Sytuacja wygląda tak: w sierpniu starciłam pracę i zaraz znalazłam firmę, której pani prezes po rozmowie wstępnej zapewniła mnie, że mnie zatrudni tylko najwcześniej od stycznia 2010r. W październiku dostałam świadectwo pracy z mojej byłej firmy i poleciałam jeszcze raz pogadać z panią prezes czy coś się zmieniło. Zapewniła mnie, że na pewno mnie zatrudni, tylko najwcześniej od marca (firma się rozbudowuje i mają jakiś poślizg w pracach budowlanych). Jednocześnie powiedziała, że połowie stycznia zadzwoni do mnie, żebym przyszła po materiały szkoleniowe, żebym się juz teorii poduczyła. No i właśnie minęła połowa stycznia i prawie dekada lutego a pani prezes nie zadzwoniła. Poradźcie mi proszę co mam zrobić .. czy ponownie przypomnieć się czy czekać aż ona się odezwie? Nie chcę wyjść na jakąś nachalną babę ale nie chcę też wyjść ignorantkę.
Moim zdaniem gdyby im zalezalo to napewno zadzwoniliby wszedzie tam gdzie mowia ze zadzwonia trzeba sie liczyc z tym ze niestety nie doczekamy sie telefonu
Bezwględnie rozmawiać i przypominać się... to Ty się starasz o tę pracę, a nie Pani Prezes stara się, aby Cię zatrudnić... a tylko w tym drugim przypadku dzwoniłaby Ona sama... Moim zdaniem piłka jest po Twojej stronie.
Jak zależy Ci na pracy to uważam,że powinnaś jeszcze raz iśc do niej,bo może zapomniała.Tu nie ma nic do nachalnej baby ja bym ją nachodziła,bo skoro powiedziała,że Cię przyjmie to niech teraz dotrzyma słowa.
jakby mi zalezało na znalezieniu pracy to codziennie bym chodzila i sie porzypominala,tym bardziej w czasach gdzie bezrobocie jest tak wysokie a pracodawcy maja w czym wybierac.
Użytkownik Olciaa napisał w wiadomości: > jakby mi zalezało na znalezieniu pracy to codziennie bym chodzila i sie > porzypominala,tym bardziej w czasach gdzie bezrobocie jest tak wysokie a > pracodawcy maja w czym wybierac. W naszej firmie jest problem w inną stronę, może i jest w czym wybierać (jeżeli weźmiemy pod uwagę ilość) ale 99% ludzi którzy się zgłaszają wcale się niestety nie nadaje.
No ja też twierdze że powinnaś się przypomnieć! Jak Ci zależy to próbuj aż Cię przyjmie pani prezes albo Ci definitywnie podziękuje! Pewnie jakaś szansa jeszcze jest!
Ja, na Twoim miejscu bym sie przypomniala, grzecznie, bez wyraznych naciskow w sprawie spelniania obietnicy.. A raczej z pytaniem, czy oferta jest nadal aktualna i czy mozesz ubiegac sie o to staowisko.. Trzymam kciuki, zeby sie udalo :)))
Dziękuję wszystkim za rady. Skorzystałam z nich i ......... zadzwoniłam i mam przyjść pod koniec lutego, bo teraz wyjeżdżają na targi zagraniczne. Troszkę się uspokoiłam.
Jak ktoś Ci nie powie wyraźnie nie, to trzeba walczyć o swoje i co jakiś czas się przypominać. My tak zawsze robimy. Ciszę sie, ze nadal jest to aktualne tylko znowu ci się przesunie i nie wiadomo czy to już ostateczny termin. Jeżeli ci na tym zależy to musisz sobie tego pilnować ale też uzbroić się w cierpliwość.
