radoscią i porzyjemnoscią ale pożegnania są trudne. Największą radością jest instnienie internetu i różnych komunikatorów, dzięki którym nie czuję się samotna. pozdrawiam noworocznie - jasia
Jaki macie początek roku?
U mnie od Sylwestra są goście, jechali do nas 7 godzin.
Na razie trzy osoby mają grypę i grypopochodne, a kolejne trzy już czują się źle. Leków opór, mięśnie bolą, a tu... alkohol stoi niewypity, jedzenie niezjedzone. Miało być ognisko zimowe z kiełbaskami, a tymczasem leżymy lub siedzimy jak śnięci.
Czy ktoś ma swój sposób na to, żeby dziś jeszcze wyzdrowieć? Hehehe!
A takie były plany!
My i nasze dzieciaki taż chorujemy - grasuje wirus RSV atakujący drogi oddechowe.Z córeczką była nawet w szpitalu na inhalacjach i kroplówkach. My przechodzimy łagodniej..
U mnie zaczął się od badań różnego typu.Idąc od lekarza spotkałam koleżanki które właśnie były w pośredniaku.Po 10 latach straciły pracę(w sumie parę lat też z nimi pracowałam...).Postanowiłyśmy iść sobie na kawkę.Okazuje się że knajpka do której poszłyśmy działa tylko do marca.Kolejne osoby na bezrobociu:(Idąc juz do domu wyłożyłam się jak długa i stłukłam kolano...
Postanowiłam jednak że nawet takie smutne wiadomości i moje stłuczone kolano nie zabiorą mi radości z tego że żyję ,resztę mam zdrową i że ten rok będzie dla mnie lepszy.Czego i Wam kochani życzę.
u nas na szczęście nie chorujemy ale..rok tez zaczął mi się tak sobie..
moja 5-letnia córeczka dziś o godz 9,00 rano przewróciła dwumetrową , żywą choinkę która stała w wiaderku z woda i wszystko poszło na środek pokoju ;-//
połowa bombek pozbijana i swiatełka nie świeciły wiec....choineczka poszła do rozbiórki ...
szkoda bo tak bardzo lubię kiedy choineczka się świeci ale...nasza już się do tego nie nadawała ;-(
U nas przed Świętami córka zachorowała na ospę wietrzną, więc Święta i Nowy Rok pod znakiem Pudrodermu.
U nas niby wszystko ok...ale.....w sylwestra mielismy gosci, mialo sie dziac a tymczasem maz od ponad 2 tyg. walczy z przeziebieniem wiec nie wypil nawet lampki szampana. Synek tez od 3 dni jakis podziebiony chodzi, mam nadzieje ze na mnie nie przejdzie bo ktos ta rodzine musi podtrzymac na duchu;) A mnie wczoraj rodzinka zaczela dodatkowo mruczec ze ciuchy sie koncza (z racji tygodnia wolnego pralam, ale nie prasowalam) wiec wczoraj przyszlo mi stanac z zelazkiem w reku. Oby w tym roku nie sprawdzilo sie porzekadlo, ze co w nowy rok to przez caly rok bo.....bede codziennie prasowac;)))))))))))))
A u mnie super:) Cały Nowy Rok spędziłam ze znajomymi, byczyłam się do woli, nawet obiadu nie musiałam robić. Czyżby to oznaczało cały rok zabawy bez obowiązków??
Ja do dzisiaj sprzątam wylane 2,5 l coli. 15 minut przed północą syn wyrzucił (powiedzmy wyturlała się) butelkę z lodówki. Spadła z wysokości, uderzając o płytki pękła nakrętka. resztę możecie sobie dopowiedzieć - eksplozja. W nocy podłogę myłam 3 razy, następnego ranka tyleż samo. Nie mówiąc o meblach, suszącym się praniu (ale dzięki niemu meble tylko krople dostały, wszystko wzięło na siebie pranie na suszarce) - ciągle znajduję nowe klejące się miejsca.
U mnie tez super!. Ja - porzadna angina, moja kotka - Kicia zwana - obustronne zapalenie pluc. Od 23.12 do dnia dzisiejszego codzienne
ranne wycieczki na weterynaryjne pogotowie na zastrzyki antybiotykowe. Na szczescie dzis ostatnie. Kicia prawie wyleczona ale ja.....
szkoda gadac! Chyba nie obejdzie sie bez zastrzykow i dla mnie!
