Uwaga, uwaga - zakładam wątek o przejawach ludzkiej brawury, nierozsądku, głupoty, czy też ekstremalnie niebezpiecznej kreatywności - kto da więcej, kto co widział, proszony o złożenie raportu. Zobaczymy, na co natrafiliśmy. Wszystko się nadaje, niekoniecznie ze zdjęciami - wszelkie zwariowane historie z życia wzięte mile widziane!
Tak było przedwczoraj w Gdańsku nad Motławą - proszę zwrócić uwagę na trzech beztroskich panów moczących kije z dupkami przycupniętymi na wiaderkach. Ciekawam, czy grzeją je dziś w domu, czy niestety zrobili chlup i "zarybili" nasze wody pod Żurawiem. Ja się pytam, gdzie niektórzy mają to takie kremowe pomarszczone na pół przedzielone?
Jeszcze jak to się dobrze kończy to ok, ale są tragiczne przypadki ludzkiej głupoty:( Ostanio czytałam że matka z dwoma córkami weszła na lód karmic łabędzie. Lód pękł i wszystkie trzy się utopiły:(
Niektórym życie niemiłe. Jeden pan w tv stwierdził że stoi sobie na lodzie o tej porze, bo przecież w lato też ludzie się topią. Przejaw głupoty i beztroski, brak szacunku do swojego zycia i zdrowia najbliższych. Po to żeby rybkę zjeść? Czy żeby coś udowodnić sobie lub innym?
"Stąpać po coraz cieńszym lodzie" chyba jest takie powiedzenie, a jak nie ma to już jest:) Założę się, że co roku łowią na coraz cieńszym. Tyle lat przecież tak robią i nic się nie stało. Przypomnę wydarzenie sprzed prawie roku, gdzie podobny mechanizm psychologiczny mógł mieć miejsce. W końcu się stało.
Mój też jest zapalony wędkarz, ale zimą sobie odpuszcza bo lubi ciepło:) Wczoraj już z kolegą rozmawiał przez telefon że mu podrzuci pieniądze, żeby mu opłacił kartę wędkarską. Jeszcze trochę i będą świeże rybki w domu :)
Własnie na trzeźwo. Ale adrenalina robi swoje, czasem działa jak alkohol.
A co o tym mówi prawo? Wolno wchodzić na lód, czy nie. Jeśli wolno, to dlaczego tego nikt nie zmieni. A jeśli nie wolno, to powinna chodzić przynajmniej straż miejska i mandaty wlepiać. Jak jest za wysoka fala nad morzem, to kompać sie nie można, to samo powinno być odnośnie wchodzenia na lód, kiedy istnieje zagrożenie życia. A juz przypadki o których pisała MR, kiedy matka prowadzi po lodzie dzieci, powinno być przestępstwem, narażenie na utratę życia lub zdrowia, dzieci i siebie...
Zgadza się, powinny byc kary, i to nie byle jakie, bo nikt nie zdaje sobie sprawy ile kosztuje akcja ratunkowa, co nie wspomnę o narażaniu życia ratowników;/
Ja jestem mocno zbulwersowana tym co widziałam tydzień temu: na stoku narciarskim na Kotelnicy, przy górnej stacji zjeżdżała młody /chyba ojciec/ z malutkim dzieckiem /leżące, w śpiworze/ na dziecięcych saneczkach, takich z oparciem i rączką do prowadzenia, na stoku faktycznie była piękna słoneczna pogoda ale co się z tym wiąże cała masa narciarzy, o róznym stopniu umijętności, pan przykucnął sobie na płozach sanek i jechał, góra jest dosyć stroma, drugi przypadek to mama-narciarka z malutkim dzieckiem w nosidełku przed sobą, zjeżdżająca z góry...co się z tym wiąże wiedzą przede wszystkim narciarze, bo przy zjazdach umiejętności nie zawsze wystarczają...są muldy, hopki oraz inni narciarze...
Na naszych oślich łączkach na Kaszubach taka sytuacja jest nie do pomyślenia - na Wieżycy ochrzania się przez megafony nawet instruktorów, którzy wylezą ze swoimi podopiecznymi poza wydzieloną część górki. Żadna rodzinka z sankami nie szans się wepchnąć na górkę :) No, kotom jedynie wolno łazić, gdzie chcą, ale one wypuszczają się na stok, tylko jeśli ilość narciarzy nie dopisze pod koniec sezonu, gdy zewsząd wystaje trawa, a panowie z obsługi wypompowują nadmiar wody gromadzącej się przy bramkach z czytnikami kart - ogrodowymi wężami :D
Dla mnie niedopuszczalne tej zimy było czepianie sanek do samochodu (widziałam to osobiście na drodze koło mojej mamy) Córka była zachwycona takim kuligiem i zapytała czy tata mógłby ją tak powozić. Dopiero jak jej wytłumaczyłam czym grozi taki samochodowy kulig, przyznała mi rację.
Kiedyś przyszło do mnie do pracy dwóch wyrostków, wyglądających dziwnie. Jeden z nich wyciągnął... pistolet ! Zatkało mnie, ale powiedziałam im (chyba w nerwach), żeby schowali to cacko, bo tu są kamery i takie żarty (wtedy nie wiedziałam, czy żartują ) mnie nie śmieszą. A on na to, że to zabawkowa spluwa ! Jedno określenie mi się tylko nasuwa, ale jest niecenzuralne. :)
Uwaga, uwaga - zakładam wątek o przejawach ludzkiej brawury, nierozsądku, głupoty, czy też ekstremalnie niebezpiecznej kreatywności - kto da więcej, kto co widział, proszony o złożenie raportu. Zobaczymy, na co natrafiliśmy. Wszystko się nadaje, niekoniecznie ze zdjęciami - wszelkie zwariowane historie z życia wzięte mile widziane!
