Waga pokazała rano 111,3 kg w więc o 0,4 mniej niż wczoraj. Pewnie to oznacza, że może mam szansę powrócić do rozsądku.
Z reporterskich nowości.
Lowelas nadal nie znalazł przytuliska i plącze się sam po korytarzach. Nadal paraduje w tym samym rozchylonym dresie. Na łeb nie kładzie już brylantyny bo tu po różnych zabiegach trzeba po kilka razy dziennie iść pod prysznic. Znaczy rozsądek zwyciężył. Nie nosi już sygnetów na palcach, a na nogach ma chirurgiczne białe chodaki. Dzisaj przy śniadaniu ukłonił mi się uprzejmie. "Ło matko" - se pomyślałem, gdyby tak przeczytał to co o nim piszę, pozdrowienie pewnie wyglądałoby inaczej.
Mamy też nową "modliszkę". Babsko tak z 50 plus. Niezmiennie ubrana na biało (parada niewinności?) Wszysko co na sobie tarmosi (tarmosi - bo to co ma na sobie, wyraźnie na niej nie leży) jest uszyte z prześwitujących koronek. Do tego ogromna ilość szerokich falbanek, podobnych do wykończenia stołowych obrusów. Na głowie pokaźnych rozmiarów biała kokarda, spięta czerwoną klamrą. Pierwszą moją myślą było - ot pewnie towarzyszka ze wschodu. Bingo! Co się okazało. "Miedsiestra" (pielęgniarka) z Moskwy. Przed laty złapała bogatego Austriaka a teraz jako wdowa, kursuje po rozlicznych kurortach w poszukiwaniu ofiary, co ma miękkie serce i twardą walutę. Samo życie :-)
Oj Lubczyku, taka porcja dobrego smiechu od rana toz to czytsa przyjemnosc. A tak na marginesie, posiadasz wspanialy dar. Oczyma wyobrazni ta towarzyszke ze wschodu widzialam.
Rozmawiam tylko z Wami tutaj :-) Tak nie ma z kim i o czym gadać. Czasami przy stołówkowym stole wspólnie powybrzydzamy na paskudne jedzenie i na tym koniec rozrywki. Starsza pani gaduła (o której mowa w dniu zerowym) zawsze dopadnie jakąś ofiarę. Niezmiennie widuję ją jak męczy, a to recepcjonistkę, a to kelnerkę, albo nawet hydraulika w błękitnym kombinezonie. Kuracjusze, którzy zdążyli ją poznać, omijają ją dużym łukiem. Babsztyl uwiesi ci się niczym foksterier u nogawki i meczy i męczy i męczy. Przerwać wartkiej wymowy się nie da, bo cię nie dopuści do słowa. Znacie takie przypadki? Baba po prostu kocha wydawać dźwięki. Zadaje ci dziesiątki pytań, a później nie słucha tego co do niej mówisz w odpowiedzi. ONA musi mówić! Nie ważne co. Potrzebny jest jej jedynie żywy obiekt przed sobą. Współkuracjusze odwracają się w końcu (niegrzecznie) na pięcie i odchodzą. Natomiast personel hotelowy niestety musi się uśmiechać i znosić piłowanie na żywca bez narkozy.
Od początku czytam wszystkie Twoje relacje - tyle, że nie mam czasu na komentowanie. Zreszta nie lubię wpisów dla samego zaznaczenia obecności.
Mam nadzieję, że kuracja odchudzająca jest tylko dodatkiem do kuracji właściwej. Bo inaczej wyjazd będzie bezowocny. Ale wydaje mi sie, znajac Cie z autopsji, że słuszny wzrost (zdecydowanie zaskakujący, w stosunku do telewizyjnego przekazu) jakoś likwiduje nadbagaż kilogramów (no chyba że w ciągu ostatniego roku udało Ci się powiększyć).
To po co sie odchudzasz? Wtedy bym nie powiedziała, że masz za dużo. Zgodnei z regułą mojego kuzyna - stateczny Pan w średnim wieku (zaczynając od 40 - to jego klasyfikacja) powinien mieć odpowiednio wyhodowanego i utrzymanego "tatusia" - inaczej to młody leszcz, nie wart zaufania...W sumie dosyć ciekawa teoria - usprawiedliwiająca przyrosty masy..
Waga pokazała rano 111,3 kg w więc o 0,4 mniej niż wczoraj. Pewnie to oznacza, że może mam szansę powrócić do rozsądku.
Z reporterskich nowości.
Lowelas nadal nie znalazł przytuliska i plącze się sam po korytarzach. Nadal paraduje w tym samym rozchylonym dresie. Na łeb nie kładzie już brylantyny bo tu po różnych zabiegach trzeba po kilka razy dziennie iść pod prysznic. Znaczy rozsądek zwyciężył.
