Kochani piszę do Was ponieważ może mieliście doczynienia z takim procederem. Jakiś czas temu moja mama odebrała telefon z prośbą o opowiedź na temat tego gdzie robi zakupy. Zgodziła się, odpowiedziała, uprzejma Pani podziękowała i poinformowała, że z pośród wszystkich osób , które wzięły udział w ankiecie zostana wylosowane nagrody. Dzisiaj mama dostała informację, że została wylosowana i wygrała 7 dniowe w Zakopanem. Została zaproszona na ciepłą kolację do pobliskiego lokalu (z 3 osobami towarzyszącymi), podczas którem ma nastąpić wrtęczenie nagrody. Mama jak to mama zapytała czy to jest "chwyt marketingowy" a Pani zapewniła że nie i że nie trzeba na spotkanie brać żadnych pieniędzu tylko dobry humor. Co o tym myślicie? Czy w dzisiejszych czasach możliwe sa takie niespodzianki, czy raczej nastawić się na kolejne podstępy związane z wyłudzaniem pieniędzy. Proszę o pomoc. Monika
hłe .. hłe ... hłe ... Mnie też na to nabrali. Dokładnie ten sam scenariusz: najpierw jakiś telefoniczny konkurs, potem zaproszenie do dobrej restauracji na wykwintną kolację w celu wręczenia nagrody. Koniecznie musiałam zabrać ze sobą 2 pary do towarzystwa. Wybrałam m.in. mojego brata z żoną. Razem z bratową poszukałyśmy w necie co to za restauracja (faktycznie dobra). No to problem: "w co się ubrać?!". Cośmy się nakombinowały Męża próbowałam zmusić do garnituru, ale bronił się dzielnie jak lew. Poszedł na sportowo. I chwała Bogu, bo okazało się, że przyjęto nas owszem ... w restauracji ... ale na poddaszu Był to zwykły pokaz garnków. Wykwintna kolacja to: pół panierowanej piersi z kurczaka, łyżka frytek i listek sałaty. Nagrodę owszem dostałam: dwutygodniowy pobyt w jakimś hotelu, pod warunkiem, że w tym hotelu wykupię pełne wyżywienie. Garnków (bardzo drogich) nie kupiliśmy, ale całe zdarzenie wspominamy do dzisiaj. Gdybym męża namówiła na ten garnitur, to w najlepszym wypadku chyba by mnie zabił ( i nie jestem pewna, czy czekałby do zakończenia pokazu).
Nawiasem mówiąc nic mnie całe zdarzenie nie kosztowało tyle, że pobiegałam sobie po sklepach z ciuchami coby się odpowiednio zaprezentować.
I jeszcze coś. Ta "moja pani" też kazała mi zabrać ze sobą tylko dobry humor a restauracja była w Katowicach.
Ja kiedyś zostałam wrobiona przez przyjaciól-byłam tą dodatkową osobą.Nigdy bym się tego po nich nie spodziewała.Ale za karę byłam tak bezczelna, jak tylko się dało!Zadawałam podchwytliwe pytania, wybijałam prowadzącego z -wyuczonego na pamiec- pantałyku.Na koniec zeżarłam dwie porcje ,nota bene smacznego, jedzonka- nic nie kupiłam, a ze znajomymi rozłuźniłam baaaardzo kontakty.Acha, a do ankiety podałam im dane komendanta miejskiej policji!
Ci ludzie żeruja w podły sposób na naiwności zwłaszcza starszych ludzi.Wyłudzają od nich na jakieś buble, lub towary o zawyżonej cenie te grosze, które posiadają.Do mnie zawsze dzwonią.I to pytają ciągle o moją nieżyjącą mamę, choć ona wiele lat przed śmiercią chorowała, nie uczestniczyła nigdy w takich "imprezach".Ciekawe skąd maja numer tel(mam zastrzeżony).Zawsze wtedy odpowidam im pytaniem na pytanie- czy mamusia ma przyjść z trumną, czy bez, bo leży już wiele lat na cmentarzu!Kategorycznie rządam za każdym razem zaprzestania, a te nachały ciągle dzwonia- najbardziej się "ciesze", kiedy jestem po dyżurze nocnym.
