Mam pytanko: ile (cirka about) czasu powinno się gotować syrop do postaci nitki, z kilograma cukru i szklanki wody? W teorii wiem, że po spuszczeniu z łyżki powinna powstać nitka ale nigdy nie jestem pewna czy to co biorę za nitkę zgadza się z opisem:) Święta lada moment, a ja mam fantastyczny przepis na mazurka w zanadrzu. Pomocy!
Kochana nie da sie powiedziec bo zalezy nieraz od szybkosci parowania wody i mocy kuchenki. Na starej elektrycznej polowka chyba by pol godziny albo wiecej trwalo bo plyty byly juz stare 20-letnie. Nowa jest szybka i tam podejrzewam ze 20 minut moze byc za wiele.
AAA, a ja stara, głupia... myślałam, że z pół dnia by trzeba. A powiedz no mi Pani Kuchana jak to ma się do porównania z ciągnącą nitką? Mam wrażenie, że czegoś takiego nie udało mi się zaobserwować (never!).
Ja rozumiem gotowanie do nitki to takie ze jak dmuchniesz na spadajaca z lyzki ciecz to takie niteczki "Frowaja" no cos podobnego jakbys dmuchnela na wlosy. Wiesz jak w zwyklym karmelu- woda, cukier- one sie tak ciagna jak z lyzki leca a jak dmuchniesz to tak wlasnie frowaja. Powodzenia! I trzeba na dosc duzym gazie gotowac na patelni lub w garnku o duzej srednicy gdyz wtedy woda szyybciej paruje. Gaz znow nie za wielki zeby suie nie oparzyc jak zacznie pryskac no i nie przypalic. Najpierw spory a potem zmniejszyc. Wlasnie i od srednicy garnka zalezy ile sie bedzie gotowac.
Stokrotne dzięki, rozwiałaś moje wątpliwości! Z taką podbudową teoretyczną, jak wpadnę między gary...to klękajcie narody! Pozdrowaśki świąteczne. Hiacynta.
Mam pytanko: ile (cirka about) czasu powinno się gotować syrop do postaci nitki, z kilograma cukru i szklanki wody?
W teorii wiem, że po spuszczeniu z łyżki powinna powstać nitka ale nigdy nie jestem pewna czy to co biorę za nitkę zgadza się z opisem:) Święta lada moment, a ja mam fantastyczny przepis na mazurka w zanadrzu. Pomocy!
Kochana nie da sie powiedziec bo zalezy nieraz od szybkosci parowania wody i mocy kuchenki. Na starej elektrycznej polowka chyba by pol godziny albo wiecej trwalo bo plyty byly juz stare 20-letnie. Nowa jest szybka i tam podejrzewam ze 20 minut moze byc za wiele.
AAA, a ja stara, głupia... myślałam, że z pół dnia by trzeba. A powiedz no mi Pani Kuchana jak to ma się do porównania z ciągnącą nitką? Mam wrażenie, że czegoś takiego nie udało mi się zaobserwować (never!).
Ja rozumiem gotowanie do nitki to takie ze jak dmuchniesz na spadajaca z lyzki ciecz to takie niteczki "Frowaja" no cos podobnego jakbys dmuchnela na wlosy. Wiesz jak w zwyklym karmelu- woda, cukier- one sie tak ciagna jak z lyzki leca a jak dmuchniesz to tak wlasnie frowaja. Powodzenia! I trzeba na dosc duzym gazie gotowac na patelni lub w garnku o duzej srednicy gdyz wtedy woda szyybciej paruje. Gaz znow nie za wielki zeby suie nie oparzyc jak zacznie pryskac no i nie przypalic. Najpierw spory a potem zmniejszyc. Wlasnie i od srednicy garnka zalezy ile sie bedzie gotowac.
Stokrotne dzięki, rozwiałaś moje wątpliwości! Z taką podbudową teoretyczną, jak wpadnę między gary...to klękajcie narody!
Pozdrowaśki świąteczne. Hiacynta.