Mari,nie wiedziałam że koty chorują na zapalenie oskrzeli:(( babcia ma koty,ale nigdy żaden nie był jeszcze chory,dlatego się zdziwiłam moja kotka też nie.Mają piękne grube futra,i nawet na mróż sobie wychodzą i siedzą na płotku u babci.
Niebieska-rozyczko, to bylo zapalenie pluc i to obustronne! Zeby bylo ciekawiej to Kicia jest kotka kanapowa, z mieszkania nie wychodzi
od swoich kilku tygodni zycia /bo znaleziona na dzialce/ a jest u mnie juz trzy lata. Jest dlugowlosa o gestym futerku a wedlug weterynarza takie sa najdelikatniejsze, moglo wystarczyc otwarte okno przy wietrzeniu.
No właśnie,jest mało odporna,dlatego zachorowała bo nie wychodzi z domu,ale śliczna jest Twoja kicia,super leży na dywanie:)))
..ojjj..ja tez chora :( nie martw sie nie jestes sama ;)
Jak to milo, ze nie jest sie samemu nieszczesnikiem, co za ulga! Ja od Bozego Narodzenia w grypie zoladkowej,wczoraj
wygladalo na remisje, a dzis od rana zapalenie gornych drog oddechowych, chyba wykupie abonament do lekarza, tym bardziej,
ze jak ladnie mowia Czesi manzelka powalilo lumbago.
A na dodatek wszystkiego wymsknel mi sie rano z reki flakon z perfumami (woda perfumowana 100ml, z nuta dosyc pizmowa wiec
zapach raczej intensywny, pt Le baiser du dragon od Cartier), caly dom jest jednym wielkim pizmem, w lazience nadtluczona umywalka
i roztrzaskane dwie plytki na podlodze. A co sie nawachamy! Nawet mycie czystym chlorem nie jest w stanie zagluszyc tego Pocalunku Smoka.
Aby do poniedzialku.
Kokliko, Ty sie ciesz ze to Cartier Ci sie rozbil, gdyby to byly arabskie perfumy na bazie olejku to bys sie musiala wyprowadzic z mieszkania, zapach nie do wytrzymania i nie do zlikwidowania. Mnie sie to swinstwo wylalo w torebce /nioslam do domu taki prezent /no i torebke musialam wywalic a jeszcze teraz mi sie robi mdlo na mysl o tym smrodzie.
Wiem o czy mówisz. Wylały mi się perfumy kupione w Egipcie, zapachu nie dało się pozbyć a podszewka zrobiła mi się taka dziwna i w końcu też wyrzuciłam torebkę.
A ja jestem zdrowa , obowiązkow zadnych, nic nie potliklam i nie wylalam to chyba powinnam sie cieszyc :)
Vikuniu, to znaczy, ze jest nas dwie :))))
Tak na ścisłość to 3.
no no aż 3 jak to milo:)
A mi smutno, że nas zadowolonych, szczęśliwych jest tylko troje a aż tyle smutnych i chorych:(
Czworo :)
To już mi troszkę lepiej:)
Mysha- Twoja empatia mnie zdumiewa :D
Dlaczego?? Czyżbym wydawała się Tobie jakąś wredotą??
Wręcz przeciwnie :)
Dobrze się czułaś, ale na mysl, ze komus źle... sama wiesz :)
Buziak
Kamień z serca:)
To ja się też dołączę...sylwester był krótko mówiąc do bani.Narobiłam się jak nie przymierzając głupi osioł bo mieliśmy gości,a w rezultacie chciało mi się spać,a jedzenia zostało mi jeszcze pół lodówki do teraz! Nie chce mi się nawet wspominać kto po tej imprezie sprzątał...
.
No i na dodatek przed chwilą położyłam spać dwuletniego synka z cieknącym nosem,szklanymi oczkami rokującego również na niezłą gorączkę tej nocy
fatalny to mało powiedziane Nie dość że chora przez całe święta to się jeszce porzegnałam w sylwestra z moją miłością.
Kurcze współczuję Wróbelku... Ale wszystko będzie ok, zobaczysz. Wszystkie wypisujecie tutaj, że jesteście takie biedne chore albo ktoś z rodziny, że aż mi głupio że się pochwaliłam, że u mnie super...
Teraz normalnie wredna będę.Ciesz się,że nie po ślubie, koszta itp.....Za jakis czas pomyślisz,że cakiem dobrze się stało.
za jakiś czas pewnie też do tego dojdę, ale narazie jest mi chlernie ciężko.
Wróbelku- minie :*
A może to tylko nieporozumienie?
nie, tym razem to definitywny koniec. Straciłam faceta i przyjaciela.
