W moim mieście przyjęcia odbywają się w 2 turach: jedna szkoła rano 8.15 , druga ok. 11. Niestety załapuję się na turę poranną. Ze starszym synem miałam tak samo, ale wtedy mieliśmy przyjęcie w knajpie i szczerze mówiąc nie pamiętam jak przebiegło (6 lat różnicy). Teraz przepadła mi rezerwacja (zmiana właściciela) i wyląduję z koniecznością przygotowania przyjęcia sama, bo lokale w promieniu 20 km zarezerwowane (!!!). Tu moje pytanie - chyba rozpocząć od uroczystego śniadania, skoro goście będą z kościoła ok. 10.30? Co podać? Jak rozplanować dzień? Dzielcie się uwagami i radami, bardzo proszę.
Do przyjęcia mam jeszcze rok, ale lubię się zorganizować szybciej.
Jeżeli skończy się koło 10:30 to powinnas coś podać przed obiadem ale nie za obficie bo już o godz 12:00 -12:30 możesz podać obiad. Nie jestem w tych sprawach doświadczona ale pewnie po przyjściu z kościoła najlepiej zrobić stół szwecki i goście powinni wiedzieć kiedy będzie obiad by nie obżarli się zbyt tuż przed obiadem. Chyba, że podasz coś sytego i obiad dopiero o 14:00
Byłam w ubiegłym roku na komunii i właśnie o 10.30 goście byli już za stołami, msza była o 9.00. Podano strogonowa we flaczarkach i powiem szczerze że mimo wczesnej pory każdy chętnie zjadł, a potem każdy próbował sałatki, śledziki i inne przekąski. Obiad był o godz 14.00 a koło 16.30 barszczyk czerwony i paszteciki.
A moze goscie bedą po sniadaniu juz to do tej 11 jakos se ich przetrzynasz beda zyczenia zanim sie rozsiąda to bedzie pewnie 11 to wtedy poprostu podasz obiad. u mnie goscie tez beda tak o 11 w domu to do wpól do dwunastej ich przetrzymam i podam odrazu obiad.Robie sama wiec za duzo czasu by mi zajeło podawanie przed obiadem potem obiad kawa i kolacja ciagle bym musiała latac. A poza tym gosci uprzedziłam ze w kosciele jest z rana wiec szybciej bedzie obiad nikt nie miał nic przeciwko.
Ja bym zrobila Bruch-czyli mieszanke ze sniadania i objadu. Moze masz mozliwosc ustawienia bufetu, moze wypozyczysz gdzies takie pojemniki w ktorych mozna drugie danie cieplo trzymac. W ten sposob bys tez wiecej czasu miala dla gosci.
Tak się właśnie zastanawiałam, czy nie przetrzymać gości barszczem i pasztecikami tylko nie wiem czy wytrzymają.
Dziękuję za odzew, bo jestem naprawdę dość zaniepokojona, nie chcę żeby goście byli głodni, ale też większość z nich nie jest przyzwyczajona do obiadu w południe, a nawet przed, ale z kolei pewnie rano każdy przegryzie pół kanapki przed kościołem i to wszystko, więc jak przyjdą będą wygłodniali.
Pomysł ze szwedzkim stołem też jest niezły, myślałam w sumie też o wystawieniu np. półmiska wędlin i pasztetów, jakieś dwie sałatki plus ten barszczyk i paszteciki, a w tym czasie szykować sobie spokojnie obiad.
W moim mieście przyjęcia odbywają się w 2 turach: jedna szkoła rano 8.15 , druga ok. 11.
Niestety załapuję się na turę poranną. Ze starszym synem miałam tak samo, ale wtedy mieliśmy przyjęcie w knajpie i szczerze mówiąc nie pamiętam jak przebiegło (6 lat różnicy). Teraz przepadła mi rezerwacja (zmiana właściciela) i wyląduję z koniecznością przygotowania przyjęcia sama, bo lokale w promieniu 20 km zarezerwowane (!!!).
Tu moje pytanie - chyba rozpocząć od uroczystego śniadania, skoro goście będą z kościoła ok. 10.30? Co podać? Jak rozplanować dzień? Dzielcie się uwagami i radami, bardzo proszę.
Do przyjęcia mam jeszcze rok, ale lubię się zorganizować szybciej.
Jeżeli skończy się koło 10:30 to powinnas coś podać przed obiadem ale nie za obficie bo już o godz 12:00 -12:30 możesz podać obiad. Nie jestem w tych sprawach doświadczona ale pewnie po przyjściu z kościoła najlepiej zrobić stół szwecki i goście powinni wiedzieć kiedy będzie obiad by nie obżarli się zbyt tuż przed obiadem. Chyba, że podasz coś sytego i obiad dopiero o 14:00
Byłam w ubiegłym roku na komunii i właśnie o 10.30 goście byli już za stołami, msza była o 9.00. Podano strogonowa we flaczarkach i powiem szczerze że mimo wczesnej pory każdy chętnie zjadł, a potem każdy próbował sałatki, śledziki i inne przekąski. Obiad był o godz 14.00 a koło 16.30 barszczyk czerwony i paszteciki.
A moze goscie bedą po sniadaniu juz to do tej 11 jakos se ich przetrzynasz beda zyczenia zanim sie rozsiąda to bedzie pewnie 11 to wtedy poprostu podasz obiad. u mnie goscie tez beda tak o 11 w domu to do wpól do dwunastej ich przetrzymam i podam odrazu obiad.Robie sama wiec za duzo czasu by mi zajeło podawanie przed obiadem potem obiad kawa i kolacja ciagle bym musiała latac. A poza tym gosci uprzedziłam ze w kosciele jest z rana wiec szybciej bedzie obiad nikt nie miał nic przeciwko.
Ja bym zrobila Bruch-czyli mieszanke ze sniadania i objadu. Moze masz mozliwosc ustawienia bufetu, moze wypozyczysz gdzies takie pojemniki w ktorych mozna drugie danie cieplo trzymac. W ten sposob bys tez wiecej czasu miala dla gosci.
Tak się właśnie zastanawiałam, czy nie przetrzymać gości barszczem i pasztecikami
tylko nie wiem czy wytrzymają.
Dziękuję za odzew, bo jestem naprawdę dość zaniepokojona, nie chcę żeby goście byli głodni, ale też większość z nich nie jest przyzwyczajona do obiadu w południe, a nawet przed, ale z kolei pewnie rano każdy przegryzie pół kanapki przed kościołem i to wszystko, więc jak przyjdą będą wygłodniali.
Pomysł ze szwedzkim stołem też jest niezły, myślałam w sumie też o wystawieniu np. półmiska wędlin i pasztetów, jakieś dwie sałatki plus ten barszczyk i paszteciki, a w tym czasie szykować sobie spokojnie obiad.
O ile prościej byłoby być w tej drugiej turze...