Pamiętam ten dzień....Wczesniej w Gietrzwałdzie na Warmii była wielka uroczystość. Kolejna rocznica cudu.Tysiące ludzi. Moi rodzice też tam byli. Przewodniczył młody arcybiskup z Krakowa. Wszyscy byli zachwyceni, taki młody, mądry człowiek. Potem pamietam ten październik. Siedziałam przy lekcjach. Nagle wielki krzyk, okna otwarte, wszyscy krzyczeli!!Wyleciałam z pokoju, myslałam, że cos się stało...I STAŁO SIĘ!!! Ludzie płakali na ulicach, w domach... Pamietam do dzis, jak mój tato powiedział wtedy- od dziś świat się zmienił. Nadeszła zmiana, przeobrażenie świata na naszych oczach- mamy szczęście, że jesteśmy tego świadkami. ..minęło wiele lat. FAKTYCZNIE świat się zmienił, Polska się zmieniła. Przyczynił się do tego ten CZLOWIEK, który jutro zostanie ŚWIĘTYM!!! SANTO!!!
Pamietam też Plac Wolnosci w Warszawie 1979r, czerwiec. Kilkoro moich przyjaciół pojechało.Ja zostałam. Bylismy w liceum. Nagle wszyscy nauczyciele przerwali lekcje i wyszli.Wszyscy rzucili się do telewizorów, ja nie moglam się dopchać. Postanowiłam biec do domu.Samolot już kołował na lotnisku, a ja miałam blisko. Pamietam jak biegłam ulicami miasta i nikogo nie było, pusto!!!!Wszyscy byli przed telewizorami!Tylko przez otwarte okna słyszałam zewsząd transmisję.Pamietam te słowa....ja umiem dostrzec ukryty sens w słowach. Pamietam jak krzyknął wtedy- Niech zstapi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! Przeszedł mnie dreszcz. Każdy, kto uczył się religii wie CO TO ZNACZY!!! To wezwanie Ducha Swiętego. A Duch Św ZAWSZE przychodzi, kiedy się go wzywa.Wiedzialam o tym z religii. Mam takie przeświadczenie, że JP II ten Duch zawsze towarzyszył, Był z nim od pierwszych dni i udzielał się tym, którzy to poczuli.....
Są takie niezwykłe dni w zyciu każdego człowieka, w historii narodów, ba całego świata, które są pamiętane. Na pewno wy macie swoje takie prywatne dni i mamy takie wszyscy, jako Polacy, ba nawet jako obywatele społeczności całego świata. Jutro będzie taki niezwykły dzień. Mysle, że nawet, kiedy nas już nie będzie, to nasi potomkowie będa ten dzień pamiętać. Dlatego ośmieliłam się Wam na niego zwrócić uwagę.
Bardzo się cieszę,że się ośmieliłaś napisać . To wielkie wydarzenie na cały świat a co dopiero dla nas .
Trzeba być człowiekiem i dostrzegać drugiego człowieka kimkolwiek by nie był aby zrozumieć wagę jutrzejszego dnia. Polak WIELKI POLAK O WIELKIM SERCU - ŚWIĘTY. Cały naród powinien się cieszyć bez względu na wyznanie.
jak w którymś wątku wspomniałam coś o Papieżu ,że wtedy była rocznica śmierci,to ludziska się cieszyli ,że ....uwaga cytuje "na szczęście papieżomania nie dotarła do WŻ-etowiczów "także Mariolka nie wiem czy dobrze zrobiłaś,wątek "popijawa czwartkowa" pewnie o wiele ciekawszy
- od dziś świat się zmienił. Nadeszła zmiana, przeobrażenie świata na naszych oczach- mamy szczęście, że jesteśmy tego świadkami. ..minęło wiele lat. FAKTYCZNIE świat się zmienił,
Jakie zmiany? Wojny jak były tak są, trzecia wisi w powietrzu, przelewanie krwi na porządku dziennym, ludzie głodują, bo nie ma pracy i daleko im do godnego życia...
Wojny jak były tak są, trzecia wisi w powietrzu, przelewanie krwi na porządku dziennym, ludzie głodują, bo nie ma pracy i daleko im do godnego życia... 'Tomorrow', co to do cholery ma być?
No szkoda,że nie zażądałaś aby wszystkim nam skrzydła urosły u ramion. Bo skoro już taki Święty to niech tak zrobi. W sumie dobrze , bo by było dosyć niewygodnie w realu.
A skąd wiesz jakby Nasz Świat wyglądał teraz bez takiego Człowieka ?????
Ty widziałaś prawdziwy głód??? Ja o nim wiem z historii .
