Jakieś 3 lata temu kupiłam chyba w Tesco kwiatka doniczkowego. Nie pamietam nazwy jakiś z kaktusowatych. Nieduży obsypany cały ciemnoróżowymi kwiatkami. Kwiateczki były jakis czas i opadły. Wg ulotki miały sie za jakiś czas pojawić nowe. Czas mijał a kwiatków nie było. Dzisiaj weszłam na balkon i oczom nie wierzę...... na moim kaktusowatym pełno różowych paczków i dużych i małych a w sobotę jeszcze nic nie było. Aż się popłakałam z radości. Wierzę, że zakwitł dla mnie żeby mi pokazać że wszystko się dobrze uloży. Wierzycie w takie znaki?
Tak Viukuniu. Moja teściowa dostała od znajomej kwiatka w doniczce. Śliczne ciemnozielone malutkie listki. Poinformowała ją, że on nigdy nie kwitnie. W dzień mojego ślubu kwiat zakwitł pięknymi czerwonymi pąkami. Nie są to rozwinięte kwiaty ale właściwie takie malutkie czerwone pąki. Wszyscy się nim zachwycali a koleżanka teściowej nie mogła w to uwierzyć.
Czy to był jakiś znak? A dlaczego mam w to nie wierzyć? Był i już. :)
Vikuniu....pokazała się NADZIEJA (ja wierzę w takie drobizagi) i masz ja ,,namacalnie" wręcz :-) Pozdrawiam ciepło, trzymam kciuki i wszystkiego dobrego życzę :-)
Napisałam na balkonie ale to jest pokoj zrobiony z dość dużego balkonu. Moze powinnam napisac biblioteka bo tam mamy caly księgozbior. Bo tam jest ksiegozbior, nie mogę juz pisac my bo nas nie ma:)
W takim razie też masz grudniczka :) Uwielbiam te niepozorne rośliny - kwitną przecudnie. Niestety bardzo nie lubią transportu, nie dość, że kwiaty są bardzo kruche i łatwo ulegają obłamaniu i utrąceniu, to w dodatku nie znoszą zimna, a przewożone z kwiaciarni do domów są najczęściej w zimie - czym większy mróz, tym większe prawdopodobieństwo, że kwitnienia doczekamy się dopiero kolejnego roku. Pączki, które zakupiliśmy najczęściej odpadają :( Ale warto poczekać, szczególnie że grudniki potrafią kwitnąć nawet 3 razy w roku :)
no wlasnie co do kwitnienia to niedaleko mojej mamy u fryzjera ten grudniczek kwitnie caly rok. Nawet kiedys mialam tam wejsc i się spytac co takiego mu daja do picia:) ze zawsze taki piekny
Chętnie bym zobaczyła tego kwiatucha - mądrala z niego - wiedział, kiedy rozkwitnąć :) Pewnie, że się dobrze ułoży - jejku jak fajnie Cię czytać - masz tyle dobrej energii, którą się z nami dzielisz! Mam nadzieję, że będziesz się nią dzielić nie 10, jak pisałaś kilka dni temu, ale ze 30 lat! Ślę wirtualne buziaki
U mnie na parapecie rozkwitł na biało "grudzień", choć w grudniu odmówił współpracy i wysilił się na jeden jedyny pączuszek. Reszta wychynęła dopiero dwa tygodnie temu.
Ja wirze,miałam coś podobnego jak byłam w ciąży z 2 córką,miałam wtedy taki ciężki i bardzo stresujący czas(mimo,że to była ciąża), miałam już bardzo długo kwitka (nie wiem jak się nazywa,taki z rodziny cebulowatych) i pierwszy raz mi zakwitł jak wróciłam z małą do domu,pomyślałam,że to znak ,że będzie dobrze i faktycznie nie jest idealnie,ale jest bardzo lepiej niz było.
