Nie wiem co się ze mną stało,chyba się wypaliłam:( jeszcze kilka dni temu tryskałam energią,chciało mi się piec ciasta i pomagać mamie gotować.Jeszcze mi się nie zdarzyło żebym na niedziele nie upiekła żadnego ciasta.Na tą nie upiekłam nic:( poszłam do cukierni i kupiłam kawałek jabłecznika,bez wiedzy mamy,chociaż pełno jabłek mamy w piwnicy,mama się zdziwiła na widok tego płaskiego ciasta,w niczym nie przypominającego moich szarlotek.czuję się jakaś ospała i leniwa , boję się że mój zapał gotowania i pieczenia mija.
Nie jest tak źle skoro miałaś siłę by pojść i kupić. Ja mam podobnie albo gorzej - nic mi się nie chce - nie gotuję, nie sprzątam, nie robię zakupów od kilku dni NIC. W lodówce pustka a ja taka głodna ale nie mam siły wyjśc na zakupy!!!!! Mam nadzieję, że to przejściowe- pozdrawiam Cię.
Zrobiło się brzydko,szaro i smutno.Rano nie chce się wstać,a wieczorem oczy kleją się już o 21 godź. Po prostu przyszła jesień i nasze organizmy potrzebują trochę czasu na przestawienie się na nieco inne funkcjonowanie. Różyczko,a może masz teraz cięższy okres w szkole albo coś innego wytrąciło cię z normalnego rytmu? Co do ciasta na niedzielę to nic się przecież nie stało,przynajmniej bliscy jeszcze bardziej docenią twoje kulinarne poczynania przy następnym przysmaku. I jeszcze jedno-każdy z nas ma prawo(raz na jakiś czas) pójść na wagary! Pozdrawiam gorąco!!!
To widzę, że jesteś normalna!!! Nawet roboty wymagają przeglądów gwarancyjnych i odpoczynku. Może w czymś innym zechcesz się realizować. Kto powiedział, że musisz całe życie w każdą niedzielę piec ciasto. Policz. To wyjdzie kilka ton słodkości. Spóbuj robić coś innego i wtedy zobaczysz, czy pieczenie jest najważniejsze. Powodzenia.
Nie zakochałam się jeszcze,ale kto wie:) mam okropnego lenia i czuję się bardzo źle,teraz mi mama zmierzyła gorączkę i mam 38.9 chyba będę chora:( bolą mnie ramiona i nogi,biorę leki i do łożka .Jak nie przejdzie, jutro do lekarza.Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Ja wlasnie dzis wstalam po 2 dniach lezenia jak betka. Zaczelo sie niewinnie - bolem brzucha, a potem to przez jakies 9 godzin biegalam do lazienki z czestotliwoscia dokladniejsza niz przyloty samolotow. Pomoc jakis wirus w powietrzu poluje na tych mniej odpornych, wiec sie doigralam. Zeby bylo smieszniej i ciekawiej cala rodzinka poskladala sie w ciagu jednego dnia. Tyle ze oni po 1 dniu wstali a ja jakos nadal nie czuje sie dobrze. Biez aspirynke, rutinoskorbin i co tam jeszcze mama podsunie i myk do wyrka.
Każdy z nas serduszko ma takie dni. Czasem potrzebujemy odpoczynku od tego co stale robimy a potem wracamy ze zdwojoną siłą... Pozdrawiam serdecznie i życzę szybkiego powrotu do zdrowia:)
Uszy do góry! Może samo se pójdzie, jak samo se przyszło :) A nawet jeśli nie- to co z tego? Znajdziesz inną pasję, świat jest przecież taki ciekawy...
Nie byla u lekarza,postawilam jej banki ,maz kupil syrop ,rutinoscorbin i tabletki do ssania ,lezy w łozku,mysle ze po bankach jej przejdzie.Do konca tygodnia posiedzi w domu,,kolor baniek nie za ciekawy.
