Dla czekających na pomiar ciężaru ciała = 109,5 kg (łącznie od dnia zerowego daje to minus 0,9 kg)
Na śniadaniu "Lolobrigida" spuściła z tonu i przyszła w zwykłym obligaroryjnym dresie. Także nie miała na sobie słonecznych okularów. Rozpoznałem ja tylko po bujnych lokowanych włosach. Opisany wcześniej "dżolo" dał się namierzyć przed wejściem do sali zabiegów masażu podwodnego. Ubrany był tym razem w zwiewny szafirowy szlafroczek frote. Oczywiście seksownie rozchylony na wątłej klacie. Przed wejściem do basenu szczególnie potrzebne mu były trzy grube sygnety na palcach. Zagadnięty zostałem dwukrotnie. Raz przez szczupłą, schludnie i skromnie ubraną panią (tak siedemdziesiąt plus) oraz przez jednego z panów ubranych we wspomniane jedwabne szlafroki. Uprzednio bacznie rozejrzał się dookoła czy na horyzoncie nie widać drugiego szafroka. Oba przypadki nie sprawiły mi żadnej satysfakcji :-(
No, w koncu widać ! Przepraszam, za te puste miejsca, ale w 2-ch watkach nie pokazały się moje wiadomości. Lubczyku, a czy to złoto na paluszkach nie pociągnęło tego sexy gentelmena na dno? Co do zagadującej starszej Pani - może trzeba sie było wdać w rozmowę. A nóż , widelec, okaże się ,że to jakaś "przechodzona" księżna ? Nasz lubczy mógłby zostać księciuniem
Takie złote sygnety obecne na dłoniach tuż przed wejściem na hydroterapię mogą oznaczać tylko jedno. "Dziewczyny PATRZCIE! Jeśli nie pociąga WAS moja uroda i ten starannie przystrzyżony wąsik pląsik, to chociaż dajcie się nabrać na moje "bogactwo". Gość ma świadomość, że to jego łabędzi śpiew i w swej rozpaczy bezwiednie robi z siebie pajaca. Dziewczyny, które szukają facetów do odpowiedniego zamiaru, jadą parę kilometrów dalej - nad włoskie morze. Tam aż się roi od młodych i przystojnych podrywaczy. Te, którym jest potrzebny gość z kasą, jadą nad Lazurowe Wybrzeże a nie do centrum medycznego w Bad Vigaun. Tak, że nasz bohater nieco się przekalkulował bo jakoś do tej pory plącze się samotnie.
U mnie było dzisiaj drugie nieudane kiełkowanie. Rutynowo w pozycji leżącej podczas relaksującej terapii. Takie pomieszanie yoga z chińską filozofią. Na macie obok leżała pani. Czterdzieści plus. Dośc wysoka bo z 175 cm. Ubrana na czarno i dość szczupła. Kręcone włosy w stylu mokra Włoszka. Terapeutka monotonnym głosem i odpowiednim tłem muzycznym uśpiła połowę grupy. "Moją Włoszkę" też. Na zakończenie mówię do niej, że teraz już nie może się wyprzeć. Jeśli by ktoś zapytał, to musi przyznać, że spaliśmy razem w czasie kuracji. Ona widocznie nie pojęła mojej intencji i z dziecinnie szczrym uśmiechem przyznała, że spała bardzo głęboko. Później się okazało, że i ona (jak ta inna) jutro kończy turnus i wyjeżdża. Czyli wracam między Was dziewiczo nienaruszony
Użytkownik CZOS napisał w wiadomości: > W tym momencie przypomniała mi się mała twórczość mojego ulubionego > Jana Izydora Sz. "Brak okazji, odwagi, ochoty, przyczyną nie jednej cnoty!" > Powodzenia.
Boy Żeleński tak pisał "o pani Stefanii":
- poźniej znowu za lat kilka przyszła na nią taka chwilka
- lecz tym czasem mu wychudło bo już była stare pudło
- tak to ludzie trwonią lata, że nie są jak brat dla brata
- z tym nawiększy jest ambaras aby dwoje chciało na raz
Dla czekających na pomiar ciężaru ciała = 109,5 kg (łącznie od dnia zerowego daje to minus 0,9 kg)
Na śniadaniu "Lolobrigida" spuściła z tonu i przyszła w zwykłym obligaroryjnym dresie. Także nie miała na sobie słonecznych okularów.
Rozpoznałem ja tylko po bujnych lokowanych włosach.
