Otóż to , chciałabym się dowiedzieć, czy wielkanocny zając przynosi wam prezenty . Żyję już kawał czasu ...i nigdy zając nie przynosił prezentów, ale spostrzegłam, że od jakiegoś czasu to się zmieniło. Nawet ja dostaje jakieś skromne prezenty z okazji Wielkiejnocy.... Dla mnie to nowość, a jak wy to postrzegacie? Z kąd taka moda?,,,a może to ja jestem "nietutejsza:" ? Proszę o opinie i refleksje pozdrawiam jasia
No właśnie, to zazwyczaj jakieś słodycze, skromne prezenty... ale to chyba nie jest nasz zwyczaj.... jak dostajecie takie prezenty...to od kiedy?...a może to też przyszło zza morza?
Jasiu to jest zwyczaj rodem z Niemiec. Szukanie jajek wlasnie z jakims drobnym prezentem w koszyczku. Urodzilam sie we Wroclawiu ale moja rodzina pochodzi z Pomorza z jednej strony i z Lodzi (przed wojna mieszkalo tam duzo Niemncow bo Lodz byla w 19 i poczatkach 20 wieku Ziemia Obiecana dla Polakow, ale i Niemcow i Zydow) z drugiej. U nas w domu od zawsze byl zajaczek. Ale dzieci chodzace ze mna do szkoly (wiele przesiedlencow ze Lwowa czy tez przybylych z innych regionow Polski) bardzo sie dziwilo mojemu zajaczkowi i ciut zazdraszczalo...Ja zas dopiero jak poszlam do szkoly to odkrylam ze nie wszystkie dzieci maja zajaczka.
Ciekawe ze nawet w przedszkolu mielismy zajaczka ale ja nie chodzilam do zwyklego przedszkola lecz do tzw zakonnego prowadzonego przez Siostry Elzbietanki. To tyle co wiem o tym zwyczaju. Acha i kiedys prezenty (na samym poczatku po prostu jaja malowane) nosil bocian albo lis ale w koncu zajac jako symbol plodnosci i nowego zycia
Zmartwilam sie, ze zyje w kraju chytrego zajaczka, niestety nie slyszalam nigdy o zajaczkach honorujacych doroslych. Dzieci tak, jesli z rodziny posiadajacej ogrod, to poszukiwanie czekoladowych jajeczek od rana w ogrodzie, a jesli z mieszczuchow mieszkaniowych, to obowiazkowy wypad do parku. Ale tutaj troszke inne obyczaje, celebracja obiadowa (nie sniadaniowa), no i musowo jagniecina jako baranek wielkanocny. Jak pomysle sobie o masowej rzezi niewinnych jagniatek, to naprawde mi wstyd za to, ze jestem miesozerna. Powiem Ci tylko, ze choc dzieci juz dorosle, to nawyk obdzielania ich slodyczami pozostal. Milych Swiat wszystkim!
U nas w wielkopolsce zajączka nie było, dopóki nie pojawił się mój mąż z kujawsko-pomorskiego. To on co roku pamieta, żeby z okazji Wielkanocy dzieci też prezenty otrzymały.
Urodziłam się w Częstochowie.I tu z tego co mówiła mama Zajączek był zawsze.Skromny,lecz miły - słodycze i jakiś drobiazg.W Gdańsku natomiast słyszałam różnie - jedni Zajączka mieli inni nie.U nas jest jednak co roku :)
koma 305, rodzina mojej mamy pochodzi z Czestochowy a taty z Gdanska...u nas zawsze byl zajac :) Gdansk to taka zbiorka ludzi z wielu stron ( przesiedlenia) nie wiem skad pochodzil moj zajaczek? czy byl "medalikarzem" czy "krzyrzakiem" (dziadek z Malborka) pozdrawiam ;)
Gdansk: u nas w domu Zajac przychodzil do nas, gdy bylismy na niedzielnej Mszy. Po dluzszym spacerze wpadalysmy z siostra do domu i na stole stal talerz ze slodyczami, malymi kurczaczkami, udekorowany bukszpanem itd. Radocha byla nieziemska, zwlaszcza w czasach, gdy slodycze nie byly tak dostepne jak teraz. Aktualnie obdarowujemy sie rowniez slodyczami, tymi niecodziennymi, np. Lindt i tego typu. Ja kupie w tym roku slodycze ze sklepu z lubeckimi marcepanami, bo to ciekawe i nie jada sie na co dzien.