Nie nosi już sygnetów na palcach, a na nogach ma chirurgiczne białe chodaki. Dzisaj przy śniadaniu ukłonił mi się uprzejmie. "Ło matko" - se pomyślałem, gdyby tak przeczytał to co o nim piszę, pozdrowienie pewnie wyglądałoby inaczej.
Mamy też nową "modliszkę". Babsko tak z 50 plus. Niezmiennie ubrana na biało (parada niewinności?) Wszysko co na sobie tarmosi (tarmosi - bo to co ma na sobie, wyraźnie na niej nie leży) jest uszyte z prześwitujących koronek. Do tego ogromna ilość szerokich falbanek, podobnych do wykończenia stołowych obrusów. Na głowie pokaźnych rozmiarów biała kokarda, spięta czerwoną klamrą. Pierwszą moją myślą było - ot pewnie towarzyszka ze wschodu. Bingo! Co się okazało. "Miedsiestra" (pielęgniarka) z Moskwy.
Przed laty złapała bogatego Austriaka a teraz jako wdowa, kursuje po rozlicznych kurortach w poszukiwaniu ofiary, co ma miękkie serce i twardą walutę. Samo życie :-)
Uśmiałam się do łez! Same okazy w tym sanatorium.
Oj Lubczyku, taka porcja dobrego smiechu od rana toz to czytsa przyjemnosc.
A tak na marginesie, posiadasz wspanialy dar. Oczyma wyobrazni ta towarzyszke ze wschodu widzialam.
Lektura świetna,co my będziemy czytać jak skończy Ci się pobyt
pisz,lubczyku69,pisz!!! Uwielbiam czytac o Twoich "zmaganiach".
Co do namawiania do "pikantnych szczegółów" - to jest tak, że choć człowiek już danie zamówi, to kartę sobie chętnie dla przyjemności przejrzy. ;D
Szkoda, że w Twoja sanatoryjna knajpka ma tak marny jadlospis. ;)
Nic nie piszesz Lubczyku o interesujących rozmowach, czy takowe się nie zdarzają? Bo milczkiem nie jesteś, jak sam raczyłeś to zauważyć.
Rozmawiam tylko z Wami tutaj :-) Tak nie ma z kim i o czym gadać. Czasami przy stołówkowym stole wspólnie powybrzydzamy na paskudne jedzenie i na tym koniec rozrywki.
Starsza pani gaduła (o której mowa w dniu zerowym) zawsze dopadnie jakąś ofiarę. Niezmiennie widuję ją jak męczy, a to recepcjonistkę, a to kelnerkę, albo nawet hydraulika w błękitnym kombinezonie. Kuracjusze, którzy zdążyli ją poznać, omijają ją dużym łukiem.
Babsztyl uwiesi ci się niczym foksterier u nogawki i meczy i męczy i męczy.
Przerwać wartkiej wymowy się nie da, bo cię nie dopuści do słowa. Znacie takie przypadki? Baba po prostu kocha wydawać dźwięki.
Zadaje ci dziesiątki pytań, a później nie słucha tego co do niej mówisz w odpowiedzi. ONA musi mówić! Nie ważne co. Potrzebny jest jej jedynie żywy obiekt przed sobą.
Współkuracjusze odwracają się w końcu (niegrzecznie) na pięcie i odchodzą. Natomiast personel hotelowy niestety musi się uśmiechać i znosić piłowanie na żywca bez narkozy.
Użytkownik lubczyk69 napisał w wiadomości:

...Baba po prostu kocha wydawać dźwięki...
Dobrze, że robi to tylko przy pomocy strun głosowych...
Bahus
Od początku czytam wszystkie Twoje relacje - tyle, że nie mam czasu na komentowanie. Zreszta nie lubię wpisów dla samego zaznaczenia obecności.
Mam nadzieję, że kuracja odchudzająca jest tylko dodatkiem do kuracji właściwej. Bo inaczej wyjazd będzie bezowocny.
Ale wydaje mi sie, znajac Cie z autopsji, że słuszny wzrost (zdecydowanie zaskakujący, w stosunku do telewizyjnego przekazu) jakoś likwiduje nadbagaż kilogramów (no chyba że w ciągu ostatniego roku udało Ci się powiększyć).
Jestem obrazem połowy tego co widziałaś w Krakowie!
To po co sie odchudzasz?
Wtedy bym nie powiedziała, że masz za dużo.
Zgodnei z regułą mojego kuzyna - stateczny Pan w średnim wieku (zaczynając od 40 - to jego klasyfikacja) powinien mieć odpowiednio wyhodowanego i utrzymanego "tatusia" - inaczej to młody leszcz, nie wart zaufania...W sumie dosyć ciekawa teoria - usprawiedliwiająca przyrosty masy..