Olej obiad, weź do tęki jakąś książkę Chmielewskiej i pośmiej się do łez. Jak domownicy zażądają obiadu, wyślij ich do wszystkich diabłów i czytaj dalej.A jak skończysz, weź aromatyczną kąpiel, wypij kieliszek dobrego wina i zjedz coś dobrego.
A jeśli nie lubisz Chmielewskiej to zjedz chociaż kawałeczek Milki i po sprawie...
Pozdrawiam, będzie dobrze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Hmm...Mnie tez od paru dni trzyma zły nastrój :( Chyba mój organizm reaguje tak na aurę, która bardziej przypomina tą jesienną niż letnią.
Dziś chyba zapalę świeczki, zrobię dobrą herbatkę i poczytam Cejrowskiego. A może uda mi się namówić męża na relaksacyjny masaż ;)
Zrób coś dla siebie, to co lubisz i co sprawia ci przyjemność...poczytaj, zrób sobie relaksacyjną kąpiel, połączoną z peelingiem i maseczką, poćwicz - sport podnosi hormon szczęścia. A potem na osłodę zjedz coś pysznego (w małych ilościach oczywiście, coby to nie mieć poczucia winy :)
Bieganie, pływanie, fitness lub inny sport - takie wyżycie się do upadłego ;) Zwiększa się ilość endorfin i chce się żyć!
Zrobienie się na bóstwo, kupienie czegoś fajnego i wyjście "do ludzi " - ważne, żeby ludzie byli z poczuciem humoru zarażający pozytywną energią. Tylko nie należy pić alkoholu, bo po nim chandra się zwiększa.
Długa kąpiel i domowe spa ;) a potem czekolada na gorąco i pójście spać - wyspanie się, wypoczęcie
Wyjazd na łono natury
Podobno na dłuższe chandry pomaga lekkostrawna dieta, czekolada i herbata z dziurawca. Spadek nastroju to czasem wynik działania hormonów lub braku witamin lub mikroelementów. Brak światła też na to wpływa - nie noś okularów przeciwsłonecznych i wychodź na spacery, albo doświetlaj się (są takie specjalne lampy), podobno solarium też pomaga.
Pijąc herbatkę z dziurawca należy uważać na słońce. Podobno mogą powstać plamy, przebarwienia na skórze. Nie wiem na ile to prawda, ale warto być ostrożnym. Pozdrawiam :-)
Albo chłodne białe lekkie wino mozelskie - nie wiem, czy znacie, ale warto spróbować, orzeźwiające o delikatnym, lecz wyrazistym smaku winogron. Podobno wina mozelskie smakosze win potrafią przywozić od producentów skrzynkami. Dopóki sama nie spróbowałam, nie wierzyłam :)
Mnie ono niestety na żadną chandrę już nie pomoże, ponieważ znajomi przywieźli tylko jedną butelkę, ale liczę na kolejną za rok :)
Oj tak .. jak bałe wino to tylko z nad Mosel .. A co to jest jedna buteleczka .. ?? Na całe szczęscie mój dziadzio zawsze od weizmanna zamawia cała skrzynkę i do piwniczki ... mówi Wam to coś ..
Oczywiście koniecznie schłodzone , samo w sobie w upalne dni gasi pragnienie ,ożezwia , i leczy dusze przygębione .Przed 2 laty wędrowałam tym szlakiem winnym nad Mozelą ...Uczta dla oka i podniebienia , w kazdej nawet małej wioseczce po kilku lub kilkunastu właścicieli winnic , którzy chetnie sprzedaja swoje smakołyki z winnej tłoczni ..http://www.traben-trarbach.de/
Chyba właśnie mnie dopadła. Ratunku.............
A z jakiego powodu ta chandra?
Mnie zwykle pomaga sprzątanie - jaki porządek wokół siebie, taki w głowie; albo spotkanie z życzliwymi ludźmi.
zakupy..... nawet drobnostkę kupię i już mi lepiej
Upiec sobie jagodzianki lub ciasto z malinami :)
z tym jedzeniem to chyba lepiej nie przesadzac jak sie ma okragla figurke:) wszystko mnie dzisiaj zlości i obiad sie nie udal...........:(
Olej obiad, weź do tęki jakąś książkę Chmielewskiej i pośmiej się do łez. Jak domownicy zażądają obiadu, wyślij ich do wszystkich diabłów i czytaj dalej.A jak skończysz, weź aromatyczną kąpiel, wypij kieliszek dobrego wina i zjedz coś dobrego.
