22 sierpnia wyjeżdzam do Hiszpani na wczasy a tu takie wiadomości , wplacilam za wczasy całość więc kasy szkoda , ale... jakoś mam stracha , szczególnie boję się o dzieci :( a tak miało być fajnie:( proszę Was o rady , pewnie sporo w Was też wyjeżdza albo mieszka gdzies za granicą , jak to jest u Was??
Nie panikuj Kobieto .. !!! Tak naprawde wszędzie tam gdzie jest zbiorowisko ludzi mozemy załapać H1N1 ,!!! Podróz pociagiem nad morze lub w nasze góry .. moze tez byc wysoce ryzykowna.. Wiecej odwagi i .. ciesz sie wakacjami z rodziną ... Sama czesto podrózuje .. ostatnio wrócilismy z płd Europy .. ale mysl o grypie nie zatruwała mi wypoczynku !!! Pozdrawiam
uważam, że to zbędna panika. Ja byłam na początku lipca za granicą, moi przyjaciele byli- wszyscy zdrowi.... Proponuję jechać, zachować niezbęną higinę; myć ręce, owoce itp i mieć w nosie grypę. Urlop to urlop!
U nas (Niemcy) bardzo dużo się mówi i pisze o tej grypie, sezon urlopowy i większość zachorowań została przywieziona z urlopu ( najwięcej z Hiszpani). Specialiści ostrzegają przed robieniem paniki i zalecają: odchartowanie organizmu (dużo jarzyn, owoców,sport...), unikanie wielkich zgromadzeń ludzi, bardzo częste i dokładne mycie rąk!!! (na drogę chusteczki dezynfekcyjne), na lotniskach, dworcach ew. maska na twarz, apteczka na drogę. Narazie grypa ta nie jest groźna ( przebiega podobnie jak "normalna" grypa ), ale nie ma nic gorszego jak zachorować na urlopie. Życzę udanego, a przedewszystkim zdrowego urlopu!
Ja bym sie nie odważyła jechac. Najwięcej zachorowań w Europie to Hiszpania i Wielka Brytania. Ostatnio 2 autokary dzieci wróciły choro z Hiszpani. Jeżeli pojedziesz to po powrocie przez kilka dni nie kontaktój sie z nikim tylko siedźcie w domu by ewentualnie nie roznosić wirusa.
Zadziwiasz mnie As swoją wypowiedzią. Przecież możesz zarazić się tą grypą będąc w sklepie, autobusie czy na targu... Nikt Ci nie powie, nie zbliżaj sie, bo jestem zarażony. Wiele osób nawet o tym nie wie,że zaraża. Grypa to grypa a najgorsze są powikłania typu zapalenie płuc...Jakby każdy myślał tak jak Ty, to musieliby pozamykać granice a nawet sklepy, urzędy,kościoły...Nie dajmy sie zwariować... Masz niezły sposób,żeby podnieść człowieka na duchu przed zaplanowaną i zapłaconą wycieczką... Radzę Ci As narazie nie wychodzić z domu, dopóki grypa się nie uspokoi, ani nie spotykać się z kimkolwiek, żebyś się nie zaraziła albo nie zarażała...któż to wie... Miłych wakacji
Dzieci z jednego autokaru okazały się nawet nie przeziębione.Ot reakcja po długiej podróży w klimatyzowanym autokarze. Na temat drugiego nie wiem, bo dzieciaki nie były z Krakowa.Nie siej paniki.
Przede wszystkim nie panikuj - jaka epidemia przy 100 "zachorowanych" (niech będzie 1000 czy 5000, to też nic w skali świata) osobach na całym świecie. Ja w to nie wierzę. Zapobiegawczo przed wyjazdem - dużo witaminy C - wszelkie grypowce jej nie lubią, ze sobą zapas leków na przeziębienia - aby nie czekać aż ewentualnie choroba sie rozwinie, zapas witaminy C 1000 (dobra i na przeziębienie i na kaca), dla dzieciaków rutinoskorbin. Wykupione ubezpieczenie turystyczne - dla rodziny to poniżej 100 zł za tygodniowy pobyt (nie pamiętam) oraz (albo tylko) europejska karta ubezpieczenia zdrowotnego - to poświadczenie naszego zusu - podobno honorowane w Unii i nie wymagają płacenia za świadczenia nawet w krajach, gdzie następuje dopiero refundacja (to teoria, a w praktyce nie musiałąm stosować) - to wydawane jest bezpłatnie. I przede wszystkim dobry humor i zero strachu - on osłabia odporność organizmu. Na miejscu dbać, aby dzieci jadły jogurty, piły wodę z cytryną.