Jak bylismy ja i brat jeszcze dziećmi- zdarzało się, że między pisankami na stole rodzice podrzucali kinder-niespodzianki. Ale to chyba nie miało związku z żadną prezentową tradycją. Bo ta tradycja faktycznie jest niemiecka! Na niemieckim jeszcze w gimnazjum zawsze przed wielkanocą gadalismy o Geschenkach from zająca.A my jak to my- importujemy haloween, walentynki, niedługo pewnie będziemy zajadać się indykiem na święto dziekczynienia.
u nas jest zwyczaj, że zając zostawia dzieciom słodycze i drobne prezenty w niedzielę rano. ( do mojego męża zając przychodził w lany poniedziałek). Ja chowam jeszcze mojej córce małe czekoladowe jajeczka w różnych zakamarkach pokoju (nie mamy ogrodu).
Dolny Śląsk.W mojej rodzinie ''zając'' od zawsze przynosił prezenty , ale tylko dzieciom. Były ukryte w koszyczkach i trzeba je było szukać. Z reguły były to różne słodkości/ jajka czekoladowe, baranki, zajączki, kurki/ . Do dzisiaj pamiętam smak żółtych marcepanowych kurek. I tak jest i dzisiaj, chowamy naszym wnukom koszyczki pełne słodkości, oczywiście asortyment jest bogatszy niz w moim dzieciństwie ale dzieci cieszą sie zawsze. Zając przychodził po wielkanocnym śniadaniu.
Nas zając omija , nigdy żadnych prezentów nie przynosił. Tym co przynosi życzę samych fajnych prezentów . Całej reszcie zdrowych , wesołych i rodzinnych świąt. Pozdrawiam . Grazyna
Ja pochodze ze Slaska ,jako dzieci szukalismy w pierwszy dzien Swiat ale tylko koszyczki ze slodyczami. Moje dzieci tez szukali i to czasami bardzo dlugo ,( 30 min)Teraz juz dorosli i milo wspominaja tamte czasy.
Ja jestem ze Śląska i zawsze były prezenty na zajączka. Rodzice w sobotę wieczorem czekali aż zaśniemy i podrzucali nam prezenty pod łóżko. Ja też tak robię, zawsze jest to torba słodyczy i coś co młody sobie akurat upatrzył. W tym roku np. będą to kolejne Bionicle.
Witam ja jestem też ze śląska i też u nas jest zajączek z prezentami , dziecią przynosi słodycze i zabawkę , jak byłam mała to też pamiętam , że zawsze coś tam było od zajączke , pewnie skromniej niż dzis , ale uciecha była , pozdrawiam i życzę Wesołych Swiąt
Piła, Wielkopolska; zając był od kiedy pamiętam, przeważnie w ogrodzie w gniazdkach z siana.. a pamietam lat już...36,, W "blokowych" warunkach, dziecię dostaje teraz już normalnie drobne upominki plus słodycze, jak była młodsza gniazdko też było... na balkonie.
Otóż to , chciałabym się dowiedzieć, czy wielkanocny zając przynosi wam prezenty .
Żyję już kawał czasu ...i nigdy zając nie przynosił prezentów, ale spostrzegłam, że od jakiegoś czasu
to się zmieniło. Nawet ja dostaje jakieś skromne prezenty z okazji Wielkiejnocy....
Dla mnie to nowość, a jak wy to postrzegacie?
Z kąd taka moda?,,,a może to ja jestem "nietutejsza:" ?
Proszę o opinie i refleksje
pozdrawiam jasia
Nam nie przynosi ,prezenty dajemy i dostajemy tylko na Swieta Bozego Narodzenia .
ja w zajaca nie wierze i on mi (nam) tez zadnych prezentow nie przynosi,
WESOLYCH SWIAT
Mi przynosi :)
Ale tylko jak jestem grzeczna, hi
... i mało klne
u nas jest zwyczaj, że w niedzielę po obiedzie dzieci idą na dwór szukać prezentów od Zajączka, przeważnie są to słodycze i ewentualnie jakaś zabawka
No właśnie, to zazwyczaj jakieś słodycze, skromne prezenty...
ale to chyba nie jest nasz zwyczaj....
jak dostajecie takie prezenty...to od kiedy?...a może to też przyszło zza morza?