A jeśli nie lubisz Chmielewskiej to zjedz chociaż kawałeczek Milki i po sprawie...
Pozdrawiam, będzie dobrze!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Możesz mi polecić jakieś tytuły Chmielewskiej bo bardzo lubię czytać:)
Mi by chyba podróż pomogła, ale nie mam kiedy i za co... :(
Polecam spacer do lasu.Mi skutecznie pomaga.
Ewentualnie kieliszek dobrego alkoholu(np wyprodukowana przeze mnie jagodzianka z pomarańczem) i rozmowa na jakiś luźny temat z sympatyczną osobą
Hmm...Mnie tez od paru dni trzyma zły nastrój :( Chyba mój organizm reaguje tak na aurę, która bardziej przypomina tą jesienną niż letnią.
Dziś chyba zapalę świeczki, zrobię dobrą herbatkę i poczytam Cejrowskiego. A może uda mi się namówić męża na relaksacyjny masaż ;)
Zrób coś dla siebie, to co lubisz i co sprawia ci przyjemność...poczytaj, zrób sobie relaksacyjną kąpiel, połączoną z peelingiem i maseczką, poćwicz - sport podnosi hormon szczęścia. A potem na osłodę zjedz coś pysznego (w małych ilościach oczywiście, coby to nie mieć poczucia winy :)
Ja niestety czekam aż mi sama przejdzie , ze względu na syna staram się nie okazywać że jestem w podłym nastroju .
Napisz do mnie! jak sie komus wygadasz, kogo nie znasz to Ci ulzy! Obcy wyslucha, nie ocenia i moze byc pomocny. Pozdrawiam!
Jutro mam obronę także trzymać za mnie kciuki:) może jak ciśnienie zejdzie to mi samo przejdzie bo nadal trzyma:)
A, to nie chandra, tylko zwykly strach przed obrona! Trzymam mocno!!! Bedzie dobrze! Pozdrawiam!
Już odpoczywam :) 4+ jest także stres też mnie już opuścił:)
Gratulacje! Czyli jednak to nie była chandra tylko zwykła trema :)
Gratuluję serdecznie.
Gratuluję:)
Gratuluje!!!
Mnie pomaga:
Podobno na dłuższe chandry pomaga lekkostrawna dieta, czekolada i herbata z dziurawca. Spadek nastroju to czasem wynik działania hormonów lub braku witamin lub mikroelementów. Brak światła też na to wpływa - nie noś okularów przeciwsłonecznych i wychodź na spacery, albo doświetlaj się (są takie specjalne lampy), podobno solarium też pomaga.
Pijąc herbatkę z dziurawca należy uważać na słońce. Podobno mogą powstać plamy, przebarwienia na skórze. Nie wiem na ile to prawda, ale warto być ostrożnym. Pozdrawiam :-)
tak to prawda nie wolno wystawiać się na słońce po dziurawcu
Potwierdzam również - to prawda.
Tak to prawda - nie można opalac się po dziurawcu. Więc... spacery i herbatka na zimę, a dużo słoneczka i ruchu w lato :)
a wieczorem dobry dorzeźwiający drink :)
Albo chłodne białe lekkie wino mozelskie - nie wiem, czy znacie, ale warto spróbować, orzeźwiające o delikatnym, lecz wyrazistym smaku winogron. Podobno wina mozelskie smakosze win potrafią przywozić od producentów skrzynkami. Dopóki sama nie spróbowałam, nie wierzyłam :)
Mnie ono niestety na żadną chandrę już nie pomoże, ponieważ znajomi przywieźli tylko jedną butelkę, ale liczę na kolejną za rok :)
Oj tak .. jak bałe wino to tylko z nad Mosel .. A co to jest jedna buteleczka .. ?? Na całe szczęscie mój dziadzio zawsze od weizmanna zamawia cała skrzynkę i do piwniczki ... mówi Wam to coś ..
Oczywiście koniecznie schłodzone , samo w sobie w upalne dni gasi pragnienie ,ożezwia , i leczy dusze przygębione .Przed 2 laty wędrowałam tym szlakiem winnym nad Mozelą ...Uczta dla oka i podniebienia , w kazdej nawet małej wioseczce po kilku lub kilkunastu właścicieli winnic , którzy chetnie sprzedaja swoje smakołyki z winnej tłoczni ..http://www.traben-trarbach.de/
Mam nadzieję ,że do tej pory już jej przeszła?