Chciał nie chciał - wysyłamy. Tylko kogo by tu wysłać? Wojsko Polskie, według informacji zamieszczonej - zapewne przez niedopatrzenie - na stronie internetowej MON, składa się z 95 360 osób, z czego 139 to generałowie; 22 670 - oficerowie; 41 850 - podoficerowie, a 28 200 - szeregowi.
Analizował te dane na łamach "Rzeczpospolitej" Grzegorz Kwaśniak, wykładowca Akademii Obrony Narodowej, i stwierdził krótko - to znaczy, że polska armia w praktyce nie istnieje.
Na 1 dowódcę przypada 0,43 żołnierza, a to znaczy, że w czołgach i transporterach nie ma załóg, w samochodach kierowców, w artylerii są dowódcy działonów, ale nie ma kanonierów, w piechocie zaś dowódcy wydają rozkazy nie istniejącym pododdziałom.
To jest kawałek tekstu Rafała A. Ziemkiewicza.
Moje wrażenie od kilku lat jest takie, że najwięcej w naszej armii przybywa generałów. Jeszcze trochę i sami będą na "misje" jeździli.
Na jakie misje? Ta tak jak byś napisał że wojsko polskie wkroczyło żeby ratowac czechów i słowaków, nasi żołnierze jeżdżą na wojnę i tam walczą jako najemnicy bo przecierz nie za darmo, pisząc misja uległeś prowadzonej dezinformacji prowadzonej służby,Ta misja to po prostu okupacja.
To ile przypada żołnirza na dowódcę to nie istotne, dlatego że wielu z nich to fachowcy, którzy szkolą sie i są przygotowani do walki,to ich zawód natomiast myślę że chodzi ci o tzw. mięso armatnie, to akurat nie problem bo miliony czekają w rezerwie, przecierz to kosztuje utrzymanie takiej ilości ludzi. Jesli byłeś w wojsku to wiesz że większość czasu zmarnowaliśmy.
Chciał nie chciał - wysyłamy. Tylko kogo by tu wysłać? Wojsko Polskie, według informacji zamieszczonej - zapewne przez niedopatrzenie - na stronie internetowej MON, składa się z 95 360 osób, z czego 139 to generałowie; 22 670 - oficerowie; 41 850 - podoficerowie, a 28 200 - szeregowi.
Analizował te dane na łamach "Rzeczpospolitej" Grzegorz Kwaśniak, wykładowca Akademii Obrony Narodowej, i stwierdził krótko - to znaczy, że polska armia w praktyce nie istnieje.
Na 1 dowódcę przypada 0,43 żołnierza, a to znaczy, że w czołgach i transporterach nie ma załóg, w samochodach kierowców, w artylerii są dowódcy działonów, ale nie ma kanonierów, w piechocie zaś dowódcy wydają rozkazy nie istniejącym pododdziałom.
To jest kawałek tekstu Rafała A. Ziemkiewicza.
Moje wrażenie od kilku lat jest takie, że najwięcej w naszej armii przybywa generałów. Jeszcze trochę i sami będą na "misje" jeździli.
Na jakie misje? Ta tak jak byś napisał że wojsko polskie wkroczyło żeby ratowac czechów i słowaków, nasi żołnierze jeżdżą na wojnę i tam walczą jako najemnicy bo przecierz nie za darmo, pisząc misja uległeś prowadzonej dezinformacji prowadzonej służby,Ta misja to po prostu okupacja.
Taaaaa, misja i zapewne pokojowa.
Jak napisal moj poprzednik ( uklon), najemnicy i okupanci.
Dla mnie w tym wszystkim najciekawsze jest to, że na 1 dowódce przypada 0,43 żołnierza!!!
To ile przypada żołnirza na dowódcę to nie istotne, dlatego że wielu z nich to fachowcy, którzy szkolą sie i są przygotowani do walki,to ich zawód
natomiast myślę że chodzi ci o tzw. mięso armatnie, to akurat nie problem bo miliony czekają w rezerwie,
przecierz to kosztuje utrzymanie takiej ilości ludzi.
Jesli byłeś w wojsku to wiesz że większość czasu zmarnowaliśmy.
ee tma zmarnowalismy:)
ja tam gotowalem czasami. reszta wolnego czasu to sie popijalo :) hehehe