Witam was serdecznie i licze na wasza pomoc.Jeżdze z synem na basen na nauke pływania ,za lekcje płacimy instruktorowi indywidualnie i oprócz tego normalnie za wejscie na basen .Na ostatnich zajęciach syn wchodząc do basenu tak sobie rozciął pięte ,że konieczne było szycie i mam pytanie czy ktos z was orientuje sie czy za tą sytuacje powinien ktos z tego obiektu odpowiedziec ,jak to załatwic ?Moze ktos sie orientuje w takich sprawach albo miał juz taka podobna sytuacje?
Przede wszystkim zbierz dokumentację medyczną i fotograficzną dla ewentualnego ubezpieczyciela swojego lub basenu lub szkoly pływackiej. Na czym syn rozciął stopę?
Przepraszam, ale na basenie można sobie rozbić głowę albo coś innego wykonując niebezpieczne rzeczy. Mało się nie utopiłam na 3,5 m glębokości, bo zdążyłam tylko usłyszeć "mama, patrz, jak ja skaczę" i niemały *** ośmiolatek wylądował mi na głowie. Oboje poszliśmy pod wodę. Na dno. Smarkacza (mama na trybunie,nic by nie zrobiła) wyłowił ratownik. Ja po początkowym kilkusesukundowym zachłyśnięciu się wodą, wypłynięciu i uchwyceniu się "plastików" dzielących pasy zobaczyłam, nad sobą, no może nie Dawida Hasselhoffa , ale naprawdę zaniepokojonego ratownika.
Mąż miał do dopłynięcia jakieś 10 m. Dałam sama radę.
Czyja wina za potencjalny wypadek? Matki, która pozwoliła Smarkaczowi na nurkowanie i skoki na przysłowiowy łeb? Nie wydaje mi się. Właściciela basenu? Też niespecjalnie. Do dziś mnie ciarki przechodzą.
Przepraszam za odniesienie tutaj określenia Smarkacz, ale różne rzeczy się zdarzają. Jest kwestia odpowiedzialności, nazwijmy to własnej, jak w przypadku ubezpieczeń komunikacyjnych. Jest i odpowiedzialność właściciela obiektu, jest odpowiedzialność osób trzecich. Ważna też jest umowa ze szkołą pływania i zapewniane warunki bezpieczeństwa.
No i to, co znalazło się w takim miejscu, gdzie dziecko albo inny pływak mógłby się skaleczyć.
Ja pracowałam na basenie. I wiem,że za stan basenu odpowiada osoba rozporządzająca tym obektem. Tak jest np. na Islandi przynajmniej. Musisz sprawdzić najlepiej przez jakiegoś znawcę czy stan techniczny basenu miał wpływ na wypadek syna. Możesz na tej podstawie i wyników lekarskich domagać się odszkodowania , dobrze by było ,żeby instruktor także napisał notatkę z wypadku.
Jeżeli chodzi do przedszkola lub szkoły - to jest ubezpieczony również na takie przypadki .
Możesz się też domagać odszkodowania z OC właściciela obiektu , tylko musisz udowodnić , że do wypadku doszło z jego winy ( dokumentacja o której pisała Paola ) .
Witam was serdecznie i licze na wasza pomoc.Jeżdze z synem na basen na nauke pływania ,za lekcje płacimy instruktorowi indywidualnie i oprócz tego normalnie za wejscie na basen .Na ostatnich zajęciach syn wchodząc do basenu tak sobie rozciął pięte ,że konieczne było szycie i mam pytanie czy ktos z was orientuje sie czy za tą sytuacje powinien ktos z tego obiektu odpowiedziec ,jak to załatwic ?Moze ktos sie orientuje w takich sprawach albo miał juz taka podobna sytuacje?
Nie miałam takiej sytuacji,ale na zdowy chłopski rozum chyba własciciel basenu.Widocznie było coś,czego byc nie powinno.Zbyt ostra krawędż,blacha itp.
Przede wszystkim zbierz dokumentację medyczną i fotograficzną dla ewentualnego ubezpieczyciela swojego lub basenu lub szkoly pływackiej. Na czym syn rozciął stopę?
Przepraszam, ale na basenie można sobie rozbić głowę albo coś innego wykonując niebezpieczne rzeczy. Mało się nie utopiłam na 3,5 m glębokości, bo zdążyłam tylko usłyszeć "mama, patrz, jak ja skaczę" i niemały *** ośmiolatek wylądował mi na głowie. Oboje poszliśmy pod wodę. Na dno. Smarkacza (mama na trybunie,nic by nie zrobiła) wyłowił ratownik. Ja po początkowym kilkusesukundowym zachłyśnięciu się wodą, wypłynięciu i uchwyceniu się "plastików" dzielących pasy zobaczyłam, nad sobą, no może nie Dawida Hasselhoffa
, ale naprawdę zaniepokojonego ratownika.
Mąż miał do dopłynięcia jakieś 10 m. Dałam sama radę.
Czyja wina za potencjalny wypadek? Matki, która pozwoliła Smarkaczowi na nurkowanie i skoki na przysłowiowy łeb? Nie wydaje mi się. Właściciela basenu? Też niespecjalnie. Do dziś mnie ciarki przechodzą.
Przepraszam za odniesienie tutaj określenia Smarkacz, ale różne rzeczy się zdarzają. Jest kwestia odpowiedzialności, nazwijmy to własnej, jak w przypadku ubezpieczeń komunikacyjnych. Jest i odpowiedzialność właściciela obiektu, jest odpowiedzialność osób trzecich. Ważna też jest umowa ze szkołą pływania i zapewniane warunki bezpieczeństwa.
No i to, co znalazło się w takim miejscu, gdzie dziecko albo inny pływak mógłby się skaleczyć.
Ja pracowałam na basenie. I wiem,że za stan basenu odpowiada osoba rozporządzająca tym obektem. Tak jest np. na Islandi przynajmniej. Musisz sprawdzić najlepiej przez jakiegoś znawcę czy stan techniczny basenu miał wpływ na wypadek syna. Możesz na tej podstawie i wyników lekarskich domagać się odszkodowania , dobrze by było ,żeby instruktor także napisał notatkę z wypadku.
Pozdrawiam.
W jakim wieku jest dziecko ?
Jeżeli chodzi do przedszkola lub szkoły - to jest ubezpieczony również na takie przypadki .
Możesz się też domagać odszkodowania z OC właściciela obiektu , tylko musisz udowodnić , że do wypadku doszło z jego winy ( dokumentacja o której pisała Paola ) .