Znajomi mojej kolezanki zmienili mieszkanie, na takie z tarasem.. bezposrednim wyjsciem na dwor. Fakt, ze byli wlascicielami dosc duzego psa ucieszyli sie, ze piesio bedzie mial gdzie sie wybiegac :) No i... poszedl ogarek w las... wylatal sie i wyszalal... i przyniosl do domu.. królika! lekko wygladajacego na niezywego.. :O Pancia o malo nie zemdlala.. Pan.. zaczal rwac wlosy z glowy.. !!! o rany..co teraz bedzie!!! ??? strach.. znowu bedziemy sie musieli wyprowadzic.. bo jacys sasiedzi zrobia teraz awanture.. ! Coz robic? zaczeli goraczkowo szukac za wyjsciem z klopotliwej sytuacji... Hmm.. Wzieli krolika do domu, do lazienki..wykapali.. wysuszyli suszarka.. i pod oslona nocy zaniesli go do klatki i podlozyli. Uffffffff..
Za dwa dni.. Pancia owego wesolego pieska.. spotkala swoja sasiadke.. i zamarla ze strachu..bo ta zaczela opowiadac jej historie: - niech Pani poslucha, co sie nam przytrafilo! - Zdechl nam jeden krolik... oplakalismy go i zakopalismy w ogrodzie..a tu wczoraj rano..znalazlam go w klatce.... myslalam ze zemdleje.. chyba straszy u nas! Oczywiscie.. jaka byla prawda..nie dowiedziala sie.. :))
Ja może nie na temat ,ale będzie o kotku Ja od zawsze miałam swoją ulubioną szklanę w której zawsze mam wodę na noc . Szklanka pojechała ze mną do Szecji . Od 4 lat mamy ukochaną kotkę ,która zawsze śpi z nami . Niedawno przyłapałam kotę w nocy jak piła z mojej szklanki !!! Jak długo pijemy z jednej szklanki ?? dwa lata , trzy ? nie wiem .Przyniosłam jej małą miseczkę ale ona woli moją szklanę .Jakoś nie zadawala mnie picie z kotem z jednej szklanki , mam dylemat ,bo nie chcę innej szklanki a i nie chcę pozbyć się kotki w nocy .
Witaj ASTI! Tez mialam podobny problem! Mimo, ze moje koty mialy zawsze swieza wode obok swojej miseczki z jedzeniem, popijaly mi wode ze szklanki lub nawet dobieraly sie do kawci z mleczkiem - tez mnie zawsze to szokowalo! Przez przypadek dowiedzialam sie, ze koty nie lubia pic wody ktora znajdoje sie w poblizu ich miejsca z jedzeniem. A wiec przestawilam im miseczke z woda w inny kat kuchni i od tej pory jest spokoj! W najgorszym razie proponuje ci zamienic ulubiona szklanke na butelke! Serdecznie pozdrawiam...
Transylwania i anay.. ASTI napisala, ze ma swoja ulubiona szklanke.. z ktora nie chce sie rozstawac... :) Moim zdaniem chyba polozenie na szklance malego talerzyka.. zdziala wiecej.. :)
My tez mamy mieszkanie z tarasem i backyard i wlasnie kilka lat temu przywedrowal do nas bialy krolik. Pozniej sie okazalo, ze uciekl komus mieszkajacemu w okolicy z klatki. Ale przychodzil sobie do nas na backyard i my go dokarmialismy, ja matula, nigdy zadnych zwierzat nie mialam tu w domu, ale tym przybleda sie autentycznie przejelam, codziennie dostawal na noc woreczek salaty, bo w dzien nie mam pojecia co sie z nim dzialo. Pojawial sie dopiero o zmroku i wiedzial, ze bedzie mial u nas cos do jedzenia. Pamietam kiedys byl bardzo ulewny deszcz, a salata sie wlasnie skonczyla. No nie bylo sily wyslalam Wspanialego w te ulewe po worek salaty dla krolika. Trwalo to w sumie ok, 2-3 tygodni i potem dopiero syn sasiadki dowiedzial sie czyj to krolik i wlasciciel przszedl wieczorem i go zlapali. Innym stworzeniem, ktore odwiedzalo nasz backyard byl szop pracz, wielkie bydle, ale tego to sie balam. Podobno cala rodzina szopow mieszkala w drzewie przy ulicy, bo konar drzewa byl pusty. Na moje szczescie ktos zamledowal do sluzb miejskich i przyjechali i scieli drzewo a szopy sie wyniosly, teraz przynajmniej nie boje sie wyjsc na taras jak jest ciemno.
A mi sie przypomniało, jak koty mojej mamuni przynosiły różne rzeczy. raz między innymi- kanapkę z kaszanką... Drogą dedukcji mama doszła do tego, zę kot ukradł panom, którzy robili elewację śniadanie. To, co mama miała zrobić- poszła do tych panów i zaprosiła ich na jakieś jedzonko, choć mówiła mi, ze zaświatała jej mysl, zeby się nie przyznac... Ale ponoć potem pomyślała sobie, że oni pewnie głodni będa bardzo i tak trochę nijak kotu wyrywać z pyska kaszankę i oddawać panom :)
Znajomi mojej kolezanki zmienili mieszkanie, na takie z tarasem.. bezposrednim wyjsciem na dwor. Fakt, ze byli wlascicielami dosc duzego psa
ucieszyli sie, ze piesio bedzie mial gdzie sie wybiegac :) No i... poszedl ogarek w las... wylatal sie i wyszalal... i przyniosl do domu.. królika! lekko wygladajacego na niezywego.. :O Pancia o malo nie zemdlala.. Pan.. zaczal rwac wlosy z glowy.. !!! o rany..co teraz bedzie!!! ??? strach.. znowu bedziemy sie musieli wyprowadzic.. bo jacys sasiedzi zrobia teraz awanture.. !