Jasiu to jest zwyczaj rodem z Niemiec. Szukanie jajek wlasnie z jakims drobnym prezentem w koszyczku. Urodzilam sie we Wroclawiu ale moja rodzina pochodzi z Pomorza z jednej strony i z Lodzi (przed wojna mieszkalo tam duzo Niemncow bo Lodz byla w 19 i poczatkach 20 wieku Ziemia Obiecana dla Polakow, ale i Niemcow i Zydow) z drugiej. U nas w domu od zawsze byl zajaczek. Ale dzieci chodzace ze mna do szkoly (wiele przesiedlencow ze Lwowa czy tez przybylych z innych regionow Polski) bardzo sie dziwilo mojemu zajaczkowi
i ciut zazdraszczalo...Ja zas dopiero jak poszlam do szkoly to odkrylam ze nie wszystkie dzieci maja zajaczka.
Ciekawe ze nawet w przedszkolu mielismy zajaczka ale ja nie chodzilam do zwyklego przedszkola lecz do tzw zakonnego prowadzonego przez Siostry Elzbietanki. To tyle co wiem o tym zwyczaju. Acha i kiedys prezenty (na samym poczatku po prostu jaja malowane) nosil bocian albo lis ale w koncu zajac jako symbol plodnosci i nowego zycia
Do nas zawsze przychodzil zajac na wielkanoc, ale to glownie slodycze...moze dzisiaj to zanika...bo slodyczy wszedzie pelno...nie trzeba zajaca :(
Zmartwilam sie, ze zyje w kraju chytrego zajaczka, niestety nie slyszalam nigdy o zajaczkach honorujacych doroslych.
Dzieci tak, jesli z rodziny posiadajacej ogrod, to poszukiwanie czekoladowych jajeczek od rana w ogrodzie, a jesli z mieszczuchow
mieszkaniowych, to obowiazkowy wypad do parku.
Ale tutaj troszke inne obyczaje, celebracja obiadowa (nie sniadaniowa), no i musowo jagniecina jako baranek wielkanocny.
Jak pomysle sobie o masowej rzezi niewinnych jagniatek, to naprawde mi wstyd za to, ze jestem miesozerna.
Powiem Ci tylko, ze choc dzieci juz dorosle, to nawyk obdzielania ich slodyczami pozostal.
Milych Swiat wszystkim!
u mnie zawsze byl zajc z czyms nieduzym i milym :)
Od kiedy pamiętam przynosił dzieciom. Po śniadaniu szukanie gniazdka w ogrodzie. Były to słodycze , tylko i aż.
Pozdrawiam.
Recesja w USA, nie ma zajaca.
U nas w wielkopolsce zajączka nie było, dopóki nie pojawił się mój mąż z kujawsko-pomorskiego. To on co roku pamieta, żeby z okazji Wielkanocy dzieci też prezenty otrzymały.
Moje wszystkie prezenciki mam od mezowatego i przyjaciół .. zadne stwory typu Mikołaj , Gwiazdor , Króliczek nie wpuszczam do domu ..heehehheheh !
Urodziłam się w Częstochowie.I tu z tego co mówiła mama Zajączek był zawsze.Skromny,lecz miły - słodycze i jakiś drobiazg.W Gdańsku natomiast słyszałam różnie - jedni Zajączka mieli inni nie.U nas jest jednak co roku :)
koma 305, rodzina mojej mamy pochodzi z Czestochowy a taty z Gdanska...u nas zawsze byl zajac :) Gdansk to taka zbiorka ludzi z wielu stron ( przesiedlenia) nie wiem skad pochodzil moj zajaczek? czy byl "medalikarzem" czy "krzyrzakiem" (dziadek z Malborka)
pozdrawiam ;)
Jeśli zaufasz mi i podasz nr komórki to pokażę Ci w jaki sposób zając składa życzenia...