Wierze,że u Ciebie będzie dobrze,trzymam kciuki i pozdrawiam :)
To pewnie tzw. "grudzień", który lubi jak jest zimno :) I faktycznie kwiaty pojawiają się nagle i są piękne. Moje zawsze wprawiają mnie w optymistyczny nastrój :)
Jestem zalogowana na WŻ już czas jakiś, "zżynam" sobie Wasze przepisy, kilka perełek zagościło na stałe w moim domku. To mój pierwszy pościk, bo nie mogłam się powstrzymać. Pani Vikuniu , z Pani to jest super babka z mega jajami! Będzie tylko lepiej, jak komuś ma się udać to tylko Pani.Buziaczkuje mocno, pozostałych Wużetowiczów również
To super że wreszcie zakwitł.Napewno to dobry znak.Pamiętaj nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło! Głowa do góry jeszcze i do ciebie sie szczęście uśmiechnie.Ja stale powtarzam,że cieszmy się z tego co mamy,z rzeczy małych i duzych a nawet z tych błachych bo inni nawet moze tego nie mają.Pozdrawiam.
Idzie wiosna , kwiaty rozkwitaja wszystko się budzi do życia....zaczyna się NOWE przez duże N życie , a z resztą to poradzisz sobie doskonale, ja w to wierzę .
Ściaskam Cię mocno, a to mój aniołek dla Ciebie .Niech Cie chroni od złego :))
Cieszę się, że wrócił do Ciebie optymizm. Jak nam źle, to takie drobiazgi, na które pewnie w codziennym pośpiechu nie zwróciłybyśmy az takiej uwagi jeszcze bardziej cieszą. To na pewno dobry znak i będzie takich jeszcze wiele. Myślę, że to dobrze, że jesteś z nami. Ja w najgorszym okresie mojego życia też musiałam się wygadać, wyżalić, usłyszeć od innych jaki to on był okropny i że to nie moja wina, i że jestem ok i dam sobie radę...Nie jestem osobą zbyt otwartą, więc obcym powiedzieć co mnie trapi było łatwiej. Bardzo mi pomogło.
Mój kwiatuszek kupiony na Boże Narodzenie , nie miał się najlepiej., podlałam i widzę, że jeden pączek sie uchował.U nas już gołębie coraz częściej przymierzają się do gniazdka, które mamy w zagięciu rury naprzeciwko okna. W zeszłym roku był jeden pisklaczek.
Pozdrawiam i przytulam, trzymaj się cieplutko i ciesz sie każdym kolejnym dniem.
Vikuniu, dziś Twój ważny dzień. Odcinasz się od czegoś, co w tej chwili jest dla Ciebie wyłącznie wielkim ciężarem. Od tego momentu nastawie w Twoim życiu "wiosna". Przekonasz się. Kwitną kwiaty i Ty też rozkwitniesz.
Szczęścia w nowym miejscu życzę. Poradzisz sobie ze wszystkim!
Vikuniu, tylko jeden się ułamał? To ciesz się, bo pozostałe są całe więc będziesz mogła się radować kwiatkiem tak, jak do tej pory. Wiesz...to jak w życiu...wiele zależy od punktu widzenia - szklanka zawsze może być od połowy pusta lub do połowy pełna. Przyznasz, że druga opcja jest najlepsza?
Trzymaj się dzielnie. Wszystko idzie w dobrą stronę - nawet jeśli jeszcze teraz tego nie dostrzegasz.
Jakieś 3 lata temu kupiłam chyba w Tesco kwiatka doniczkowego. Nie pamietam nazwy jakiś z kaktusowatych. Nieduży obsypany cały ciemnoróżowymi kwiatkami. Kwiateczki były jakis czas i opadły. Wg ulotki miały sie za jakiś czas pojawić nowe. Czas mijał a kwiatków nie było. Dzisiaj weszłam na balkon i oczom nie wierzę...... na moim kaktusowatym pełno różowych paczków i dużych i małych a w sobotę jeszcze nic nie było. Aż się popłakałam z radości. Wierzę, że zakwitł dla mnie żeby mi pokazać że wszystko się dobrze uloży. Wierzycie w takie znaki?
Ja wierzę :-) A swoją drogą to musi być cudny widok.
