Kiedyś tu pisałam o mojej córce co ma porażenie mógowe i miała operacje na nogę i myślałam że mam najgorsze za sobą , a teraz jest jeszcze gorzej. Od dwóch dni córka źle się czuła , była osłabiona. Wybrałam się z nią dzisiaj do pediatry po jakieś lekarstwa . Mądra pani doktor przebadała córkę i okazało się ze ma jakieś białe plamki w buzi , przepisała syropy i fiolet do smarowania buzi , bo powiedziała że ma chorobę brudnych rak. Ale po wyjściu od niej córka była coraz słabsza wiec sama pojechałam w Chorzowie na pogotowie z nią . Tam porobili jej badania różne i co się okazało CUKRZYCA I SUPER ODWODNIONY ORGANIZM. Z Chorzowa jechałyśmy erką do Katowic na oddział IOM , teraz tam biedulka leży w stanie krytycznym .
lucka, tak mi przykro, ze Twoje dziecko jest w szpitalu, bede Was miala w moich myslach i modlitwie, trzymaj sie, musisz byc silna, wszystko bedzie dobrze, bardzo mocno tule i pozdrawiam, ula
Wpółczuje Ci bardzo.Większość naszych pediatrów nie ma większego pojęcia o chorobach innych niż przeziębienie czy zapalenie gardła. Ja byłam w podobnej sytuacji w grudniu. Przez miesiąc chodziłam z dzieckiem po lekarzach z różnymi dolegliwościami i nikt nie zlecił podstawowych badań tylko zlecali leki. A dziecko gasło w oczach. Gdy sama któregoś dnia przeanalizowałam jej dolegliwości (jestem pielęgniarką) zabrałam dziecko do przychodni i odpłatnie zrobiłam cukier z palca i zdziweinie było wielkie 422 mg%. Potem to już szpital i nauka jak żyć z tą chorobą. Po drodze oczywiście wiele pytań bez odpowiedzi. Przesyłamdobre fluidy.
bede Was miala w moich myslach i modlitwie, trzymaj sie,u mnie learz tez sie pomylil nie było to az tak wazne jak twoje ale neiktorzy lekarze nie odrozniaj choroby myla sie np. powiedizl mimze dziecko ma potowko a jak pojechlam prywatnie to pani doktor z wiekszym starzem kazala oliwic wiece cialko wiec duzo lekarzy sie myli nei pwoinni wykonywac swgo zawodu pozdrawiam serdecznie
Lucka, domyślam się, że jest Ci teraz bardzo ciężko i emocje biorą górę. Jednak postaraj się troszkę wyciszyć, bo Ty też musisz być silna i zdrowa - zdrowa choćby dla swojej córki, bo Ona Ciebie potrzebuje. Wiesz...nerwy rujnują nasz system odpornościowy. Pomyśl o tym, że córka jest już pod opieką, choroba została zdiagnozowana więc teraz może być już tylko lepiej. Odwodnienie na szczęście uda się szybko zniwelować a cukrzyca, to dobrze znana choroba, z którą da sie żyć i można ją z sukcesem kontrolować. Teraz bierz się w garść i zapomnij o tej pożal się Boże pani doktor z przychodni. Głowa do góry! Wszystko, co złe zostało opanowane. Odezwij się czasami i napisz jak się obie czujecie. Ściskam ciepło.
Proszę nie pisz tak .Takie generalizowanie to tak jak by mówi , że wszyscy księża to pedofile. Bardzo współczuję autorce i jej dziecku , ale już jest w dobrych rękach. Oby szybko dziecko zdrowiało
Zwracasz uwagę CZOS-owi na Jego stereotypowe spojrzenie , słabo zorientowanego człowieka w problemach związanych z ochroną zdrowia a w szczególności ze specyfiką pracy lekarza czy pielęgniarki , niestety sama też posłużyłaś się niezbyt trafnym przykładem .
I witam ponownie . Wrociłam w piatek z corką ze szpitala , sytuacja z cukrzycą jakos opanowana , tylko miedzy czasie doszło do zakrzepicy tkanek na nodze prawej , i groziła amputacja nogi do kolana . Przez cały czas trzeba bylo masowac noge , mąż masował w dzien ja w nocy ( byłam w szpitalu przez 2 tyg 24. godz na dobe ) . I teraz jest juz lepiej , tylko pozostał jeden palec u nogi niepewny . Dziękuje Wszystkim za słowa otuchy i modlitwę .
Bardzo mi ciebie i córeczki szkoda. Tyle musiałyście przejść. Cały czas myślę o Was i cieszę się, że jest lepiej. Nasunęło mi się dziwne spostrzeżenie: skoro dziecko było w szpitalu to czego to Wy musieliśći masować a nie pielęgniarka? Jest to pytanie oczywiście retoryczne i nie oczekuję odpowiedzi. Mam nadzieję, że już będzie tylko lepiej. Jestem z Tobą.