Pozdrawiam!
U mnie na Podkarpacie zając z prezentami nigdy nie przyszedł.
Do mojego domu zwyczaj dawania drobnych prezentów wprowadziły...
moje dzieci.
I tak się zaczęło.
Teraz wnuczek czeka na upominki
Gdansk: u nas w domu Zajac przychodzil do nas, gdy bylismy na niedzielnej Mszy. Po dluzszym spacerze wpadalysmy z siostra do domu i na stole stal talerz ze slodyczami, malymi kurczaczkami, udekorowany bukszpanem itd. Radocha byla nieziemska, zwlaszcza w czasach, gdy slodycze nie byly tak dostepne jak teraz.
Aktualnie obdarowujemy sie rowniez slodyczami, tymi niecodziennymi, np. Lindt i tego typu. Ja kupie w tym roku slodycze ze sklepu z lubeckimi marcepanami, bo to ciekawe i nie jada sie na co dzien.
U mnie zawsze zając przynosił słodycze (ciężko było). Teraz zając moim dziecim przynosi słodycze i małe co nieco.
W dzieciństwie nie miałam zająca,ale swojemu dziecku (już dużemu) kupujemy jakiś prezent.
Jak bylismy ja i brat jeszcze dziećmi- zdarzało się, że między pisankami na stole rodzice podrzucali kinder-niespodzianki.
Ale to chyba nie miało związku z żadną prezentową tradycją. Bo ta tradycja faktycznie jest niemiecka! Na niemieckim jeszcze w gimnazjum zawsze przed wielkanocą gadalismy o Geschenkach from zająca.A my jak to my- importujemy haloween, walentynki, niedługo pewnie będziemy zajadać się indykiem na święto dziekczynienia.
u nas jest zwyczaj, że zając zostawia dzieciom słodycze i drobne prezenty w niedzielę rano. ( do mojego męża zając przychodził w lany poniedziałek). Ja chowam jeszcze mojej córce małe czekoladowe jajeczka w różnych zakamarkach pokoju (nie mamy ogrodu).
Dolny Śląsk.W mojej rodzinie ''zając'' od zawsze przynosił prezenty , ale tylko dzieciom. Były ukryte w koszyczkach i trzeba je było szukać. Z reguły były to różne słodkości/ jajka czekoladowe, baranki, zajączki, kurki/ . Do dzisiaj pamiętam smak żółtych marcepanowych kurek. I tak jest i dzisiaj, chowamy naszym wnukom koszyczki pełne słodkości, oczywiście asortyment jest bogatszy niz w moim dzieciństwie ale dzieci cieszą sie zawsze. Zając przychodził po wielkanocnym śniadaniu.
Nas zając omija , nigdy żadnych prezentów nie przynosił.
Tym co przynosi życzę samych fajnych prezentów . Całej reszcie zdrowych , wesołych i rodzinnych świąt. Pozdrawiam . Grazyna
Ja pochodze ze Slaska ,jako dzieci szukalismy w pierwszy dzien Swiat ale tylko koszyczki ze slodyczami. Moje dzieci
tez szukali i to czasami bardzo dlugo ,( 30 min)Teraz juz dorosli i milo wspominaja tamte czasy.
Ja jestem ze Śląska i zawsze były prezenty na zajączka. Rodzice w sobotę wieczorem czekali aż zaśniemy i podrzucali nam prezenty pod łóżko. Ja też tak robię, zawsze jest to torba słodyczy i coś co młody sobie akurat upatrzył. W tym roku np. będą to kolejne Bionicle.
Witam ja jestem też ze śląska i też u nas jest zajączek z prezentami , dziecią przynosi słodycze i zabawkę , jak byłam mała to też pamiętam , że zawsze coś tam było od zajączke , pewnie skromniej niż dzis , ale uciecha była , pozdrawiam i życzę Wesołych Swiąt
Piła, Wielkopolska;
zając był od kiedy pamiętam, przeważnie w ogrodzie w gniazdkach z siana..
a pamietam lat już...36,,
W "blokowych" warunkach, dziecię dostaje teraz już normalnie drobne upominki plus słodycze,
jak była młodsza gniazdko też było... na balkonie.