W świeta zawsze spotykamy się u rodziców. Rok temu nie pojechaliśmy ponieważ mieliśmy chorego synka i nie chcieliśmy zarazić dzieci moich sióstr.W tej chwili dzieci mają od 2 do 5 lat.W te święta zadowoleni że mamy zdrowe dziecko dowiedzieliśmy się że moja starsza siostra przywiozła 2 chorych synków do rodziców pod opiekę. Na początku stwierdziliśmy że nie jedziemy ale ze względu na moją mamę pojechaliśmy.W tej chwili rodzice śą chorzy(biorą antybiotyki), dzieci siostry równiez i mój syn ma kaszel( na razie).My wychodzimy z tego założenia że jak ma się chore dzieci to niestety ale się siedzi w domu.Jakieś delikatne uwagi w kierunku mojej siostry nie dają żadnego rezultatu......
ohhhh skad ja to znam,dzieci szwagra tez zawsze zarazaja cala rodzine, a oni nie przejmuja sie ze sa chore dzieci tylko przychodza z nimi kiedy maja na to ochote. niestety prosby nie pomagaja.tez jestem ciekawa czy ktos ma sposób na takie hmmm "bezmyślne" posunięcia?
rady chyba nie ma ja z pewną rodziną zerwałam kontakty. Wszelkie przeziębienia zniosę ale jak z premedytacją w 7 mc ciąży zostałam zarażona ospą tego już było dość. Nie pozwalam moim dzieciakom odwiedzać tej rodziny ani nie zapraszam ich do siebie.
u nas też tak jest. Strasznie mnie złości, kiedy ktoś w domu chory zaraża całą resztę. Te chusteczki do nosa walające się wszędzie, kichanie z otwartymi ustami, picie z gwinta napojów...nawet kiedy ma opryszczkę!. To jest bezmyślność albo złośliwość na zasadzie "ja cierpię to i ty też będziesz". A zwrócićuwagę- zaraz szloch i pretensje, że jestem nieczuła. I to ja jestem ta podła i wredna :(
Ja już i tak uchodzę w rodzinie za przewrażliwioną dziwaczkę , bo zawsze pytam , czy wszyscy zdrowi . Oczywiście tak , a na miejscu okazuje się inaczej ;(( Właśnie po takiej wizycie u " wszystkich zdrowych " , moje maluchy mają dzisiaj gorączkę :(((( Babcia zataiła ból gardła i spała z ukochanymi wnukami ... Masakra !!
Jolu, nie sądzę, żeby ktoś znalazł jakieś salomonowe wyjście z tej sytuacji. Uważam, że jeśli delikatne uwagi nie skutkują to należy przeprowadzić spokojną rozmowę. Nie powinna być to rozmowa "przy okazji" ale właśnie poświęcona wyjaśnieniu tej sytuacji i ustaleniu pewnych zasad postępowania. Sądzę, że nie od rzeczy byłoby gdyby przy rozmowie byli rodzice. Powinnaś być jednak przygotowana także na to, że siostra odmówi zmiany zachowania, a rodzice Ciebie nie poprą. Jeśli Ciebie nie poprą ro z pewnością nie dlatego, że nie uznają Twoich racji, ale raczej, że byłoby im niezręcznie omówić przyjęcia do domu chorych wnuków. W takiej sytuacji powinnaś - moim zdaniem - powiedzieć, że jesteś osobą odpowiedzialną i nie możesz narażać zdrowia swoich dzieci. Informujesz więc,że przed każdą imprezą rodzinną będziesz kontaktować się z siostrą, aby ustalić czy dzieci są zdrowe i tylko pod tym warunkiem możecie razem świętować. Jeśli przy rozmowie będą rodzice to z pewnością zrozumieją Twoje konsekwentne postępowanie. Być może jest to dość radykalne podejście, ale skoro sugestie nie odnoszą skutku to należy powiedzieć "łopatologicznie".
Siostra jako dorosła kobieta sama powinna wiedziec,że zarazkinsą przenoszone drogą kropelkową.A dzieciom małym niewiele potrzeba,żeby zachorowały,ale jak widac siostra jest snobką,która myśli tylko o swoim dobru.Co tu mówic niektórym tego nie przetłumaczysz,ja mam podobną siostrę do której nic nie dociera,bo ona musi byc najważniejsza.
