Na początek chciałam się przywitac bo dawno mnie u Was nie było:), dziecko, praca, mąż:)- trudno to wszystko pogodzić, a ostatnio doszła mega bieda, staram się prawie nie wydawać a zużywać tylko to co mam w domowych zapasach i tak powstają moje ciasteczka, żeby osłodzić rodzinie czas spędzony razem:). Najpierw zrobiłam zwykłe Maślane (cukier, mąka, masło i dałam trochę aromatu waniliowego, bo cukru waniliowego nie miałam:), wszystko robię na oko, więc proporcji nie znam) były super, mój dwulatek siadł do stołu bardzo zadowolony i wcinał popijając mleczkiem:). Ale co tam maślane. na drugi dzień zapragnęłam czegoś więcej, a że dostałam ostatnio orzechy włoskie to musiałam trochę zużyć:) i były pyszne Orzechowe. Orzechy zmieliłam, dzięki temu dodałam mniej mąki, cukier, masło- na szczęście mam w zapasie:)- wszystko wymieszałam dałam do lodówki na 12h a potem na blachę nakładałam małą łyżeczką i ozdabiałam orzechem włoskim połówką- były super, mały wprawdzie orzechy z wierzchu ściągał ale i tak zjadał te zmielone, więc byłam bardzo zadowolona:). Moje były następne, mąka była już na wykończeniu, ale miałam zarodki pszenne- kompletnie nie wiedziałam do czego je zużyć i tak leżały w szafce sporo czasu, aż bieda uruchomiła wyobraźnię:). Miałam resztkę masła orzechowego z lidla jakieś dwie porządne łyżki, te zarodki mała paczuszka- kiedyś w promocji do czegoś dodana, trochę cukru bo sie kończył,więc zeby dosłodzić to dałam wiórki czekoladowe do posypywania wypieków:), łyzeczka proszku do pieczenia i niewiele rodzynek drobniutko pokrojonych i rozbitych młoteczkiem kuchennym- żeby małemu lepiej się jadło-, i jak zwykle łyżeczką na blache i do piekarnika. Wyszły wprost bombowe, zarodki stworzyły kruchość, masło słoność, a rodzynki i wiórki słodycz. Poszły w mig:). Więc próbowałam dalej, w szafkach coraz puściej ale miałam jeszcze Kaszkę Manną, więc kaszkę, wymieszałam z resztką mąki, wiórkami czekoladowymi bo cukru już brak:), jajem, masłem i układałam na blasze z tym, że w środku robiłam wgłębienie na marmoladę wiśniową, kiedyś dostałam od znajomego jest świetna bo się nie rozlewa i przez to nie przypala w pieczeniu- były super, mocno kruche wyszły, więc pewnie proporcje nie były najlepsze, ale poszły równie szybko jak sie upiekły. A dziś z maluchem zrobiliśmy Korzenne(przyprawa gotowa z zapasów) bo mąkę zakupiłam:), miód, trochę mleka jakaś łyżka lub dwie, masło, dałam tez jedno jajo bo nie podobała mi się konsystencja. Mieliśmy przy tym dużo zabawy a ciacha pięknie pachną i już czekaja na podwieczorek oczywiście z mleczkiem:).Ściskam Was gorąco i zapraszam do dzielenia się przepisami, nie tylko na słodkie wypieki, ale na zrobienie czegos z niczego.
Normalnie,czy nienormalnie,ale Twoj temat ''zalazl mi za skore''.Poszukaj na wstepie potraw na bazie ziemniakow,makaronow (te mozesz zrobic sama),zapiekanki.Poza tym warzywa,te sezonowe,czyli jednoczesnie najtansze-np kapusta,ktora mozesz sama ukisic,nawet gdy mieszkasz w bloku.No,jeszcze kasza-gryczana jest dosc droga,ale jeczmienna w przystepnej cenie.
Witaj :-) ale masz szczęście że masz taką ,,SŁODKĄ BIEDĘ " :-) ja niestety nie zawsze mam tyle inwencji twórczej ale pomysły pozwolisz podchwycę i ugoszczę przy okazji moich słodkożerców :-) pozdrawiam Cię serdecznie - bardzo fajne przepisy masz.
Niedawno chciałam upiec ciastka owsiane , ale z rozpędu nie kupiłam płatków, mając całe opakowanie otrąb wsypałam otręby , tyle że pół na pół z mąką . Były pyszne i delikatniejsze niz z płatków.