Abyś nie musiałą żałować że zrezygnowałaś zupełnie bez potrzeby.
Dopiero co wróciłam z urlopu - w Austrii byliśmy w dosyć specyficznych warunkach (powiedziałabym pionierskich) - ale i tak mieliśmy wersję mniej "hardkorową" niż Ci zgłoszeni do pobytu na górze (tzn na szczycie - tydzień w czymś w rodzaju klatki faradaya, obudowanej drewnem (to oczywiście tylko na noc i na posiłki, bo cały dzień na powietrzu), bez wody bieżącej, tylko dowozonej w kanistrach, z toaletą może niezbyt estetyczną - ale za to z jakim widokiem...ten widok rekomensował wszystko). była z nami - na przełęczy- Hiszpanka (jak i Szwajcarzy, Włosi, Niemcy, Austriacy) - nikt nie zachorował. Co więcej moje dwa kichacze nawet nie pociągnęły nosem - a w normalnych warunkach siedzieliby zapuchnięci i zasmarkani, bo kurzu nie brakowało (ale roztocza nie dają rady wysoko w górach).
22 sierpnia wyjeżdzam do Hiszpani na wczasy a tu takie wiadomości , wplacilam za wczasy całość więc kasy szkoda , ale... jakoś mam stracha , szczególnie boję się o dzieci :( a tak miało być fajnie:( proszę Was o rady , pewnie sporo w Was też wyjeżdza albo mieszka gdzies za granicą , jak to jest u Was??
Nie panikuj Kobieto .. !!! Tak naprawde wszędzie tam gdzie jest zbiorowisko ludzi mozemy załapać H1N1 ,!!! Podróz pociagiem nad morze lub w nasze góry .. moze tez byc wysoce ryzykowna.. Wiecej odwagi i .. ciesz sie wakacjami z rodziną ... Sama czesto podrózuje .. ostatnio wrócilismy z płd Europy .. ale mysl o grypie nie zatruwała mi wypoczynku !!! Pozdrawiam
uważam, że to zbędna panika. Ja byłam na początku lipca za granicą, moi przyjaciele byli- wszyscy zdrowi.... Proponuję jechać, zachować niezbęną higinę; myć ręce, owoce itp i mieć w nosie grypę. Urlop to urlop!
dokladnie. :) higiena !!!
myc rece i jak ma sie katar to chusteczki zawsze przy sobie :)
U nas (Niemcy) bardzo dużo się mówi i pisze o tej grypie, sezon urlopowy i większość zachorowań została przywieziona z urlopu ( najwięcej z Hiszpani).
Specialiści ostrzegają przed robieniem paniki i zalecają:
odchartowanie organizmu (dużo jarzyn, owoców,sport...),
unikanie wielkich zgromadzeń ludzi,
bardzo częste i dokładne mycie rąk!!! (na drogę chusteczki dezynfekcyjne),
na lotniskach, dworcach ew. maska na twarz,
apteczka na drogę.
Narazie grypa ta nie jest groźna ( przebiega podobnie jak "normalna" grypa ), ale nie ma nic gorszego jak zachorować na urlopie.
Życzę udanego, a przedewszystkim zdrowego urlopu!
Ja bym sie nie odważyła jechac. Najwięcej zachorowań w Europie to Hiszpania i Wielka Brytania. Ostatnio 2 autokary dzieci wróciły choro z Hiszpani. Jeżeli pojedziesz to po powrocie przez kilka dni nie kontaktój sie z nikim tylko siedźcie w domu by ewentualnie nie roznosić wirusa.