Opisany wcześniej "dżolo" dał się namierzyć przed wejściem do sali zabiegów masażu podwodnego. Ubrany był tym razem w zwiewny szafirowy szlafroczek frote. Oczywiście seksownie rozchylony na wątłej klacie. Przed wejściem do basenu szczególnie potrzebne mu były trzy grube sygnety na palcach.
Zagadnięty zostałem dwukrotnie. Raz przez szczupłą, schludnie i skromnie ubraną panią (tak siedemdziesiąt plus) oraz przez jednego z panów ubranych we wspomniane jedwabne szlafroki. Uprzednio bacznie rozejrzał się dookoła czy na horyzoncie nie widać drugiego szafroka.
Oba przypadki nie sprawiły mi żadnej satysfakcji :-(
Trafiłeś do blichtru nad blichtry ;D
Na szczęście to już półmetek.
Tylko o czym my będziemy czytać, jak już wrócisz do domu?
Wyślemy Lubczyka na nową kurację :)
Pola ale się rozpisałaś :)
Coś nie było widac tego, co napisałam .
No, w koncu widać ! Przepraszam, za te puste miejsca, ale w 2-ch watkach nie pokazały się moje wiadomości.
Lubczyku, a czy to złoto na paluszkach nie pociągnęło tego sexy gentelmena na dno? Co do zagadującej starszej Pani - może trzeba sie było wdać w rozmowę. A nóż , widelec, okaże się ,że to jakaś "przechodzona" księżna ? Nasz lubczy mógłby zostać księciuniem
No ale sama widzisz jaki jest wybredny.....
Beo, tym bardziej ceń komplementy skierowane do Ciebie
Doceniam je, uwierz mi, bardzo doceniam :)
Takie złote sygnety obecne na dłoniach tuż przed wejściem na hydroterapię mogą oznaczać tylko jedno.
"Dziewczyny PATRZCIE! Jeśli nie pociąga WAS moja uroda i ten starannie przystrzyżony wąsik pląsik, to chociaż dajcie się nabrać na moje "bogactwo".
Gość ma świadomość, że to jego łabędzi śpiew i w swej rozpaczy bezwiednie robi z siebie pajaca.
Dziewczyny, które szukają facetów do odpowiedniego zamiaru, jadą parę kilometrów dalej - nad włoskie morze.
Tam aż się roi od młodych i przystojnych podrywaczy.
Te, którym jest potrzebny gość z kasą, jadą nad Lazurowe Wybrzeże a nie do centrum medycznego w Bad Vigaun.
Tak, że nasz bohater nieco się przekalkulował bo jakoś do tej pory plącze się samotnie.
U mnie było dzisiaj drugie nieudane kiełkowanie. Rutynowo w pozycji leżącej podczas relaksującej terapii. Takie pomieszanie yoga z chińską filozofią. Na macie obok leżała pani. Czterdzieści plus. Dośc wysoka bo z 175 cm. Ubrana na czarno i dość szczupła. Kręcone włosy w stylu mokra Włoszka.
Terapeutka monotonnym głosem i odpowiednim tłem muzycznym uśpiła połowę grupy. "Moją Włoszkę" też.
Na zakończenie mówię do niej, że teraz już nie może się wyprzeć. Jeśli by ktoś zapytał, to musi przyznać, że spaliśmy razem w czasie kuracji. Ona widocznie nie pojęła mojej intencji i z dziecinnie szczrym uśmiechem przyznała, że spała bardzo głęboko.
Później się okazało, że i ona (jak ta inna) jutro kończy turnus i wyjeżdża.
Czyli wracam między Was dziewiczo nienaruszony
W tym momencie przypomniała mi się mała twórczość mojego ulubionego Jana Izydora Sz. "Brak okazji, odwagi, ochoty, przyczyną nie jednej cnoty!"
Powodzenia.
Użytkownik CZOS napisał w wiadomości:
> W tym momencie przypomniała mi się mała twórczość mojego ulubionego
> Jana Izydora Sz. "Brak okazji, odwagi, ochoty, przyczyną nie jednej cnoty!"
> Powodzenia.
Boy Żeleński tak pisał "o pani Stefanii":
- poźniej znowu za lat kilka
przyszła na nią taka chwilka
- lecz tym czasem mu wychudło
bo już była stare pudło
- tak to ludzie trwonią lata,
że nie są jak brat dla brata
- z tym nawiększy jest ambaras
aby dwoje chciało na raz
Oj, najpierw narzekasz, a jak się odezwą to też marudzisz. Ale to pewnie efekt diety .....:)