ugotowałam budyń, utarłam masło, dodałam budyń do masła, a że masa wydawała mi się za rzadka dałam rozpuszczoną i wystudzoną żelatynę, no i klops masa sie ścięła.... buuu da się ją jakoś uratować???? pomóżcie
No cóż, miałam nadzieję że coś poradzicie, ale prośba juz nieaktualna, masa poszła do ciasta. Chłodziłam, miksowałam i tak na zmianę... może się nikt nie połapie, że coś poszło nie tak
Ktoś kiedyś mi podpowiedział ,że jeżeli zetnie mi sie masa budyniowa należy pasek taki 1 cm margaryny roztopić w garnuszku i wlać to do masy i ucierać . Próbowałam i pomogło.
Terciu, na przyszłość polecam masę budyniową spróbować mocno schodzić. Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie jest taki upał, że masa budyniowo-maślana też byłaby lejąca po zmiksowaniu, czasem ta żadkość kremu jest więc pozorna ;).
ugotowałam budyń, utarłam masło, dodałam budyń do masła, a że masa wydawała mi się za rzadka dałam rozpuszczoną i wystudzoną żelatynę, no i klops masa sie ścięła.... buuu
da się ją jakoś uratować???? pomóżcie
No cóż, miałam nadzieję że coś poradzicie, ale prośba juz nieaktualna, masa poszła do ciasta. Chłodziłam, miksowałam i tak na zmianę... może się nikt nie połapie, że coś poszło nie tak
Ktoś kiedyś mi podpowiedział ,że jeżeli zetnie mi sie masa budyniowa należy pasek taki 1 cm margaryny roztopić w garnuszku i wlać to do masy i ucierać . Próbowałam i pomogło.
Terciu, na przyszłość polecam masę budyniową spróbować mocno schodzić. Nie wiem jak u Ciebie, ale u mnie jest taki upał, że masa budyniowo-maślana też byłaby lejąca po zmiksowaniu, czasem ta żadkość kremu jest więc pozorna ;).