Też tak mam od jakiegoś czasu, niestety nie tylko z moją pasją gotowania ale ze wszystkim, nawet z pracą zawodową. Nie przejmuję się tym jednak zbytnio i Tobie także radze, bo to chwilowa depresja jesienna, okrutnie w tym roku nas zaskoczyła (tak nagłej zmiany pogody nie pamiętam już dawno). Potraktuj to jako czas odpoczynku, weź gorącą herbatę, koc, ksiązkę lub przepisy z wielkiego żarcia i przeczekaj ten czas jakoś! Pozdrawiam i życzę ciepła i słońca!
droga rozyczko, ja w Twoim wieku nawet nie myslalam o pieczeniu ciast! podziwiam Cie, ze masz takie hobby, i chec pomagania rodzinie, ale uwazam iz powinnas tez troche "poszalec" nie tylko w kuchni....pozdrawiam serdecznie, nie martw sie jednym nieupieczonym plackiem :)
Zresztą okazało się, że to z powodu choroby. Zobaczymy co będzie dalej. Ja też szybko zaczęłam przygodę w kuchni ale nie na takim poziomie jak ty różyczko. Ubijanie piany z białek należało do mnie odkąd pamiętam.
Aniu:) odpocznij- po prostu.. mnie się też nic nie chce i wcale nie należy tego tłumaczyć stanem odmiennym:) po prostu dopada człowieka to przesilenie..i chróbsko do tego.. A o pieczeniu nie wspomnę..: nie pamiętam kiedy dobrego placka upiekłam.. o Twojej szarlotce też nie wspomnę- czeka chyba ze 2 m-ce w kolejce- pewnie się obudzę jak się gruszki skończą:)) Szybkiego powrotu sił życzę:)
A może po prostu skup się na jednym. Na gotowanie i pieczenie masz jeszcze wiele lat, no i na tylu stronkach kulinarnych się udzielasz,że nie ma się co dziwić.Przesyt... minie jak wszystko :).
Nie wiem co się ze mną stało,chyba się wypaliłam:( jeszcze kilka dni temu tryskałam energią,chciało mi się piec ciasta i pomagać mamie gotować.Jeszcze mi się nie zdarzyło żebym na niedziele nie upiekła żadnego ciasta.Na tą nie upiekłam nic:( poszłam do cukierni i kupiłam kawałek jabłecznika,bez wiedzy mamy,chociaż pełno jabłek mamy w piwnicy,mama się zdziwiła na widok tego płaskiego ciasta,w niczym nie przypominającego moich szarlotek.czuję się jakaś ospała i leniwa , boję się że mój zapał gotowania i pieczenia mija.
Depresja jesienna, brak światła, noc polarna, czasem tak jest, a moze dojrzewanie? Pozdrawiam
Nie jest tak źle skoro miałaś siłę by pojść i kupić. Ja mam podobnie albo gorzej - nic mi się nie chce - nie gotuję, nie sprzątam, nie robię zakupów od kilku dni NIC. W lodówce pustka a ja taka głodna ale nie mam siły wyjśc na zakupy!!!!! Mam nadzieję, że to przejściowe- pozdrawiam Cię.
Kazdy ma takie gorsze dni, kiedy nic sie nie chce. Glowa do gory i do przodu :)
Zrobiło się brzydko,szaro i smutno.Rano nie chce się wstać,a wieczorem oczy kleją się już o 21 godź.
.
Po prostu przyszła jesień i nasze organizmy potrzebują trochę czasu na przestawienie się na nieco inne funkcjonowanie.
Różyczko,a może masz teraz cięższy okres w szkole albo coś innego wytrąciło cię z normalnego rytmu?
Co do ciasta na niedzielę to nic się przecież nie stało,przynajmniej bliscy jeszcze bardziej docenią twoje kulinarne poczynania przy następnym przysmaku
I jeszcze jedno-każdy z nas ma prawo(raz na jakiś czas) pójść na wagary!
Pozdrawiam gorąco!!!
A moze sie zakochałas:):):):)
To widzę, że jesteś normalna!!! Nawet roboty wymagają przeglądów gwarancyjnych i odpoczynku. Może w czymś innym zechcesz się realizować. Kto powiedział, że musisz całe życie w każdą niedzielę piec ciasto. Policz. To wyjdzie kilka ton słodkości. Spóbuj robić coś innego i wtedy zobaczysz, czy pieczenie jest najważniejsze. Powodzenia.
Może się zakochałaś?
Pogoda i zmeczenie.....odpocznij a bedzie lepiej.
Boze moj! I co teraz?!