Mówia, ze co nas nie zabije, to nas wzmocni.
Minie Wróbelku Kochany...
Będziesz wspominać z jasną twarzą- dobrze, ze było, jeszcze lepiej, ze minęło.
A ten czas, który jest teraz... czas cięzki, możesz wykorzystać, zeby zrobić coś fajnego dla siebie.
Użytkownik Wróbelek napisał w wiadomości:
> nie, tym razem to definitywny koniec. Straciłam faceta i przyjaciela.
ja jestem przyjacielski !!!!! :):):):):):):):):):)
Wróbelku, szczerze współczuję. Już lepsza ta moja grypa, choć jest okropna.
Dobrze, że czas leczy rany, mimo, że w danej chwili może to wydawać się pustym hasłem.
Trzymaj się jakoś..
Wszystkim kichającym, złożonym niemocą, zainfekowanym
http://pl.youtube.com/watch?v=pygJ17j5POo
Będzie dobrze :)
Lepiej, ze teraz, kiedy jest trochę luzu jeszcze, niż gdyby potem...
U mnie też nieciekawie Maż ma zapalenie oskrzeli więc sylwester papa,Maja ma dziś 2 latka ale to też papa,a jutro rocznica slubu i tez papa.Ale co tam,jakoś się pozbieram i dam radę choć smutno i przykro...Ale wszystkich pozdrawiam i uwierzcie ze mna że będzie lepiej...tego mi potrzeba!!!
Ciekawy:)
Wczoraj mialam odebrac syna z lotniska. Nie dosc, ze zaraz po przyjezdzie do Polski sie rozchorowal , wiec sylwestra spedzal nie tak jak planowali, to ( wczoraj ) po wielu godzinach jazdy samochodem zadzwonil , ze sie spoznil na samolot. Droga miedzy Pila a Poznaniem w naprawach:(((( Ja bylam oczywiscie przed terminem jego przylotu na lotnisku i musialam wracac do domu. 200 km tam i spowrotem,,,,
Ale jestem zdrowa jak na razie:)
No i zima do nas pszyszla, bialo , zimno,,,, i ma byc jeszcze zimniej,,,
Buziaki dla wszystkich:)
U mnie też nie ciekawie. Po świętach wszyscy dostaliśmy lekka grypę żołądkową(najpierw dzieci, potem dorośli). Ja wyleczyłam się błyskawicznie. Wypiłam 1,5 kieliszka alkoholu 60% i pomogło. Potem dzieci dostały ropne zapalenie migdałków. Są na antybiotykach. Mają też bakateryjne zapalenie oczu. Córka do tego wszystkiego ma jeszcze zapalenie jamy ustnej.:(
Oj aż się boje napisać, że u mnie zaczął sie spokojnie i bez chorób :) Sylwester upłynął w bardzo kameralnym gronie, ale bylo wesoło i bardzo miło. Wszyscy zdrowi, w dobrych humorach - no może Młody w trochę gorszym wszak w poniedziałek do szkoły a tu śnieg spadł :)
Wszytkim zainfekowanym, zagrypionym i wogóle chorym WŻetowiczom życze duuuużo zdrowia na ten Nowy Rok :)
wspolczuje i zdrowka zycze. moj Sylwester bylo radosny ale i z zaduma No i pierwsze dni cieple i jakies takie pelne nadzieji - tak jakby moja rodzinka jeszcze bardziej sie polaczyla i zblizyla.
U mnie Nowy Rok, bardzo mily ,spokojny w rodzinnej atmosferze,
tylko szkoda, że syn 2 stycznia wyjechal
jasia
JASIA, nic nie opowiedzialas o gosciach, o Twojej przyszlej synowej! Czekalam jak na ostatni odcinek
"Stu lat samotnosci", opowiedz choc odrobinke.
Kokliko, dzięki za zainteresowanie, myslę, że masz na mysli mojego starszego syna i przyszłą brazylijską synową.
Oni do mnie przyjadą w lutym tego roku.
Na swięta gosciłam młodszego ( z Anglii) z polską synową.
Goszczenie dzieci w domu jest wielką radoscią i porzyjemnoscią ale pożegnania są trudne.
Największą radością jest instnienie internetu i różnych komunikatorów, dzięki którym nie czuję się samotna.
pozdrawiam noworocznie - jasia
Bardzo ciekawia mnie takie skrzyzowania kultur i z niecierpliwoscia bede wypatrywala Twojego watku w lutym po wizycie.
Serdecznosci