Wczoraj zapaliłam w centralnym na ciepłą wodę,kaloryfery miałam zakręcone.Wyłączyli mi prąd na jakieś 10 min.po włączeniu piec zaczął piszczeć.Okazało się,ze na piecu 120 pompka od wody przepuszcza gorącą parę no i ja durna baba ze strachu odkręciłam kaloryfery i puściłam ten gorąc.Na parterze wszystkie grzejniki zaczęły się okropnie tłuc,w piwnicy nie.No i się cholibka zapowietrzyły.I co teraz? Odpowietrzam ale powietrze syczy tylko przez chwilę i cisza.Nie słychać,aby woda się wlewała do środka.Wodę do pieca dobiłam.Poradźcie co mogę jeszcze zrobić.?
Jeśli otwarty, trzeba dobić wodę, aż się przeleje woda ze zbiornika wyrównawczego. Trzeba odpowietrzyć pomkę, jeśli rura, na której jest zainstalowana, może utrudniać przepływ wody (jeśli mógł się tam zrobić bąbel powietrza; u mnie są dwie rury: jedna idzie prosto, druga robi zatoczkę z pompką; tę zatoczkę można odciąć zaworami i wyczyścić/odpowietrzyć pomkę). Odkręcić kaloryfery na max i zapalić delikatnie w piecu. A wtedy biegać od kaloryfera do kaloryfera i odpowietrzać po troche do skutku. I wcale może nie być słychać, że woda wpływa do kaloryfera, bo uzupełnienia będą stopniowe. Przerabiałam to kilkakrotnie, jak mi zagotowało wodę. I jeszcze jedno: sprawdź, czy sam piec nie jest zapowietrzony (to zależy od rodzaju instalacji, ja mam odpowietrznik też na piecu). Jeśli tak, to będzie słychać bulgotanie w piecu w trakcie rozgrzewania.
Zapaliłam w centralnym,odkręciłam zawory przy piecu na pół aby się woda dobiła do pieca jeszcze raz.Odkręciłam odpowietrzniki przy grzejnikach wszystkich na parterze.Po ok. pól godz.po kolei zaczęła wylewać się z nich woda,więc biegałam od grzejnika do grzejnika i zakręcałam zaworki.Zamknęłam dopływ wody przy piecu i podłożyłam tak od serca.Wszystko dziła na medal.Kaloryfery cieplutkie!UFFFF kamień z serca brzdęknął na ziemię.
Wczoraj zapaliłam w centralnym na ciepłą wodę,kaloryfery miałam zakręcone.Wyłączyli mi prąd na jakieś 10 min.po włączeniu piec zaczął piszczeć.Okazało się,ze na piecu 120 pompka od wody przepuszcza gorącą parę no i ja durna baba ze strachu odkręciłam kaloryfery i puściłam ten gorąc.Na parterze wszystkie grzejniki zaczęły się okropnie tłuc,w piwnicy nie.No i się cholibka zapowietrzyły.I co teraz? Odpowietrzam ale powietrze syczy tylko przez chwilę i cisza.Nie słychać,aby woda się wlewała do środka.Wodę do pieca dobiłam.Poradźcie co mogę jeszcze zrobić.?
Masz obieg zamknięty, czy otwarty?
Jeśli otwarty, trzeba dobić wodę, aż się przeleje woda ze zbiornika wyrównawczego. Trzeba odpowietrzyć pomkę, jeśli rura, na której jest zainstalowana, może utrudniać przepływ wody (jeśli mógł się tam zrobić bąbel powietrza; u mnie są dwie rury: jedna idzie prosto, druga robi zatoczkę z pompką; tę zatoczkę można odciąć zaworami i wyczyścić/odpowietrzyć pomkę). Odkręcić kaloryfery na max i zapalić delikatnie w piecu. A wtedy biegać od kaloryfera do kaloryfera i odpowietrzać po troche do skutku. I wcale może nie być słychać, że woda wpływa do kaloryfera, bo uzupełnienia będą stopniowe. Przerabiałam to kilkakrotnie, jak mi zagotowało wodę. I jeszcze jedno: sprawdź, czy sam piec nie jest zapowietrzony (to zależy od rodzaju instalacji, ja mam odpowietrznik też na piecu). Jeśli tak, to będzie słychać bulgotanie w piecu w trakcie rozgrzewania.
Dzięki za rady ,już sobie poradziłam.
Napisz co pomogło?
Zapaliłam w centralnym,odkręciłam zawory przy piecu na pół aby się woda dobiła do pieca jeszcze raz.Odkręciłam odpowietrzniki przy grzejnikach wszystkich na parterze.Po ok. pól godz.po kolei zaczęła wylewać się z nich woda,więc biegałam od grzejnika do grzejnika i zakręcałam zaworki
.Zamknęłam dopływ wody przy piecu i podłożyłam tak od serca.Wszystko dziła na medal.Kaloryfery cieplutkie!UFFFF kamień z serca brzdęknął na ziemię.