Faktycznie mam problemy z internetem. Znajduję się blisko granicy i co chwila tracę łaczność z Austrią i włącza mi się niemiecka sieć. Taka przyjemność nadal jeszcze kosztuje majątek. Na to nie poradzi nawet najzdolniejszy informatyk. Piszę krótko bo mi znowu zaraz siądzie łaczność. Z drugiej strony nie działo się nic ciekawego poza tym, że dziś mam urodziny.
wszystkiego , co najlepsze, zdrowka, zdrowka i jeszcze raz zdrowka, bo to njawazniejsze. A swoja droga to z niecierpliwoscia czekam na kolejne wrazenia z Twojego pobytu w sanatorium. Pozdrawiam zza wilkeij wody.
O dziwo łączność trwa nadal co dziś rano i wczoraj wieczorem było rzadkością.
Dzień ryżu okazł się fatalny pod względem przydatności do jedzenia. Na śniadanie wodzianka ryżowa. Na obiad żółty rzadki płyn lekko posolony i bez żadnego innego smaku, oraz "risi-bisi" czyli ryż gotowany z jarzynami bez soli. Jako "rodzynek" plaster grilowanego pomidora. Dla odmiany na kolację - jarzyny gotowane z ryżem solo. FUJ :-(
Po kolacji zaprosiłem towarzstwo od mojego stolika do kawiarni na lampkę szampusa. Zaproszenie zostało chętnie przyjęte i skonsumowane. Tyle przeżyć towarzyskich w tak uroczystym dniu :-)
Co do przebiegu dnia to: odbyłem pływanie, gimnastykę w wodzie, ćwiczenia na siłowni oraz 15 minut "bioprądów". Niby nic ale jestem i zmęczony i a o głodzie nc nie powiem, żeby żołądek nie usłyszał. Właśnie prowadzę ze sobą ciężką walkę aby nie pójść do wsi do knajpy na kolację z piwem i pieczoną świnią. :-(
Trzymaj się Lubczyku, bo tylko wytrwała walka ze samym sobą przynosi korzyści. Życzę wytrwałości w diecie, a żołądek może uśpij albo poddaj hibernacji by nie mścił się na Tobie, za brak wysokogatunkowego paliwa. Siupne za Twe zdrówko razem z Bodkiem i Lajanem. Ps. Ucztę w knajpie zafunduj sobie na ostatni dzień pobytu w ośrodku, jako trofeum wszystkich wyrzeczeń.
Faktycznie mam problemy z internetem. Znajduję się blisko granicy i co chwila tracę łaczność z Austrią i włącza mi się niemiecka sieć.
Taka przyjemność nadal jeszcze kosztuje majątek. Na to nie poradzi nawet najzdolniejszy informatyk.
Piszę krótko bo mi znowu zaraz siądzie łaczność. Z drugiej strony nie działo się nic ciekawego poza tym, że dziś mam urodziny.
No to jak tak, to SIUP! Do tego dołączam wiele serdeczności i moc najlepszych życzeń
a no SIUP za twoje :):):):):)
wszystkiego , co najlepsze, zdrowka, zdrowka i jeszcze raz zdrowka, bo to njawazniejsze. A swoja droga to z niecierpliwoscia czekam na kolejne wrazenia z Twojego pobytu w sanatorium. Pozdrawiam zza wilkeij wody.
Siup Lajanówki
O dziwo łączność trwa nadal co dziś rano i wczoraj wieczorem było rzadkością.
Dzień ryżu okazł się fatalny pod względem przydatności do jedzenia. Na śniadanie wodzianka ryżowa. Na obiad żółty rzadki płyn lekko posolony i bez żadnego innego smaku, oraz "risi-bisi" czyli ryż gotowany z jarzynami bez soli. Jako "rodzynek" plaster grilowanego pomidora. Dla odmiany na kolację - jarzyny gotowane z ryżem solo. FUJ :-(
Po kolacji zaprosiłem towarzstwo od mojego stolika do kawiarni na lampkę szampusa. Zaproszenie zostało chętnie przyjęte i skonsumowane. Tyle przeżyć towarzyskich w tak uroczystym dniu :-)
Co do przebiegu dnia to: odbyłem pływanie, gimnastykę w wodzie, ćwiczenia na siłowni oraz 15 minut "bioprądów".
Niby nic ale jestem i zmęczony i a o głodzie nc nie powiem, żeby żołądek nie usłyszał.
Właśnie prowadzę ze sobą ciężką walkę aby nie pójść do wsi do knajpy na kolację z piwem i pieczoną świnią. :-(
Życzę wytrwałości w diecie, a żołądek może uśpij albo poddaj hibernacji by nie mścił się na Tobie, za brak wysokogatunkowego paliwa. Siupne za Twe zdrówko razem z Bodkiem i Lajanem.
Ps. Ucztę w knajpie zafunduj sobie na ostatni dzień pobytu w ośrodku, jako trofeum wszystkich wyrzeczeń.
no własnie coby nie było że WZ zapomniało zerknij w życzeniach :)
Wszystkiego Naj, Lubczyku:))