Coz robic? zaczeli goraczkowo szukac za wyjsciem z klopotliwej sytuacji... Hmm.. Wzieli krolika do domu, do lazienki..wykapali.. wysuszyli suszarka.. i pod oslona nocy zaniesli go do klatki i podlozyli. Uffffffff..
Za dwa dni.. Pancia owego wesolego pieska.. spotkala swoja sasiadke.. i zamarla ze strachu..bo ta zaczela opowiadac jej historie: - niech Pani poslucha, co sie nam przytrafilo! - Zdechl nam jeden krolik... oplakalismy go i zakopalismy w ogrodzie..a tu wczoraj rano..znalazlam go w klatce.... myslalam ze zemdleje.. chyba straszy u nas!
Oczywiscie.. jaka byla prawda..nie dowiedziala sie.. :))
Dobre sobie? Pies uzdrowiciel!
Ja może nie na temat ,ale będzie o kotku
.Przyniosłam jej małą miseczkę ale ona woli moją szklanę .Jakoś nie zadawala mnie picie z kotem z jednej szklanki , mam dylemat ,bo nie chcę innej szklanki a i nie chcę pozbyć się kotki w nocy .
Ja od zawsze miałam swoją ulubioną szklanę w której zawsze mam wodę na noc . Szklanka pojechała ze mną do Szecji .
Od 4 lat mamy ukochaną kotkę ,która zawsze śpi z nami . Niedawno przyłapałam kotę w nocy jak piła z mojej szklanki !!! Jak długo pijemy z jednej szklanki ?? dwa lata , trzy ? nie wiem
Witaj ASTI! Tez mialam podobny problem! Mimo, ze moje koty mialy zawsze swieza wode obok swojej miseczki z jedzeniem, popijaly mi wode ze szklanki lub nawet dobieraly sie do kawci z mleczkiem - tez mnie zawsze to szokowalo! Przez przypadek dowiedzialam sie, ze koty nie lubia pic wody ktora znajdoje sie w poblizu ich miejsca z jedzeniem. A wiec przestawilam im miseczke z woda w inny kat kuchni i od tej pory jest spokoj! W najgorszym razie proponuje ci zamienic ulubiona szklanke na butelke! Serdecznie pozdrawiam...
sobie stawiaj na szafce butelkę 0.5l zakręconą, a kotce zostawiaj szklankę.
Transylwania i anay.. ASTI napisala, ze ma swoja ulubiona szklanke.. z ktora nie chce sie rozstawac... :)
Moim zdaniem chyba polozenie na szklance malego talerzyka.. zdziala wiecej.. :)
Glumando !! to jest myśl
może to głupie ,że mam tą szklanę tyle czasu i nie napije się z innej ale chyba każdy z nas ma jakiegoś bzika .Pozdrawiam
lo matko Glumandziu jak mozesz! Ja sie posiusiam ze smiechu
Ha ha ha! Zabawna historia, choć właścicielom psa nie zazdroszczę sytuacji..
Podobną historię parę lat temu opowiadał mi tata jako kawał, więc może znajoma koleżanka Cię zbajerowała lekko? ;)))
A co to za różnica???
Nawet jesli nie prawda- to dobrze wymyślone :D ( tak zwykł-był mówic mój tata, kiedy jeszcze mówił ludzim głosem)
Historia jest super :)
Ależ oczywiscie, ze histora jest super! A jeżeli to faktycznie się zdarzyło, to przecież jeszcze lepsza! :)
W tym wypadku..byla to prawdziwa historia... :)))
My tez mamy mieszkanie z tarasem i backyard i wlasnie kilka lat temu przywedrowal do nas bialy krolik. Pozniej sie okazalo, ze uciekl komus mieszkajacemu w okolicy z klatki. Ale przychodzil sobie do nas na backyard i my go dokarmialismy, ja matula, nigdy zadnych zwierzat nie mialam tu w domu, ale tym przybleda sie autentycznie przejelam, codziennie dostawal na noc woreczek salaty, bo w dzien nie mam pojecia co sie z nim dzialo. Pojawial sie dopiero o zmroku i wiedzial, ze bedzie mial u nas cos do jedzenia. Pamietam kiedys byl bardzo ulewny deszcz, a salata sie wlasnie skonczyla. No nie bylo sily wyslalam Wspanialego w te ulewe po worek salaty dla krolika. Trwalo to w sumie ok, 2-3 tygodni i potem dopiero syn sasiadki dowiedzial sie czyj to krolik i wlasciciel przszedl wieczorem i go zlapali.
Innym stworzeniem, ktore odwiedzalo nasz backyard byl szop pracz, wielkie bydle, ale tego to sie balam. Podobno cala rodzina szopow mieszkala w drzewie przy ulicy, bo konar drzewa byl pusty. Na moje szczescie ktos zamledowal do sluzb miejskich i przyjechali i scieli drzewo a szopy sie wyniosly, teraz przynajmniej nie boje sie wyjsc na taras jak jest ciemno.
A mi sie przypomniało, jak koty mojej mamuni przynosiły różne rzeczy. raz między innymi- kanapkę z kaszanką... Drogą dedukcji mama doszła do tego, zę kot ukradł panom, którzy robili elewację śniadanie.
To, co mama miała zrobić- poszła do tych panów i zaprosiła ich na jakieś jedzonko, choć mówiła mi, ze zaświatała jej mysl, zeby się nie przyznac... Ale ponoć potem pomyślała sobie, że oni pewnie głodni będa bardzo i tak trochę nijak kotu wyrywać z pyska kaszankę i oddawać panom :)