A nie warto mieć jedno i drugie? Dziewczyny asertywności odrobinę by się Wam przydało!! Skoro siostra przyjeżdża z chorymi dzieciakami, to należy jej powiedzieć, że trudno , nie będzie nas, bo nie chcemy się narażać na chorobę, którą dzięci " tak cięęęężko ostatnio przechodziły". Pierwsza rzecz - zdrowie rodziny, później dobre samopoczucie siostry lub innych nieodpowiedzialnych ludzi! I tyle....pozdrawiam
Znam to z wlasnego doswiadczenia, w rodzinie mojego meza jest taka jedna ktora wszedzie wlecze ze soba chore dzieci i niestety wszystkich naokolo zaraza. Od jej synka moje dziewczynki dwa razy zarazily sie grypa zoladkowa a ile razy zarazily sie innymi wirusami to juz nie pamietam za duzo tego bylo. Ona jak on ma spika albo kaszle to tlumaczy ze to alergia. Nie widze na nia sposobu. Ja jak mam chore dzieci to nie ruszam sie z domu na krok. W tym roku nawet nie wybralam sie z dziecmi na spotkanie choinkowe do przedszkola bo balam sie ze znowu przywleka jakiegos wirusa i swieta bedziemy miec z glowy. Wczesniej dwa razy wrocily z przedszkola z wirusem, suma sumarum chorowaly mi miesiac czasu, jedna tak sie pochorowala ze grozil jej szpital ale udalo sie uniknac. Nie wiem co Ci doradzic bo nie znam rady na takich ludzi. Niestety to juz chyba taki typ, w przypadku kuzynki mojego meza zadne uwagi nie skutkowaly. W tej chwili w zasadzie sie nie widujemy ale z dwojga zlego wole miec zdrowe dzieci niz spotykac sie i udawac ze wszystko jest ok a potem latac z dziecmi po lekarzach.
Ech... sądzę, że tu trzeba powiedzieć w prost co się na ten temat sądzi. Ja mam przyjaciółkę, z którą umawiam się na kawę dośc często. Gdy zapraszam ją do siebie a jej dwie córeczki są chore albo tylko przeziębione (chodzą do przedszkola) ona mówi, że nie przyjdzie bo nie chcę by moja córka się zaraziła. Ja robie tak samo. Zawsze odmawiam spotkania gdy moja córcia (3 latka) jest chora. W mojej rodzinie to już różnie z tym bywa. Moja mama mówi mi, że nie przyjdzie bo jest chora ale za to nikt nie informuję mnie o tym, że np siostrznica kaszle, ma grypę żołądkowa czy zapalenie spojówek. Ostatnio po takiej wizycie moja córka podłapała od niej to wirusowe zapalenie spojówek. Musiała brać antybiotyk. Kilka dni później zaraziła się cała 4 osobowa rodzina ze mną na czele. Męczyliśmy się okropnie. A można by było tego wszystkiego uniknąć. Pozdrawiam!
Użytkownik jola995 napisał w wiadomości: > Jakieś delikatne uwagi w kierunku mojej siostry nie dają żadnego > rezultatu......
Może warto troszkę bardziej stanowczo? W końcu chodzi o zdrowie Waszego synka .
Niedawno wraz z córcią musiałyśmy zamienić nasz dom na szpital . Wyszłyśmy po 8 dniach . Po tygodniu młoda zostałą zarażona przez córkę mojej znajomej . Myślałam,że szału dostane ! Wiedziała ,że dopiero wróciłyśmy ze szpitala, że młoda jest osłabiona i wszystko chłonie jak gąbka a ona przyprowadziła przeziębione dziecko. Bezmyślność i kretynizm! Więcej jej do siebie nie wpuszczę . Od pewnego czasu mam na tym punkcie jakąś paranoję. Boję się odwiedzin dorosłych z dziećmi . Jest dokładnie tak jak pisała kojonkosky .Jak pytam to wszyscy są zdowi a na miejscu okazuje się ,że kichają , kaszlą. Takich delikwentów wypraszam od razu bo nie mam zamiaru wracać do szpitala i znowu patrzeć jak męczy się moje dziecko.