Dalej wałkuję temat mojej przyszłej pracy. Pomimo, że w firmie o której pisałam pracę mam prawie zaklepaną cały czas wysyłam CV po różnych firmach. Ostatnio odpowiedź była błyskawiczna. Po pół godzinie zadzwoniła pani i umówiła się ze mną na rozmowę na następny dzień. Całkiem fajne doświadczenie. A było to tak: najpierw pani zapytała się kto był moim promotorem pracy mgr. Kurde dla mnie to lata świetlne temu było i chwilę trwało zanim przypomniałam sobie nazwisko, bo twarz pamiętałam doskonale. Potem pani się mnie zapytała jaki przedmiot ten pan wykładał i.... znowu pustka w głowie ale przypomniałam sobie też uff!!!! Potem przeszliśmy do testów praktycznych, których opisywać nie będę, ale krótko mówiąc zaliczyłam je. I najlepsze na koniec. Pani powiedziała, że mnie zatrudni najpierw na umowę zlecenie na miesiąc (niby na próbę). OK. Jak się sprawdzę, to dostanę umowę na 3 miesiące. Stawka: 1320 zł brutto (960zł netto). I tu już nie jest OK. Po odliczeniu paliwa na dojazd z mojego zacisza, to wychodzi na to że więcej pieniędzy będę miała siedząc w domu i pobierając zasiłek dla bezrobotnych (603zł na rękę). Ot polska rzeczywistość.
No tak. Wszystko niby pięknie a jak dochodzi do rozmowy o wypłacie to już nie jest tak ładnie. Zasiłek będziesz pobierała przez pół roku, przez ten czas z pewnością dostaniesz więcej propozycji - jeśli nie lepszych to takich samych. :) Czyli mniej niż najniższą krajową nie dostaniesz - to tak na pocieszenie dodałam :D Głowa do góry! Jak wrócą z tych targów to "męcz" ich ile wlezie by o tobie nie zapomnieli.
Pewnie dlatego tak szybko sie odezwala.. Szukaja kogos a nikt nie chce przyjsc pracowac za te pieniadze;/;/;/ Musisz wybrac..Czy siedziec w domu na zasilku czy isc do pracy, nawet za te pieniadze.. Nabierzesz doswiadczenia, pojdziesz do ludzi... Jesli o mnie chodzi- ja bym pracowala... Pozdrawiam.
Sytuacja wygląda tak: w sierpniu starciłam pracę i zaraz znalazłam firmę, której pani prezes po rozmowie wstępnej zapewniła mnie, że mnie zatrudni tylko najwcześniej od stycznia 2010r. W październiku dostałam świadectwo pracy z mojej byłej firmy i poleciałam jeszcze raz pogadać z panią prezes czy coś się zmieniło. Zapewniła mnie, że na pewno mnie zatrudni, tylko najwcześniej od marca (firma się rozbudowuje i mają jakiś poślizg w pracach budowlanych). Jednocześnie powiedziała, że połowie stycznia zadzwoni do mnie, żebym przyszła po materiały szkoleniowe, żebym się juz teorii poduczyła.
No i właśnie minęła połowa stycznia i prawie dekada lutego a pani prezes nie zadzwoniła.
Poradźcie mi proszę co mam zrobić .. czy ponownie przypomnieć się czy czekać aż ona się odezwie? Nie chcę wyjść na jakąś nachalną babę ale nie chcę też wyjść ignorantkę.
Moim zdaniem gdyby im zalezalo to napewno zadzwoniliby
wszedzie tam gdzie mowia ze zadzwonia trzeba sie liczyc z tym
ze niestety nie doczekamy sie telefonu
Powinnaś iść porozmawiać,ponieważ to Tobie zależy na pracy, a pani prezes pewnie ma też innych chętnych.
Bezwględnie rozmawiać i przypominać się... to Ty się starasz o tę pracę, a nie Pani Prezes stara się, aby Cię zatrudnić... a tylko w tym drugim przypadku dzwoniłaby Ona sama...
Moim zdaniem piłka jest po Twojej stronie.
Jak zależy Ci na pracy to uważam,że powinnaś jeszcze raz iśc do niej,bo może zapomniała.Tu nie ma nic do nachalnej baby ja bym ją nachodziła,bo skoro powiedziała,że Cię przyjmie to niech teraz dotrzyma słowa.
jakby mi zalezało na znalezieniu pracy to codziennie bym chodzila i sie porzypominala,tym bardziej w czasach gdzie bezrobocie jest tak wysokie a pracodawcy maja w czym wybierac.
Użytkownik Olciaa napisał w wiadomości:
> jakby mi zalezało na znalezieniu pracy to codziennie bym chodzila i sie
> porzypominala,tym bardziej w czasach gdzie bezrobocie jest tak wysokie a
> pracodawcy maja w czym wybierac.
W naszej firmie jest problem w inną stronę, może i jest w czym wybierać (jeżeli weźmiemy pod uwagę ilość) ale 99% ludzi którzy się zgłaszają wcale się niestety nie nadaje.