Tak było przedwczoraj w Gdańsku nad Motławą - proszę zwrócić uwagę na trzech beztroskich panów moczących kije z dupkami przycupniętymi na wiaderkach. Ciekawam, czy grzeją je dziś w domu, czy niestety zrobili chlup i "zarybili" nasze wody pod Żurawiem.
Ja się pytam, gdzie niektórzy mają to takie kremowe pomarszczone na pół przedzielone?
Niektórzy maja to coś na miejscu właściwym, tylko się im nie pomarszczyło :))
Jeszcze jak to się dobrze kończy to ok, ale są tragiczne przypadki ludzkiej głupoty:( Ostanio czytałam że matka z dwoma córkami weszła na lód karmic łabędzie. Lód pękł i wszystkie trzy się utopiły:(
Niektórym życie niemiłe.
Jeden pan w tv stwierdził że stoi sobie na lodzie o tej porze, bo przecież w lato też ludzie się topią.
Przejaw głupoty i beztroski, brak szacunku do swojego zycia i zdrowia najbliższych.
Po to żeby rybkę zjeść? Czy żeby coś udowodnić sobie lub innym?
"Stąpać po coraz cieńszym lodzie" chyba jest takie powiedzenie, a jak nie ma to już jest:) Założę się, że co roku łowią na coraz cieńszym. Tyle lat przecież tak robią i nic się nie stało. Przypomnę wydarzenie sprzed prawie roku, gdzie podobny mechanizm psychologiczny mógł mieć miejsce. W końcu się stało.
Dopiął swego :)
Głupota ludzka nie zna granic. A największe głupoty robią ludzie bo akurat nie pomyśleli albo aby zwrócić na siebie uwagę.
Dupska na wiaderkach i obok zaparkowany samochód !!
takie zdjęcie wczoraj tv pokazała
Mój też jest zapalony wędkarz, ale zimą sobie odpuszcza bo lubi ciepło:) Wczoraj już z kolegą rozmawiał przez telefon że mu podrzuci pieniądze, żeby mu opłacił kartę wędkarską.
Jeszcze trochę i będą świeże rybki w domu :)
Głupota w "odlocie", bo nie wierzę że na trzeźwo ryzykują życie...
Własnie na trzeźwo. Ale adrenalina robi swoje, czasem działa jak alkohol.
A co o tym mówi prawo?
Wolno wchodzić na lód, czy nie.
Jeśli wolno, to dlaczego tego nikt nie zmieni.
A jeśli nie wolno, to powinna chodzić przynajmniej straż miejska i mandaty wlepiać.
Jak jest za wysoka fala nad morzem, to kompać sie nie można, to samo powinno być odnośnie wchodzenia na lód, kiedy istnieje zagrożenie życia.
A juz przypadki o których pisała MR, kiedy matka prowadzi po lodzie dzieci, powinno być przestępstwem, narażenie na utratę życia lub zdrowia, dzieci i siebie...
Zgadza się, powinny byc kary, i to nie byle jakie, bo nikt nie zdaje sobie sprawy ile kosztuje akcja ratunkowa, co nie wspomnę o narażaniu życia ratowników;/
Ja jestem mocno zbulwersowana tym co widziałam tydzień temu: na stoku narciarskim na Kotelnicy, przy górnej stacji zjeżdżała młody /chyba ojciec/ z malutkim dzieckiem /leżące, w śpiworze/ na dziecięcych saneczkach, takich z oparciem i rączką do prowadzenia, na stoku faktycznie była piękna słoneczna pogoda ale co się z tym wiąże cała masa narciarzy, o róznym stopniu umijętności, pan przykucnął sobie na płozach sanek i jechał, góra jest dosyć stroma, drugi przypadek to mama-narciarka z malutkim dzieckiem w nosidełku przed sobą, zjeżdżająca z góry...co się z tym wiąże wiedzą przede wszystkim narciarze, bo przy zjazdach umiejętności nie zawsze wystarczają...są muldy, hopki oraz inni narciarze...
Na naszych oślich łączkach na Kaszubach taka sytuacja jest nie do pomyślenia - na Wieżycy ochrzania się przez megafony nawet instruktorów, którzy wylezą ze swoimi podopiecznymi poza wydzieloną część górki. Żadna rodzinka z sankami nie szans się wepchnąć na górkę :)
No, kotom jedynie wolno łazić, gdzie chcą, ale one wypuszczają się na stok, tylko jeśli ilość narciarzy nie dopisze pod koniec sezonu, gdy zewsząd wystaje trawa, a panowie z obsługi wypompowują nadmiar wody gromadzącej się przy bramkach z czytnikami kart - ogrodowymi wężami :D
Dla mnie niedopuszczalne tej zimy było czepianie sanek do samochodu (widziałam to osobiście na drodze koło mojej mamy) Córka była zachwycona takim kuligiem i zapytała czy tata mógłby ją tak powozić. Dopiero jak jej wytłumaczyłam czym grozi taki samochodowy kulig, przyznała mi rację.
Moje dzieci z takiego kuligu też były zachwycone. w dzieciństwie tez kilka razy tak jeździłam
Kiedyś przyszło do mnie do pracy dwóch wyrostków, wyglądających dziwnie. Jeden z nich wyciągnął... pistolet ! Zatkało mnie, ale powiedziałam im (chyba w nerwach), żeby schowali to cacko, bo tu są kamery i takie żarty (wtedy nie wiedziałam, czy żartują ) mnie nie śmieszą. A on na to, że to zabawkowa spluwa ! Jedno określenie mi się tylko nasuwa, ale jest niecenzuralne. :)