W świeta zawsze spotykamy się u rodziców. Rok temu nie pojechaliśmy ponieważ mieliśmy chorego synka i nie chcieliśmy zarazić dzieci moich sióstr.W tej chwili dzieci mają od 2 do 5 lat.W te święta zadowoleni że mamy zdrowe dziecko dowiedzieliśmy się że moja starsza siostra przywiozła 2 chorych synków do rodziców pod opiekę. Na początku stwierdziliśmy że nie jedziemy ale ze względu na moją mamę pojechaliśmy.W tej chwili rodzice śą chorzy(biorą antybiotyki), dzieci siostry równiez i mój syn ma kaszel( na razie).My wychodzimy z tego założenia że jak ma się chore dzieci to niestety ale się siedzi w domu.Jakieś delikatne uwagi w kierunku mojej siostry nie dają żadnego rezultatu......
ohhhh skad ja to znam,dzieci szwagra tez zawsze zarazaja cala rodzine, a oni nie przejmuja sie ze sa chore dzieci tylko przychodza z nimi kiedy maja na to ochote. niestety prosby nie pomagaja.tez jestem ciekawa czy ktos ma sposób na takie hmmm "bezmyślne" posunięcia?
Niestety tez znam to i bardzo mnie to denerwuje,żadne uwagi nie skutkują.Może znajdzie się ktoś kto doradzi jak skutecznie z tym walczyć???
rady chyba nie ma ja z pewną rodziną zerwałam kontakty. Wszelkie przeziębienia zniosę ale jak z premedytacją w 7 mc ciąży zostałam zarażona ospą tego już było dość. Nie pozwalam moim dzieciakom odwiedzać tej rodziny ani nie zapraszam ich do siebie.
u nas też tak jest. Strasznie mnie złości, kiedy ktoś w domu chory zaraża całą resztę. Te chusteczki do nosa walające się wszędzie, kichanie z otwartymi ustami, picie z gwinta napojów...nawet kiedy ma opryszczkę!. To jest bezmyślność albo złośliwość na zasadzie "ja cierpię to i ty też będziesz". A zwrócićuwagę- zaraz szloch i pretensje, że jestem nieczuła. I to ja jestem ta podła i wredna :(
Dołączam do grona bezradnych ...
Ja już i tak uchodzę w rodzinie za przewrażliwioną dziwaczkę , bo zawsze pytam , czy wszyscy zdrowi .
Oczywiście tak , a na miejscu okazuje się inaczej ;((
Właśnie po takiej wizycie u " wszystkich zdrowych " , moje maluchy mają dzisiaj gorączkę :((((
Babcia zataiła ból gardła i spała z ukochanymi wnukami ...
Masakra !!
Szkoda że nie ma na to jakiegos złotego środka, stwierdzilismy że będziemy nasze kontakty sprowadzac do minimum...
Jolu, nie sądzę, żeby ktoś znalazł jakieś salomonowe wyjście z tej sytuacji. Uważam, że jeśli delikatne uwagi nie skutkują to należy przeprowadzić spokojną rozmowę. Nie powinna być to rozmowa "przy okazji" ale właśnie poświęcona wyjaśnieniu tej sytuacji i ustaleniu pewnych zasad postępowania. Sądzę, że nie od rzeczy byłoby gdyby przy rozmowie byli rodzice. Powinnaś być jednak przygotowana także na to, że siostra odmówi zmiany zachowania, a rodzice Ciebie nie poprą. Jeśli Ciebie nie poprą ro z pewnością nie dlatego, że nie uznają Twoich racji, ale raczej, że byłoby im niezręcznie omówić przyjęcia do domu chorych wnuków. W takiej sytuacji powinnaś - moim zdaniem - powiedzieć, że jesteś osobą odpowiedzialną i nie możesz narażać zdrowia swoich dzieci. Informujesz więc,że przed każdą imprezą rodzinną będziesz kontaktować się z siostrą, aby ustalić czy dzieci są zdrowe i tylko pod tym warunkiem możecie razem świętować. Jeśli przy rozmowie będą rodzice to z pewnością zrozumieją Twoje konsekwentne postępowanie. Być może jest to dość radykalne podejście, ale skoro sugestie nie odnoszą skutku to należy powiedzieć "łopatologicznie".
Siostra jako dorosła kobieta sama powinna wiedziec,że zarazkinsą przenoszone drogą kropelkową.A dzieciom małym niewiele potrzeba,żeby zachorowały,ale jak widac siostra jest snobką,która myśli tylko o swoim dobru.Co tu mówic niektórym tego nie przetłumaczysz,ja mam podobną siostrę do której nic nie dociera,bo ona musi byc najważniejsza.
Nie wiem w czym macie problem. Odpowiedzcie sobie na pytanie, czy zależy Wam na zdrowiu waszych rodzin i postępujcie zgodnie z tą odpowiedzią.