Powinnaś się przypomnieć.
No ja też twierdze że powinnaś się przypomnieć! Jak Ci zależy to próbuj aż Cię przyjmie pani prezes albo Ci definitywnie podziękuje! Pewnie jakaś szansa jeszcze jest!
Ja bym siię przypomniała i poprosiła o ostateczna odpowiedź
Użytkownik aggusia35 napisał w wiadomości:
> Ja bym siię przypomniała i poprosiła o ostateczna odpowiedź
Jak się nie ma alternatywy, to z ultimatum bym się wstrzymał.
Ja, na Twoim miejscu bym sie przypomniala, grzecznie, bez wyraznych naciskow w sprawie spelniania obietnicy.. A raczej z pytaniem, czy oferta jest nadal aktualna i czy mozesz ubiegac sie o to staowisko..
Trzymam kciuki, zeby sie udalo :)))
Dziękuję wszystkim za rady. Skorzystałam z nich i .........
zadzwoniłam i mam przyjść pod koniec lutego, bo teraz wyjeżdżają na targi zagraniczne. Troszkę się uspokoiłam.
no..to teraz aby do końca lutego!
Jak ktoś Ci nie powie wyraźnie nie, to trzeba walczyć o swoje i co jakiś czas się przypominać. My tak zawsze robimy. Ciszę sie, ze nadal jest to aktualne tylko znowu ci się przesunie i nie wiadomo czy to już ostateczny termin. Jeżeli ci na tym zależy to musisz sobie tego pilnować ale też uzbroić się w cierpliwość.
Tylko się cieszyć!Powodzenia!
Tak nawiasem to z doświadczenia wiem,że jak mówią,że zadzwonią to..nigdy nie dzwonią.
Dalej wałkuję temat mojej przyszłej pracy.
Pomimo, że w firmie o której pisałam pracę mam prawie zaklepaną cały czas wysyłam CV po różnych firmach. Ostatnio odpowiedź była błyskawiczna. Po pół godzinie zadzwoniła pani i umówiła się ze mną na rozmowę na następny dzień. Całkiem fajne doświadczenie. A było to tak: najpierw pani zapytała się kto był moim promotorem pracy mgr. Kurde dla mnie to lata świetlne temu było i chwilę trwało zanim przypomniałam sobie nazwisko, bo twarz pamiętałam doskonale. Potem pani się mnie zapytała jaki przedmiot ten pan wykładał i.... znowu pustka w głowie ale przypomniałam sobie też uff!!!! Potem przeszliśmy do testów praktycznych, których opisywać nie będę, ale krótko mówiąc zaliczyłam je.
I najlepsze na koniec. Pani powiedziała, że mnie zatrudni najpierw na umowę zlecenie na miesiąc (niby na próbę). OK.
Jak się sprawdzę, to dostanę umowę na 3 miesiące. Stawka: 1320 zł brutto (960zł netto). I tu już nie jest OK.
Po odliczeniu paliwa na dojazd z mojego zacisza, to wychodzi na to że więcej pieniędzy będę miała siedząc w domu i pobierając zasiłek dla bezrobotnych (603zł na rękę).
Ot polska rzeczywistość.
Znam ten ból ale jeżeli chodzi o zasiłek to tylko przez pół roku, a co dalej? Pozostaje Ci czekać na tą prawie zaklepaną pracę lub szukać dalej.
No tak. Wszystko niby pięknie a jak dochodzi do rozmowy o wypłacie to już nie jest tak ładnie. Zasiłek będziesz pobierała przez pół roku, przez ten czas z pewnością dostaniesz więcej propozycji - jeśli nie lepszych to takich samych. :) Czyli mniej niż najniższą krajową nie dostaniesz - to tak na pocieszenie dodałam :D Głowa do góry! Jak wrócą z tych targów to "męcz" ich ile wlezie by o tobie nie zapomnieli.
Pewnie dlatego tak szybko sie odezwala.. Szukaja kogos a nikt nie chce przyjsc pracowac za te pieniadze;/;/;/ Musisz wybrac..Czy siedziec w domu na zasilku czy isc do pracy, nawet za te pieniadze.. Nabierzesz doswiadczenia, pojdziesz do ludzi... Jesli o mnie chodzi- ja bym pracowala...
Pozdrawiam.