Chciałam Was zapytać, czy ktoś z Was był na chórze Aleksandrova? musze sie przyznać ze mialam okazje, wczoraj być na ich koncercie i ich występ bardzo mnie poruszył.... coś niesamowitego....
Ciekawa jestem, czy ktoś z Was także ma takie zdanie jak ja.
Bywałam i dawniej i całkiem niedawno. ale musze przyznac, że ci dawni soliści kładli na kolana.Oni wszyscy są po akademiach muzycznych, głosy mają, jak anioły(wojskowe))).To żart, ale spiewają przepieknie.Ostatnio byłam rok temu-musze przyznac, że poszli w komercję, ale i tak spiewają tak ,ze najlepsze głosy operowe, przy nich bledną.Nawet IP II był zachwycony, bo spiewali i dla niego.
O tym chórze krażyły od lat legendy. Wcześniej nie miałam okazji ich podziwiać. Byłam na występie zdaje się ze dwa, a może to już i trzy lata temu i bardzo mi się podobało. Komercja czy nie, ale z pewnością był to ukłon w stronę publiczności i kiedy zaśpiewali "Czerwone maki...." no... trudno było opanować wzruszenie.
Robią niesamowite wrażenie. Glosy!Aranżacja, scenografia i ci soliści. Śpiewaja, jak anioły, choć wojskowe)))Śpiewają i swoje ludowe i kozackie i ...polskie czasem narodowe piesni.Podkreslam,ze są to artyści tego formatu, którego daremnie już teraz szukać, choć troszke idą w komercję, ale co tam.... A "Czerwone maki na Monte Cassino" spiewają tak, że aż mozna odlecieć.
Ps. ale Warszawianke spiewają tą z 1880 roku i to ze zmienionym tekstem. Tam jest na bój WARSZAWO, na walkę krwawą, a oni spiewają na bój wpieriod- raboczij narod.))) Warszawianki z 1831 roku nie osmielili sie zaspiewać))) A "Czerwone maki" spiewają przepieknie.
to jest Warszawianka 1831 roku- z Powstania Listopadowego. http://www.youtube.com/watch?v=nCIFJfL5XPo a to ta druga rewolucyjna, ale polska z 1880 roku http://www.youtube.com/watch?v=k5nx7wH6Nps Śpiewał ja w 1880 roku zagniewany lud WARSZAWY. Polskiej, nie sowieckiej. Ale na zawsze weszła do kanonu piesni rewolucyjnych. Oprócz Marsylianki chyba nie ma tak rwącej dusze pieśni rewolucyjnej, ale...polskiej!!!
a tak w ogole to (bez przechwalek))) podporucznik jestem w rezerwie.chi,chi-za komuny wszyscy musielismy miec przedmiot pt. Wojsko))Ja co prawda udzielałam się całkiem nie po tamtej stronie...nawet mnie ścigali panowie z tamtej strony, ale nie dałam się))Ale wiedza pozostała- byłam skierowana do wojsk sanitarnych-stąd do dzis umiem i to czynie w każdym przypadku- uratowac wielu. Bardzo mi się to przydaje w pracy, ba czasem na ulicy. Ale, jakby jakas(pfuj nie daj Boże) wojna wybuchla to mam stopień wojskowy i ide w kamasze, jako jakby Marusia z 4 pancernych)))
Przećwiczyli nas na wszystkich oddzialach w szpitalu. Nawet dysmurgię musielismy zaliczyc. Wtedy troszke rechotałysmy z tego. Teraz umiem jak fachowa pielęgniarka zrobić zastrzyk, postawic banki, czy prześcielić lóżko z chorym. (nawet nam dyplom potwierdzający umiejętności wydali))))Przydaje się bardzo. Zwl w pracy. Kiedy ktoś zasłabnie zawsze wołają mnie.Niestety udzielałam sie potem w kręgach koscielnych i mnie ścigali smutni panowie, ale wiedza pozostała i stopien podporucznika))Mysle, że niejeden pan z tego forum stałby przede mną na baczność))
Dzięki wszystkim za odpowiedzi... no racja... jak zaśpiewali czerwone maki... to normalnie łzy mi poleciały masakra.... to było przepiękne, mogli by tylko to śpiewać przez cały koncert... to by na sali koncertowej byla powodz:( ciesze sie, ze nie tylko mnie podobają sie ich wystepy :)
Przepraszam was wszystkich za te dygresje, ale tak mnie smieszy,że mnie akurat przyznano za komuny taki stopień wojskowy.W tamtych czasch na studiach wszyscy mieli tzw -wojsko. to był naogól przedmiot kpin.Ja jednak trafiłam niechcąco do wojsk sanitarnych i ....sporo sie tam nauczyłam, co do dzis wykorzystuję w zyciu. Ale, jak na koniec nadali nam stopnie rezerwistów oczywiście to zaniemówiłam i do dziś przechwalam się z usmiechem z tego)))Tylko czasem mam starcha,ze mnie znów powołaja, ale w moim wieku, to już chyba nie, co?
"za komuny" to sie tak mówi w przenośni, bo komuny nie było nigdzie na swiecei, no może wśród "dzieci kwiatów".Bo to była tylko taka utopia wymyslona przez Marksa i Egelsa.Komunizm zakładal, że każdy ma dostać tyle ile potrzebuje. Nawet w zydowskich Kibucach tego nie było. Istnial w naszych krajach tylko socjalizm, czyli: każdemu wg jego pracy.To tez okazało sie utopią ze względu na psychikę ludzką.
Chciałam Was zapytać, czy ktoś z Was był na chórze Aleksandrova? musze sie przyznać ze mialam okazje, wczoraj być na ich koncercie i ich występ bardzo mnie poruszył.... coś niesamowitego....