Tak Viukuniu. Moja teściowa dostała od znajomej kwiatka w doniczce. Śliczne ciemnozielone malutkie listki. Poinformowała ją, że on nigdy nie kwitnie. W dzień mojego ślubu kwiat zakwitł pięknymi czerwonymi pąkami. Nie są to rozwinięte kwiaty ale właściwie takie malutkie czerwone pąki. Wszyscy się nim zachwycali a koleżanka teściowej nie mogła w to uwierzyć.
Czy to był jakiś znak? A dlaczego mam w to nie wierzyć? Był i już. :)
Vikuniu....pokazała się NADZIEJA (ja wierzę w takie drobizagi) i masz ja ,,namacalnie" wręcz :-)
Pozdrawiam ciepło, trzymam kciuki i wszystkiego dobrego życzę :-)
Vikuniu to jest cudowny znak, że wszystko będzie takie piękne jak te nowo "narodzone" pączki kwiatowe. Pozdrawiam mocno.
Ułoży się,Wikuniu.Myślę,że to dobry znak.
Nowe pączki na nowe drogi życiowe :)
Myślę,że w ten sposób dostajemy znaki :))))))
Ja wierzę w takie znaki. Widzisz? będzie dobrze!!!
a swoją drogą jak to na balkonie? nie ma u Ciebie mrozów?
Napisałam na balkonie ale to jest pokoj zrobiony z dość dużego balkonu. Moze powinnam napisac biblioteka bo tam mamy caly księgozbior. Bo tam jest ksiegozbior, nie mogę juz pisac my bo nas nie ma:)
W takim razie też masz grudniczka :) Uwielbiam te niepozorne rośliny - kwitną przecudnie. Niestety bardzo nie lubią transportu, nie dość, że kwiaty są bardzo kruche i łatwo ulegają obłamaniu i utrąceniu, to w dodatku nie znoszą zimna, a przewożone z kwiaciarni do domów są najczęściej w zimie - czym większy mróz, tym większe prawdopodobieństwo, że kwitnienia doczekamy się dopiero kolejnego roku. Pączki, które zakupiliśmy najczęściej odpadają :( Ale warto poczekać, szczególnie że grudniki potrafią kwitnąć nawet 3 razy w roku :)
no wlasnie co do kwitnienia to niedaleko mojej mamy u fryzjera ten grudniczek kwitnie caly rok. Nawet kiedys mialam tam wejsc i się spytac co takiego mu daja do picia:) ze zawsze taki piekny
.
Moje nigdy nie chciały kwitnąć, za to zakwitł mi kiedyś mirt.
Chętnie bym zobaczyła tego kwiatucha - mądrala z niego - wiedział, kiedy rozkwitnąć :) Pewnie, że się dobrze ułoży - jejku jak fajnie Cię czytać - masz tyle dobrej energii, którą się z nami dzielisz! Mam nadzieję, że będziesz się nią dzielić nie 10, jak pisałaś kilka dni temu, ale ze 30 lat! Ślę wirtualne buziaki
U mnie na parapecie rozkwitł na biało "grudzień", choć w grudniu odmówił współpracy i wysilił się na jeden jedyny pączuszek. Reszta wychynęła dopiero dwa tygodnie temu.
Vikuniu ,to napewno dobry znak .To taki maly 'cud' ktory zwiastuje dobry czas dla Ciebie.
No widzisz? Dobro zawsze zwycięża zło ...ten kwiat jest tego dowodem. W taki znak nie da się nie wierzyć...(nawet jak się nie wierzy)...
PS Przypuszczam, że to grudnik...u mnie też kwitnie jak głupi mimo, że sporo po czasie.
Ja wirze,miałam coś podobnego jak byłam w ciąży z 2 córką,miałam wtedy taki ciężki i bardzo stresujący czas(mimo,że to była ciąża), miałam już bardzo długo kwitka (nie wiem jak się nazywa,taki z rodziny cebulowatych) i pierwszy raz mi zakwitł jak wróciłam z małą do domu,pomyślałam,że to znak ,że będzie dobrze i faktycznie nie jest idealnie,ale jest bardzo lepiej niz było.