No juz odpowiadam . Pielęgniarki na tym oddziale zajmowaly się tylko cukrzycą a na zakrzepice to była nasza wola żeby masowac . Pielęgniarki przychodziły tylko żeby podac odpowiedni zastrzyk . Taka niestety jest u nas procedura leczenia , każy zajmuje się w danej dziedzinie .
Tak dokładnie myślałam. Jak córka miała 20 miesięcy miała wirus rota. Trafiła do szpitala. Cały czas był z nią tatuś. Pielęgniarki mówiły, żeby jej wcale nie zostawiał bo one z nią nie zostaną. Nawet leki jak przynosiły to tatuś sam miał je podać. Dlatego nie dziwi mnie to co napisałaś. Przepraszam za spam.
Witaj,moje dzieci chorowaly przez wiele lat na przewlekle choroby.Na temat szpitali moglabym wiele napisac,ogolnie niezbyt dobrego (chylac czola przed ludzmi ktorzy trafili tam z powolania,bo na szczescie spotkalam i takich).Syn mojej kolezanki choruje na cukrzyce juz ponad 20 lat,a zachorowal w wieku lat czterech.Zawsze bil rekordy,jesli chodzi o poziom cukru.Wszystko bedzie dobrze,wazne abyscie wzajemnie sie wspierali,a z tego,co piszesz,tak jest.Twoja coreczka ma szczescie,ze ma tak wspanialych rodzicow.Pozdrawiam Was serdecznie.
Lucka, aż mi łezka w oku stoi. Zrobiliście z mężem coś wspaniałego! Tak się cieszę, ze udało się uratować nóżkę. Paluszek też się uda. Trzymam za Was kciuki. Ucałuj maleństwo i trzymajcie się dalej, tak dzielnie.
Kiedyś tu pisałam o mojej córce co ma porażenie mógowe i miała operacje na nogę i myślałam że mam najgorsze za sobą , a teraz jest jeszcze gorzej. Od dwóch dni córka źle się czuła , była osłabiona. Wybrałam się z nią dzisiaj do pediatry po jakieś lekarstwa .
Mądra pani doktor przebadała córkę i okazało się ze ma jakieś białe plamki w buzi , przepisała syropy i fiolet do smarowania buzi , bo powiedziała że ma chorobę brudnych rak.
Ale po wyjściu od niej córka była coraz słabsza wiec sama pojechałam w Chorzowie na pogotowie z nią .
Tam porobili jej badania różne i co się okazało CUKRZYCA I SUPER ODWODNIONY ORGANIZM.
Z Chorzowa jechałyśmy erką do Katowic na oddział IOM , teraz tam biedulka leży w stanie krytycznym .
Prosze moderatorow o przeniesienie tejwiadomosci na rozmowy wolne ifrywolne z powodu zdenerwowania wpisalaz zle i usuniecie tego tytaj
lucka,
tak mi przykro, ze Twoje dziecko jest w szpitalu, bede Was miala w moich myslach i modlitwie, trzymaj sie, musisz byc silna, wszystko bedzie dobrze, bardzo mocno tule i pozdrawiam,
ula
Bardzo Ci współczuję, co mogą niekompetentni lekarze wiem doskonale na przykładzie wnuków. Jestem z Tobą i życzę córeczce żeby wyszła z tego.
Tylko ta pani doktor zeby bylo ciekawe podejrzewala zapalenie wyrostka robaczkowego
Wpółczuje Ci bardzo.Większość naszych pediatrów nie ma większego pojęcia o chorobach innych niż przeziębienie czy zapalenie gardła. Ja byłam w podobnej sytuacji w grudniu. Przez miesiąc chodziłam z dzieckiem po lekarzach z różnymi dolegliwościami i nikt nie zlecił podstawowych badań tylko zlecali leki. A dziecko gasło w oczach. Gdy sama któregoś dnia przeanalizowałam jej dolegliwości (jestem pielęgniarką) zabrałam dziecko do przychodni i odpłatnie zrobiłam cukier z palca i zdziweinie było wielkie 422 mg%. Potem to już szpital i nauka jak żyć z tą chorobą. Po drodze oczywiście wiele pytań bez odpowiedzi. Przesyłamdobre fluidy.
Od wieli niestety lat dla prawie wszystkich lekarzy problemem jest wysokość ich pensji a nie pacjent.