Ale to jest bardzo duży problem! Wybierać między zdrowiem a świętym spokojem.
A nie warto mieć jedno i drugie? Dziewczyny asertywności odrobinę by się Wam przydało!! Skoro siostra przyjeżdża z chorymi dzieciakami, to należy jej powiedzieć, że trudno , nie będzie nas, bo nie chcemy się narażać na chorobę, którą dzięci " tak cięęęężko ostatnio przechodziły". Pierwsza rzecz - zdrowie rodziny, później dobre samopoczucie siostry lub innych nieodpowiedzialnych ludzi!
I tyle....pozdrawiam
Znam to z wlasnego doswiadczenia, w rodzinie mojego meza jest taka jedna ktora wszedzie wlecze ze soba chore dzieci i niestety wszystkich naokolo zaraza. Od jej synka moje dziewczynki dwa razy zarazily sie grypa zoladkowa a ile razy zarazily sie innymi wirusami to juz nie pamietam za duzo tego bylo. Ona jak on ma spika albo kaszle to tlumaczy ze to alergia. Nie widze na nia sposobu. Ja jak mam chore dzieci to nie ruszam sie z domu na krok. W tym roku nawet nie wybralam sie z dziecmi na spotkanie choinkowe do przedszkola bo balam sie ze znowu przywleka jakiegos wirusa i swieta bedziemy miec z glowy. Wczesniej dwa razy wrocily z przedszkola z wirusem, suma sumarum chorowaly mi miesiac czasu, jedna tak sie pochorowala ze grozil jej szpital ale udalo sie uniknac.
Nie wiem co Ci doradzic bo nie znam rady na takich ludzi. Niestety to juz chyba taki typ, w przypadku kuzynki mojego meza zadne uwagi nie skutkowaly. W tej chwili w zasadzie sie nie widujemy ale z dwojga zlego wole miec zdrowe dzieci niz spotykac sie i udawac ze wszystko jest ok a potem latac z dziecmi po lekarzach.
Ech... sądzę, że tu trzeba powiedzieć w prost co się na ten temat sądzi. Ja mam przyjaciółkę, z którą umawiam się na kawę dośc często. Gdy zapraszam ją do siebie a jej dwie córeczki są chore albo tylko przeziębione (chodzą do przedszkola) ona mówi, że nie przyjdzie bo nie chcę by moja córka się zaraziła. Ja robie tak samo. Zawsze odmawiam spotkania gdy moja córcia (3 latka) jest chora. W mojej rodzinie to już różnie z tym bywa. Moja mama mówi mi, że nie przyjdzie bo jest chora ale za to nikt nie informuję mnie o tym, że np siostrznica kaszle, ma grypę żołądkowa czy zapalenie spojówek. Ostatnio po takiej wizycie moja córka podłapała od niej to wirusowe zapalenie spojówek. Musiała brać antybiotyk. Kilka dni później zaraziła się cała 4 osobowa rodzina ze mną na czele. Męczyliśmy się okropnie. A można by było tego wszystkiego uniknąć.
Pozdrawiam!
Straszne. Sądzę, że powinnaś ograniczyć kontakty do telefonicznych. To musiały być wesołe święta.
Użytkownik jola995 napisał w wiadomości:
> Jakieś delikatne uwagi w kierunku mojej siostry nie dają żadnego
> rezultatu......
Może warto troszkę bardziej stanowczo? W końcu chodzi o zdrowie Waszego synka .
Niedawno wraz z córcią musiałyśmy zamienić nasz dom na szpital .
Wyszłyśmy po 8 dniach . Po tygodniu młoda zostałą zarażona przez córkę mojej znajomej . Myślałam,że szału dostane ! Wiedziała ,że dopiero wróciłyśmy ze szpitala, że młoda jest osłabiona i wszystko chłonie jak gąbka a ona przyprowadziła przeziębione dziecko. Bezmyślność i kretynizm! Więcej jej do siebie nie wpuszczę .
Od pewnego czasu mam na tym punkcie jakąś paranoję. Boję się odwiedzin dorosłych z dziećmi . Jest dokładnie tak jak pisała kojonkosky .Jak pytam to wszyscy są zdowi a na miejscu okazuje się ,że kichają , kaszlą. Takich delikwentów wypraszam od razu bo nie mam zamiaru wracać do szpitala i znowu patrzeć jak męczy się moje dziecko.