Ciekawa jestem, czy ktoś z Was także ma takie zdanie jak ja.
pozdrawiam
Mam, identyczne. W zasadzie nie lubie tego typu śpiewów, ale Aleksandrowa zawsze słucham z ogromną przyjemnością i " łezką w oku " . Pozdrawiam !
dzieki za odpowiedz... dokladnie mam takie samo zdanie....
nic dziwnego ze uznaje sie ich za jeden z najlepszych chorow swiata ;)
Bywałam i dawniej i całkiem niedawno. ale musze przyznac, że ci dawni soliści kładli na kolana.Oni wszyscy są po akademiach muzycznych, głosy mają, jak anioły(wojskowe))).To żart, ale spiewają przepieknie.Ostatnio byłam rok temu-musze przyznac, że poszli w komercję, ale i tak spiewają tak ,ze najlepsze głosy operowe, przy nich bledną.Nawet IP II był zachwycony, bo spiewali i dla niego.
O tym chórze krażyły od lat legendy. Wcześniej nie miałam okazji ich podziwiać. Byłam na występie zdaje się ze dwa, a może to już i trzy lata temu i bardzo mi się podobało. Komercja czy nie, ale z pewnością był to ukłon w stronę publiczności i kiedy zaśpiewali "Czerwone maki...." no... trudno było opanować wzruszenie.
Robią niesamowite wrażenie. Glosy!Aranżacja, scenografia i ci soliści. Śpiewaja, jak anioły, choć wojskowe)))Śpiewają i swoje ludowe i kozackie i ...polskie czasem narodowe piesni.Podkreslam,ze są to artyści tego formatu, którego daremnie już teraz szukać, choć troszke idą w komercję, ale co tam....
A "Czerwone maki na Monte Cassino" spiewają tak, że aż mozna odlecieć.
Ps. ale Warszawianke spiewają tą z 1880 roku i to ze zmienionym tekstem. Tam jest na bój WARSZAWO, na walkę krwawą, a oni spiewają na bój wpieriod- raboczij narod.))) Warszawianki z 1831 roku nie osmielili sie zaspiewać)))
A "Czerwone maki" spiewają przepieknie.
to jest Warszawianka 1831 roku- z Powstania Listopadowego.
http://www.youtube.com/watch?v=nCIFJfL5XPo
a to ta druga rewolucyjna, ale polska z 1880 roku
http://www.youtube.com/watch?v=k5nx7wH6Nps
Śpiewał ja w 1880 roku zagniewany lud WARSZAWY. Polskiej, nie sowieckiej. Ale na zawsze weszła do kanonu piesni rewolucyjnych. Oprócz Marsylianki chyba nie ma tak rwącej dusze pieśni rewolucyjnej, ale...polskiej!!!
a tak w ogole to (bez przechwalek))) podporucznik jestem w rezerwie.chi,chi-za komuny wszyscy musielismy miec przedmiot pt. Wojsko))Ja co prawda udzielałam się całkiem nie po tamtej stronie...nawet mnie ścigali panowie z tamtej strony, ale nie dałam się))Ale wiedza pozostała- byłam skierowana do wojsk sanitarnych-stąd do dzis umiem i to czynie w każdym przypadku- uratowac wielu. Bardzo mi się to przydaje w pracy, ba czasem na ulicy.
Ale, jakby jakas(pfuj nie daj Boże) wojna wybuchla to mam stopień wojskowy i ide w kamasze, jako jakby Marusia z 4 pancernych)))
Przećwiczyli nas na wszystkich oddzialach w szpitalu. Nawet dysmurgię musielismy zaliczyc. Wtedy troszke rechotałysmy z tego. Teraz umiem jak fachowa pielęgniarka zrobić zastrzyk, postawic banki, czy prześcielić lóżko z chorym. (nawet nam dyplom potwierdzający umiejętności wydali))))Przydaje się bardzo. Zwl w pracy. Kiedy ktoś zasłabnie zawsze wołają mnie.Niestety udzielałam sie potem w kręgach koscielnych i mnie ścigali smutni panowie, ale wiedza pozostała i stopien podporucznika))Mysle, że niejeden pan z tego forum stałby przede mną na baczność))
http://www.youtube.com/watch?v=nCIFJfL5XPo
http://www.youtube.com/watch?v=k5nx7wH6Nps
Dzięki wszystkim za odpowiedzi...
no racja... jak zaśpiewali czerwone maki... to normalnie łzy mi poleciały masakra.... to było przepiękne, mogli by tylko to śpiewać przez cały koncert... to by na sali koncertowej byla powodz:(
ciesze sie, ze nie tylko mnie podobają sie ich wystepy :)
Przepraszam was wszystkich za te dygresje, ale tak mnie smieszy,że mnie akurat przyznano za komuny taki stopień wojskowy.W tamtych czasch na studiach wszyscy mieli tzw -wojsko. to był naogól przedmiot kpin.Ja jednak trafiłam niechcąco do wojsk sanitarnych i ....sporo sie tam nauczyłam, co do dzis wykorzystuję w zyciu. Ale, jak na koniec nadali nam stopnie rezerwistów oczywiście to zaniemówiłam i do dziś przechwalam się z usmiechem z tego)))Tylko czasem mam starcha,ze mnie znów powołaja, ale w moim wieku, to już chyba nie, co?
"za komuny" to sie tak mówi w przenośni, bo komuny nie było nigdzie na swiecei, no może wśród "dzieci kwiatów".Bo to była tylko taka utopia wymyslona przez Marksa i Egelsa.Komunizm zakładal, że każdy ma dostać tyle ile potrzebuje. Nawet w zydowskich Kibucach tego nie było. Istnial w naszych krajach tylko socjalizm, czyli: każdemu wg jego pracy.To tez okazało sie utopią ze względu na psychikę ludzką.