Nie zakochałam się jeszcze,ale kto wie:) mam okropnego lenia i czuję się bardzo źle,teraz mi mama zmierzyła gorączkę i mam 38.9 chyba będę chora:( bolą mnie ramiona i nogi,biorę leki i do łożka .Jak nie przejdzie, jutro do lekarza.Pozdrawiam wszystkich serdecznie
Ja wlasnie dzis wstalam po 2 dniach lezenia jak betka. Zaczelo sie niewinnie - bolem brzucha, a potem to przez jakies 9 godzin biegalam do lazienki z czestotliwoscia dokladniejsza niz przyloty samolotow. Pomoc jakis wirus w powietrzu poluje na tych mniej odpornych, wiec sie doigralam. Zeby bylo smieszniej i ciekawiej cala rodzinka poskladala sie w ciagu jednego dnia. Tyle ze oni po 1 dniu wstali a ja jakos nadal nie czuje sie dobrze. Biez aspirynke, rutinoskorbin i co tam jeszcze mama podsunie i myk do wyrka.
Mi to wygląda na grypę. Idź jutro do lekarza.
Różyczko, to teraz może pora, aby to ktoś Tobie upiekł jakieś wielkie ciacho - na rozweselenie :)
Życzę zdrowia i pozdrawiam
serdecznie.
Herbatka z soczkiem malinowym by Ci się przydała.
Każdy z nas serduszko ma takie dni. Czasem potrzebujemy odpoczynku od tego co stale robimy a potem wracamy ze zdwojoną siłą... Pozdrawiam serdecznie i życzę szybkiego powrotu do zdrowia:)
Uszy do góry!
Może samo se pójdzie, jak samo se przyszło :)
A nawet jeśli nie- to co z tego? Znajdziesz inną pasję, świat jest przecież taki ciekawy...
Byłaś u lekarza?
Nie byla u lekarza,postawilam jej banki ,maz kupil syrop ,rutinoscorbin i tabletki do ssania ,lezy w łozku,mysle ze po bankach jej przejdzie.Do konca tygodnia posiedzi w domu,,kolor baniek nie za ciekawy.
Dużo zdrówka życzę Różyczce ! ,żeby tylko nie zaraziła Piotrusia, Pozdrawiam !
Bedzie dobrze. Wykurujesz sie Rozyczko pod opieka Mamy i ochota na "cos nowego" powroci! Trzymaj sie!
Też tak mam od jakiegoś czasu, niestety nie tylko z moją pasją gotowania ale ze wszystkim, nawet z pracą zawodową. Nie przejmuję się tym jednak zbytnio i Tobie także radze, bo to chwilowa depresja jesienna, okrutnie w tym roku nas zaskoczyła (tak nagłej zmiany pogody nie pamiętam już dawno). Potraktuj to jako czas odpoczynku, weź gorącą herbatę, koc, ksiązkę lub przepisy z wielkiego żarcia i przeczekaj ten czas jakoś!
Pozdrawiam i życzę ciepła i słońca!
droga rozyczko, ja w Twoim wieku nawet nie myslalam o pieczeniu ciast! podziwiam Cie, ze masz takie hobby, i chec pomagania rodzinie, ale uwazam iz powinnas tez troche "poszalec" nie tylko w kuchni....pozdrawiam serdecznie, nie martw sie jednym nieupieczonym plackiem :)
Zresztą okazało się, że to z powodu choroby. Zobaczymy co będzie dalej. Ja też szybko zaczęłam przygodę w kuchni ale nie na takim poziomie jak ty różyczko. Ubijanie piany z białek należało do mnie odkąd pamiętam.
Aniu:)
odpocznij- po prostu..
mnie się też nic nie chce i wcale nie należy tego tłumaczyć stanem odmiennym:)
po prostu dopada człowieka to przesilenie..i chróbsko do tego..
A o pieczeniu nie wspomnę..:
nie pamiętam kiedy dobrego placka upiekłam..
o Twojej szarlotce też nie wspomnę- czeka chyba ze 2 m-ce w kolejce- pewnie się obudzę jak się gruszki skończą:))
Szybkiego powrotu sił życzę:)
A może po prostu skup się na jednym. Na gotowanie i pieczenie masz jeszcze wiele lat, no i na tylu stronkach kulinarnych się udzielasz,że nie ma się co dziwić.Przesyt... minie jak wszystko :).