Witam wszystkich bardzo serdecznie! Mam taki mały problem. Otóż od zawsze u mnie w domu trzymało się mąkę w nie zakręconym dużym słoiku. Teraz będąc panią domu:) kupiłam sobie plastikową puszkę zamykaną i w niej trzymam mąkę. Jednak tata powiedział, że mąki nie powinno się przykrywać żadną zatyczką, że powinną "oddychać" czy jakoś tak. To jak to jest z tą mąka? Powinna być zatkana czy nie? Będę wdzięczna za odpowiedzi
Ja mam w zamkniętym plastikowym pojemniku i nie zauważyłam nic złego by się z nia działo. Bała bym się trzymać ją otwarta by się jakieś robaki nie zalęgły ale co kraj to obyczaj.
Kiedyś trzymałam mąkę po prostu w torebce. Pewnego dnia, okazało się jednak, że w czymś zalęgło się małe świństwo, które rozlazło się dosłownie po wszystkim. Nastąpiło wielkie wyrzucanie i wielkie sprzątanie. Od tej pory dosłownie wszystko trzymam w szczelnie zamkniętych pojemnikach (nawet małe opakowania z rzadziej używanymi przyprawami są zamknięte). Mam pewność, ze nawet jeśli coś mi się przypałęta (z doświadczenia wiem, że najczęściej przychodzi coś z cukrem), mam pewność, że nie powłazi mi to tałatajstwo do wszystkiego co jest w szafce.
Wiem też, że mąka przed użyciem powinna być napowietrzona (tak wyraża się moja chrzestna - wspaniała kucharka i cukiernik z zamiłowania). Ale do tego służy sito, przez które przesiewamy mąkę. U mnie się sprawdza.
A robali więcej nie zniosę, więc wszystko szczelnie zamykam.
Witam wszystkich bardzo serdecznie!
Mam taki mały problem. Otóż od zawsze u mnie w domu trzymało się mąkę w nie zakręconym dużym słoiku. Teraz będąc panią domu:) kupiłam sobie plastikową puszkę zamykaną i w niej trzymam mąkę. Jednak tata powiedział, że mąki nie powinno się przykrywać żadną zatyczką, że powinną "oddychać" czy jakoś tak.
To jak to jest z tą mąka?
Powinna być zatkana czy nie?
Będę wdzięczna za odpowiedzi
Ja mam w zamkniętym plastikowym pojemniku i nie zauważyłam nic złego by się z nia działo. Bała bym się trzymać ją otwarta by się jakieś robaki nie zalęgły ale co kraj to obyczaj.
Kiedyś trzymałam mąkę po prostu w torebce. Pewnego dnia, okazało się jednak, że w czymś zalęgło się małe świństwo, które rozlazło się dosłownie po wszystkim. Nastąpiło wielkie wyrzucanie i wielkie sprzątanie. Od tej pory dosłownie wszystko trzymam w szczelnie zamkniętych pojemnikach (nawet małe opakowania z rzadziej używanymi przyprawami są zamknięte). Mam pewność, ze nawet jeśli coś mi się przypałęta (z doświadczenia wiem, że najczęściej przychodzi coś z cukrem), mam pewność, że nie powłazi mi to tałatajstwo do wszystkiego co jest w szafce.
Wiem też, że mąka przed użyciem powinna być napowietrzona (tak wyraża się moja chrzestna - wspaniała kucharka i cukiernik z zamiłowania). Ale do tego służy sito, przez które przesiewamy mąkę. U mnie się sprawdza.
A robali więcej nie zniosę, więc wszystko szczelnie zamykam.
Pozdrawiam
Też mam wszystko szczelnie zamknięte.
ja również
Zamykaj, zamykaj (żeby sie mole nie zalęgły) :)
a mole sa juz w srodku jesli maja byc, nie przychodza z zewnatrz
Powinna byc w papierowej torebce, tata ma racje :)