Wierze,że u Ciebie będzie dobrze,trzymam kciuki i pozdrawiam :)
Z całą pewnością dobry znak, Marzeniu :)
Załączam fotki z netu przed i po zakwitnięciu... Chyba o ten kwiat chodzi...
Tak to ten kwiat :)
grudzień, moja babcia takie miała :)
To pewnie tzw. "grudzień", który lubi jak jest zimno :) I faktycznie kwiaty pojawiają się nagle i są piękne. Moje zawsze wprawiają mnie w optymistyczny nastrój :)
Kwiaty do nas przemawiają a skoro zakwitł po takim czasie to cos dobrego chce powiedziec
Wszystko będzie dobrze. Dobro powraca a przed Tobą lepszy czas. Pozdrawiam ciepło
Jestem zalogowana na WŻ już czas jakiś, "zżynam" sobie Wasze przepisy, kilka perełek zagościło na stałe w moim domku. To mój pierwszy pościk, bo nie mogłam się powstrzymać. Pani Vikuniu , z Pani to jest super babka z mega jajami! Będzie tylko lepiej, jak komuś ma się udać to tylko Pani.Buziaczkuje mocno, pozostałych Wużetowiczów również
To super że wreszcie zakwitł.Napewno to dobry znak.Pamiętaj nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło! Głowa do góry jeszcze i do ciebie sie szczęście uśmiechnie.Ja stale powtarzam,że cieszmy się z tego co mamy,z rzeczy małych i duzych a nawet z tych błachych bo inni nawet moze tego nie mają.Pozdrawiam.
Vikuś ...bo zakwitł dla Ciebie .
Idzie wiosna , kwiaty rozkwitaja wszystko się budzi do życia....zaczyna się NOWE przez duże N życie , a z resztą to poradzisz sobie doskonale, ja w to wierzę .
Ściaskam Cię mocno, a to mój aniołek dla Ciebie .Niech Cie chroni od złego :))
Cieszę się, że wrócił do Ciebie optymizm. Jak nam źle, to takie drobiazgi, na które pewnie w codziennym pośpiechu nie zwróciłybyśmy az takiej uwagi jeszcze bardziej cieszą. To na pewno dobry znak i będzie takich jeszcze wiele. Myślę, że to dobrze, że jesteś z nami. Ja w najgorszym okresie mojego życia też musiałam się wygadać, wyżalić, usłyszeć od innych jaki to on był okropny i że to nie moja wina, i że jestem ok i dam sobie radę...Nie jestem osobą zbyt otwartą, więc obcym powiedzieć co mnie trapi było łatwiej. Bardzo mi pomogło.
Mój kwiatuszek kupiony na Boże Narodzenie , nie miał się najlepiej., podlałam i widzę, że jeden pączek sie uchował.U nas już gołębie coraz częściej przymierzają się do gniazdka, które mamy w zagięciu rury naprzeciwko okna. W zeszłym roku był jeden pisklaczek.
Pozdrawiam i przytulam, trzymaj się cieplutko i ciesz sie każdym kolejnym dniem.
Dobry znak Marzenko, wszystko się ułoży, trzeba wierzyć, a "wiara przenosi góry"
Vikuniu, dziś Twój ważny dzień. Odcinasz się od czegoś, co w tej chwili jest dla Ciebie wyłącznie wielkim ciężarem. Od tego momentu nastawie w Twoim życiu "wiosna". Przekonasz się. Kwitną kwiaty i Ty też rozkwitniesz.
Szczęścia w nowym miejscu życzę. Poradzisz sobie ze wszystkim!
Nie udało mi sie doieźc w calosci mojego grudniczka. Największy paczek się ułamał w podrozy :( Moze pozostale przetrwają
Vikuniu, tylko jeden się ułamał? To ciesz się, bo pozostałe są całe więc będziesz mogła się radować kwiatkiem tak, jak do tej pory. Wiesz...to jak w życiu...wiele zależy od punktu widzenia - szklanka zawsze może być od połowy pusta lub do połowy pełna. Przyznasz, że druga opcja jest najlepsza?
Trzymaj się dzielnie. Wszystko idzie w dobrą stronę - nawet jeśli jeszcze teraz tego nie dostrzegasz.