super odpowiedz! Widocznie firmy takow poprzenosily sie z Niemiec do Polski bo w Niemczech tego typu reklama jest zabroniona. Choc niektorzy nadal prubuja
Kochani piszę do Was ponieważ może mieliście doczynienia z takim procederem. Jakiś czas temu moja mama odebrała telefon z prośbą o opowiedź na temat tego gdzie robi zakupy. Zgodziła się, odpowiedziała, uprzejma Pani podziękowała i poinformowała, że z pośród wszystkich osób , które wzięły udział w ankiecie zostana wylosowane nagrody. Dzisiaj mama dostała informację, że została wylosowana i wygrała 7 dniowe w Zakopanem. Została zaproszona na ciepłą kolację do pobliskiego lokalu (z 3 osobami towarzyszącymi), podczas którem ma nastąpić wrtęczenie nagrody. Mama jak to mama zapytała czy to jest "chwyt marketingowy" a Pani zapewniła że nie i że nie trzeba na spotkanie brać żadnych pieniędzu tylko dobry humor.
Co o tym myślicie? Czy w dzisiejszych czasach możliwe sa takie niespodzianki, czy raczej nastawić się na kolejne podstępy związane z wyłudzaniem pieniędzy. Proszę o pomoc.
Monika
hłe .. hłe ... hłe ...
Męża próbowałam zmusić do garnituru, ale bronił się dzielnie jak lew. Poszedł na sportowo. I chwała Bogu, bo okazało się, że przyjęto nas owszem ... w restauracji ... ale na poddaszu 


Mnie też na to nabrali. Dokładnie ten sam scenariusz: najpierw jakiś telefoniczny konkurs, potem zaproszenie do dobrej restauracji na wykwintną kolację w celu wręczenia nagrody. Koniecznie musiałam zabrać ze sobą 2 pary do towarzystwa. Wybrałam m.in. mojego brata z żoną. Razem z bratową poszukałyśmy w necie co to za restauracja (faktycznie dobra). No to problem: "w co się ubrać?!". Cośmy się nakombinowały
Był to zwykły pokaz garnków. Wykwintna kolacja to: pół panierowanej piersi z kurczaka, łyżka frytek i listek sałaty. Nagrodę owszem dostałam: dwutygodniowy pobyt w jakimś hotelu, pod warunkiem, że w tym hotelu wykupię pełne wyżywienie. Garnków (bardzo drogich) nie kupiliśmy, ale całe zdarzenie wspominamy do dzisiaj.
Gdybym męża namówiła na ten garnitur, to w najlepszym wypadku chyba by mnie zabił ( i nie jestem pewna, czy czekałby do zakończenia pokazu).
Nawiasem mówiąc nic mnie całe zdarzenie nie kosztowało tyle, że pobiegałam sobie po sklepach z ciuchami coby się odpowiednio zaprezentować.
I jeszcze coś. Ta "moja pani" też kazała mi zabrać ze sobą tylko dobry humor a restauracja była w Katowicach.
Bardzo dziękuję za odpowiedź. Wiem już teraz na co mam przygotować mamę. Pozdrawiam
Moja Ciocia, tez przez cos podobneg przechodzila, tanie chwyty reklamowe.
Ja kiedyś zostałam wrobiona przez przyjaciól-byłam tą dodatkową osobą.Nigdy bym się tego po nich nie spodziewała.Ale za karę byłam tak bezczelna, jak tylko się dało!Zadawałam podchwytliwe pytania, wybijałam prowadzącego z -wyuczonego na pamiec- pantałyku.Na koniec zeżarłam dwie porcje ,nota bene smacznego, jedzonka- nic nie kupiłam, a ze znajomymi rozłuźniłam baaaardzo kontakty.Acha, a do ankiety podałam im dane komendanta miejskiej policji!
Ac o, jak chcą to niech mają;)!!!
Ci ludzie żeruja w podły sposób na naiwności zwłaszcza starszych ludzi.Wyłudzają od nich na jakieś buble, lub towary o zawyżonej cenie te grosze, które posiadają.Do mnie zawsze dzwonią.I to pytają ciągle o moją nieżyjącą mamę, choć ona wiele lat przed śmiercią chorowała, nie uczestniczyła nigdy w takich "imprezach".Ciekawe skąd maja numer tel(mam zastrzeżony).Zawsze wtedy odpowidam im pytaniem na pytanie- czy mamusia ma przyjść z trumną, czy bez, bo leży już wiele lat na cmentarzu!Kategorycznie rządam za każdym razem zaprzestania, a te nachały ciągle dzwonia- najbardziej się "ciesze", kiedy jestem po dyżurze nocnym.
super odpowiedz! Widocznie firmy takow poprzenosily sie z Niemiec do Polski bo w Niemczech tego typu reklama jest zabroniona. Choc niektorzy nadal prubuja