Na początek chciałam się przywitac bo dawno mnie u Was nie było:), dziecko, praca, mąż:)- trudno to wszystko pogodzić, a ostatnio doszła mega bieda, staram się prawie nie wydawać a zużywać tylko to co mam w domowych zapasach i tak powstają moje ciasteczka, żeby osłodzić rodzinie czas spędzony razem:). Najpierw zrobiłam zwykłe Maślane (cukier, mąka, masło i dałam trochę aromatu waniliowego, bo cukru waniliowego nie miałam:), wszystko robię na oko, więc proporcji nie znam) były super, mój dwulatek siadł do stołu bardzo zadowolony i wcinał popijając mleczkiem:). Ale co tam maślane. na drugi dzień zapragnęłam czegoś więcej, a że dostałam ostatnio orzechy włoskie to musiałam trochę zużyć:) i były pyszne Orzechowe. Orzechy zmieliłam, dzięki temu dodałam mniej mąki, cukier, masło- na szczęście mam w zapasie:)- wszystko wymieszałam dałam do lodówki na 12h a potem na blachę nakładałam małą łyżeczką i ozdabiałam orzechem włoskim połówką- były super, mały wprawdzie orzechy z wierzchu ściągał ale i tak zjadał te zmielone, więc byłam bardzo zadowolona:). Moje były następne, mąka była już na wykończeniu, ale miałam zarodki pszenne- kompletnie nie wiedziałam do czego je zużyć i tak leżały w szafce sporo czasu, aż bieda uruchomiła wyobraźnię:). Miałam resztkę masła orzechowego z lidla jakieś dwie porządne łyżki, te zarodki mała paczuszka- kiedyś w promocji do czegoś dodana, trochę cukru bo sie kończył,więc zeby dosłodzić to dałam wiórki czekoladowe do posypywania wypieków:), łyzeczka proszku do pieczenia i niewiele rodzynek drobniutko pokrojonych i rozbitych młoteczkiem kuchennym- żeby małemu lepiej się jadło-, i jak zwykle łyżeczką na blache i do piekarnika. Wyszły wprost bombowe, zarodki stworzyły kruchość, masło słoność, a rodzynki i wiórki słodycz. Poszły w mig:). Więc próbowałam dalej, w szafkach coraz puściej ale miałam jeszcze Kaszkę Manną, więc kaszkę, wymieszałam z resztką mąki, wiórkami czekoladowymi bo cukru już brak:), jajem, masłem i układałam na blasze z tym, że w środku robiłam wgłębienie na marmoladę wiśniową, kiedyś dostałam od znajomego jest świetna bo się nie rozlewa i przez to nie przypala w pieczeniu- były super, mocno kruche wyszły, więc pewnie proporcje nie były najlepsze, ale poszły równie szybko jak sie upiekły. A dziś z maluchem zrobiliśmy Korzenne(przyprawa gotowa z zapasów) bo mąkę zakupiłam:), miód, trochę mleka jakaś łyżka lub dwie, masło, dałam tez jedno jajo bo nie podobała mi się konsystencja. Mieliśmy przy tym dużo zabawy a ciacha pięknie pachną i już czekaja na podwieczorek oczywiście z mleczkiem:).Ściskam Was gorąco i zapraszam do dzielenia się przepisami, nie tylko na słodkie wypieki, ale na zrobienie czegos z niczego.
Zaja,przede wszystkim witaj,bo,byc moze pisalalysmy ''wspolnie'',ale moglam zapomniec.
Poza tym gratuluje-piszesz swietnie.
Co do potraw,pieke niezbyt czesto,ale moge Ci podpowiedziec w innych przepisach.
Moze poszukaj-tanie dania,czy cos podobnego -jest tu tego naprawde sporo.(jakis czas temu np Czeslaw tez pisal w tym temacie).
Nie wiem,czy dzisiaj zdaze,ale na pewno cos wyszukam.
Normalnie,czy nienormalnie,ale Twoj temat ''zalazl mi za skore''.Poszukaj na wstepie potraw na bazie ziemniakow,makaronow (te mozesz zrobic sama),zapiekanki.Poza tym warzywa,te sezonowe,czyli jednoczesnie najtansze-np kapusta,ktora mozesz sama ukisic,nawet gdy mieszkasz w bloku.No,jeszcze kasza-gryczana jest dosc droga,ale jeczmienna w przystepnej cenie.
Witaj :-) ale masz szczęście że masz taką ,,SŁODKĄ BIEDĘ " :-) ja niestety nie zawsze mam tyle inwencji twórczej ale pomysły pozwolisz podchwycę i ugoszczę przy okazji moich słodkożerców :-) pozdrawiam Cię serdecznie - bardzo fajne przepisy masz.
Przepraszam,ale czy na pewno zrozumialas temat?
Niedawno chciałam upiec ciastka owsiane , ale z rozpędu nie kupiłam płatków, mając całe opakowanie otrąb wsypałam otręby , tyle że pół na pół z mąką . Były pyszne i delikatniejsze niz z płatków.