Życzę Wam powrotu do zdrowia.
bede Was miala w moich myslach i modlitwie, trzymaj sie,u mnie learz tez sie pomylil nie było to az tak wazne jak twoje ale neiktorzy lekarze nie odrozniaj choroby myla sie np. powiedizl mimze dziecko ma potowko a jak pojechlam prywatnie to pani doktor z wiekszym starzem kazala oliwic wiece cialko wiec duzo lekarzy sie myli nei pwoinni wykonywac swgo zawodu pozdrawiam serdecznie
Lucka, domyślam się, że jest Ci teraz bardzo ciężko i emocje biorą górę. Jednak postaraj się troszkę wyciszyć, bo Ty też musisz być silna i zdrowa - zdrowa choćby dla swojej córki, bo Ona Ciebie potrzebuje. Wiesz...nerwy rujnują nasz system odpornościowy. Pomyśl o tym, że córka jest już pod opieką, choroba została zdiagnozowana więc teraz może być już tylko lepiej. Odwodnienie na szczęście uda się szybko zniwelować a cukrzyca, to dobrze znana choroba, z którą da sie żyć i można ją z sukcesem kontrolować. Teraz bierz się w garść i zapomnij o tej pożal się Boże pani doktor z przychodni. Głowa do góry! Wszystko, co złe zostało opanowane. Odezwij się czasami i napisz jak się obie czujecie. Ściskam ciepło.
Proszę nie pisz tak .Takie generalizowanie to tak jak by mówi , że wszyscy księża to pedofile. Bardzo współczuję autorce i jej dziecku , ale już jest w dobrych rękach. Oby szybko dziecko zdrowiało
Zwracasz uwagę CZOS-owi na Jego stereotypowe spojrzenie , słabo zorientowanego człowieka w problemach związanych z ochroną zdrowia a w szczególności ze specyfiką pracy lekarza czy pielęgniarki , niestety sama też posłużyłaś się niezbyt trafnym przykładem .
Trzymaj się. Teraz wszystko jest na dobrej drodze. Trzymam kciuki .Córeczce życzę zdrowia .
Myślami i modlitwą jestem z Wami. Pozdrawiam serdecznie.
Bardzo mi przykro.Życzę Ci siły.Będzie dobrze
ja również życzę ci siły, jak i twojej córce i powrotu do zdrowia. napewno będzie lepiej !
lucka trzymam kciuki za Twoją córcię. Będzie dobrze, wierzę w to :)
Będzie dobrze, trzymam kciuki i modlę się za Was obie. !!
Trzymam kciuki !Musi być dobrze!
I witam ponownie .
Wrociłam w piatek z corką ze szpitala , sytuacja z cukrzycą jakos opanowana , tylko miedzy czasie doszło do zakrzepicy tkanek na nodze prawej , i groziła amputacja nogi do kolana .
Przez cały czas trzeba bylo masowac noge , mąż masował w dzien ja w nocy ( byłam w szpitalu przez 2 tyg 24. godz na dobe ) .
I teraz jest juz lepiej , tylko pozostał jeden palec u nogi niepewny .
Dziękuje Wszystkim za słowa otuchy i modlitwę .
Bardzo mi ciebie i córeczki szkoda. Tyle musiałyście przejść. Cały czas myślę o Was i cieszę się, że jest lepiej. Nasunęło mi się dziwne spostrzeżenie: skoro dziecko było w szpitalu to czego to Wy musieliśći masować a nie pielęgniarka? Jest to pytanie oczywiście retoryczne i nie oczekuję odpowiedzi. Mam nadzieję, że już będzie tylko lepiej. Jestem z Tobą.
No juz odpowiadam .
Pielęgniarki na tym oddziale zajmowaly się tylko cukrzycą a na zakrzepice to była nasza wola żeby masowac .
Pielęgniarki przychodziły tylko żeby podac odpowiedni zastrzyk .
Taka niestety jest u nas procedura leczenia , każy zajmuje się w danej dziedzinie .
Tak dokładnie myślałam. Jak córka miała 20 miesięcy miała wirus rota. Trafiła do szpitala. Cały czas był z nią tatuś. Pielęgniarki mówiły, żeby jej wcale nie zostawiał bo one z nią nie zostaną. Nawet leki jak przynosiły to tatuś sam miał je podać. Dlatego nie dziwi mnie to co napisałaś. Przepraszam za spam.
Uściskaj córeczkę :) Mam nadzieję, że teraz będzie tylko lepiej.
Witaj,moje dzieci chorowaly przez wiele lat na przewlekle choroby.Na temat szpitali moglabym wiele napisac,ogolnie niezbyt dobrego (chylac czola przed ludzmi ktorzy trafili tam z powolania,bo na szczescie spotkalam i takich).Syn mojej kolezanki choruje na cukrzyce juz ponad 20 lat,a zachorowal w wieku lat czterech.Zawsze bil rekordy,jesli chodzi o poziom cukru.Wszystko bedzie dobrze,wazne abyscie wzajemnie sie wspierali,a z tego,co piszesz,tak jest.Twoja coreczka ma szczescie,ze ma tak wspanialych rodzicow.Pozdrawiam Was serdecznie.
Lucka, aż mi łezka w oku stoi. Zrobiliście z mężem coś wspaniałego! Tak się cieszę, ze udało się uratować nóżkę. Paluszek też się uda. Trzymam za Was kciuki. Ucałuj maleństwo i trzymajcie się dalej, tak dzielnie.
Lucka, najgorsze za Wami. Teraz będzie już tylko dobrze. Jesteście wspaniałymi rodzicami. Uściski.