Zadziwiasz mnie As swoją wypowiedzią. Przecież możesz zarazić się tą grypą będąc w sklepie, autobusie czy na targu... Nikt Ci nie powie, nie zbliżaj sie, bo jestem zarażony. Wiele osób nawet o tym nie wie,że zaraża. Grypa to grypa a najgorsze są powikłania typu zapalenie płuc...Jakby każdy myślał tak jak Ty, to musieliby pozamykać granice a nawet sklepy, urzędy,kościoły...Nie dajmy sie zwariować...
Masz niezły sposób,żeby podnieść człowieka na duchu przed zaplanowaną i zapłaconą wycieczką...
Radzę Ci As narazie nie wychodzić z domu, dopóki grypa się nie uspokoi, ani nie spotykać się z kimkolwiek, żebyś się nie zaraziła albo nie zarażała...któż to wie...
Miłych wakacji
Do tej pory w Polsce chorzy są tylko ci którzy wrócili z innego kraju a nie zarazili sie w Polsce.
Dzieci z jednego autokaru okazały się nawet nie przeziębione.Ot reakcja po długiej podróży w klimatyzowanym autokarze. Na temat drugiego nie wiem, bo dzieciaki nie były z Krakowa.Nie siej paniki.
Przede wszystkim nie panikuj - jaka epidemia przy 100 "zachorowanych" (niech będzie 1000 czy 5000, to też nic w skali świata) osobach na całym świecie. Ja w to nie wierzę.
Zapobiegawczo przed wyjazdem - dużo witaminy C - wszelkie grypowce jej nie lubią, ze sobą zapas leków na przeziębienia - aby nie czekać aż ewentualnie choroba sie rozwinie, zapas witaminy C 1000 (dobra i na przeziębienie i na kaca), dla dzieciaków rutinoskorbin.
Wykupione ubezpieczenie turystyczne - dla rodziny to poniżej 100 zł za tygodniowy pobyt (nie pamiętam) oraz (albo tylko) europejska karta ubezpieczenia zdrowotnego - to poświadczenie naszego zusu - podobno honorowane w Unii i nie wymagają płacenia za świadczenia nawet w krajach, gdzie następuje dopiero refundacja (to teoria, a w praktyce nie musiałąm stosować) - to wydawane jest bezpłatnie.
I przede wszystkim dobry humor i zero strachu - on osłabia odporność organizmu.
Na miejscu dbać, aby dzieci jadły jogurty, piły wodę z cytryną.
Abyś nie musiałą żałować że zrezygnowałaś zupełnie bez potrzeby.
Dopiero co wróciłam z urlopu - w Austrii byliśmy w dosyć specyficznych warunkach (powiedziałabym pionierskich) - ale i tak mieliśmy wersję mniej "hardkorową" niż Ci zgłoszeni do pobytu na górze (tzn na szczycie - tydzień w czymś w rodzaju klatki faradaya, obudowanej drewnem (to oczywiście tylko na noc i na posiłki, bo cały dzień na powietrzu), bez wody bieżącej, tylko dowozonej w kanistrach, z toaletą może niezbyt estetyczną - ale za to z jakim widokiem...ten widok rekomensował wszystko). była z nami - na przełęczy- Hiszpanka (jak i Szwajcarzy, Włosi, Niemcy, Austriacy) - nikt nie zachorował. Co więcej moje dwa kichacze nawet nie pociągnęły nosem - a w normalnych warunkach siedzieliby zapuchnięci i zasmarkani, bo kurzu nie brakowało (ale roztocza nie dają rady wysoko w górach).
dzięki , trochę się uspokoilam , my jedziemy autokarem , już teraz aplikuje dziecią i nam rutinacea....mam nadzieję , że będzie dobrze:)
Nie ma innego wyjścia.
Pamiętaj, że zarazić się możesz praktycznie wszędzie, bez wyjeżdżania z miejsca zamieszkania...
Głowa do góry... Ciesz się słońcem, wodą i podziel z nami zdjęciami...