Nie ma pracy, ale ludzie mają wybór, Mogą tu pracować za grosze, albo szukać gdzie indziej pracy. Poprzednie pokolenia nie miały takiej możliwości. Nawet mając pracę nie mogli najbardziej potrzebnych rzeczy kupić sobie i swoim dzieciom.
Ależ ja nie mówiłam o idealnym świecie. Tylko o tym, że ten Człowiek sprawił, że nic już nie było takie samo.Dziś w Sancte Romanae Aeclesiae- jest ŚWIETY. Pomyslcie jednak, że bywaja w historii momenty, ludzie, którzy tworzą Historię. Byliśmy TEGO świadkami. Mieliśmy to szczeście być świadkami burzliwej historii i życia zwykłego Człowieka, jednego z nas, który przewrócił sumienia i cały świat. Co ciekawsze za "świętego" uważają go też żydzi, muzułmanie, hindusi...Ciekawe, nie))To słowo "święty" to ma szersze znaczenie , niż nasze, katolickie. Ale zgodnie z dwutysięczna tradycja- nalezy to uczcić .To był ważny i piekny czas w naszej , polskiej historii i historii całego świata! wobec tego- cieszmy się- Te Deum laudamus!
Ależ ja nie mówiłam o idealnym świecie. Tylko o tym, że ten Człowiek sprawił, że nic już nie było takie samo.Dziś w Sancte Romanae Aeclesiae- jest ŚWIETY. Pomyslcie jednak, że bywaja w historii momenty, ludzie, którzy tworzą Historię. Byliśmy TEGO świadkami. Mieliśmy to szczeście być świadkami burzliwej historii i życia zwykłego Człowieka, jednego z nas, który przewrócił sumienia i cały świat. Co ciekawsze za "świętego" uważają go też żydzi, muzułmanie, hindusi...Ciekawe, nie))To słowo "święty" to ma szersze znaczenie , niż nasze, katolickie. Ale zgodnie z dwutysięczna tradycja- nalezy to uczcić .To był ważny i piekny czas w naszej , polskiej historii i historii całego świata! wobec tego- cieszmy się- Te Deum laudamus!
Nie, no bez przesady... Jak to rozumieć "nic już nie było takie samo"? Był tylko człowiekiem, nie jakimś magikiem-cudotwórcą, do którego teraz będą się modlić inni ludzie (a co z przykazaniem: "nie będziesz mieć bogów cudzych przede mną"). Wybrany głosem ludzi (niby za natchnieniem Ducha Świętego, czy w co tam niby każą wierzyć...), pozostał człowiekiem. Słynnym / sławnym, ale człowiekiem.
Mówiłam o znaczeniu tego człowieka dla innych religii, dla niewierzących. To się nazywa "charyzma". to czują wszyscy. Chrzescijanie wiedzą co to jest-to "charyzmat". Inni po prostu odczuwają niezwykłą obecność, radość. Jeśli jesteś katoliczka to musisz wiedzieć co tą sa charyzmaty. Fatycznie wtedy pod wpływem Ducha Św dzieją się dziwne rzeczy, niektórzy nazywają je cudami. Kiedyś byłam tego świadkiem, ja zwykły człowiek, widzialam słyszałam glosolalie. Tak mnie to zdziwiło, nigdy tego nie widzialam-wycofałam się i tylko patrzyłam.Ale zapamiętałam to COŚ. Dziwne, faktycznie, to jak wiatr, jak szum przedziwne.Byłam tego świadkiem RAZ. Teraz , dziś....czuć ten powiew wiatru!a JP II ył CZŁOWIEKIEM. Jak każdy z nas.
Jestem rozsądnym człowiekiem. Ale jak coś jest, czuję to, to mówię, opisuje to, choc to czasem trudno opisać. Charyzmy nie sposób opisać ludzkimi słowami.To coś.....to nie poddaje się słowom. I czują to nie tylko chrześcijanie.Każdy człowiek to czuje, to empatia, może coś więcej....To jak...wiatr...który przenika nas, przemawia do nas....My nazywamy to Duchem Świętym. Inni mówią, że to całkiem coś innego....
Mówiłam o znaczeniu tego człowieka dla innych religii, dla niewierzących. To się nazywa "charyzma". to czują wszyscy. - To nie ja napisałam, że to czują wszyscy :)
Przepraszam Cię bardzo, jęśli cię uraziłam. Ale faktycznie charyzmę u ludzi się czuje. I nie tylko od tych świetych. Po prostu są tacy ludzie. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale czułam to.Zwykle staram sobie wytłumaczyć takie zjawiska racjonalnie. I myśle, że to rodzaj jakiejś energii, siły ducha. Kościół nazywa to charyzmatem. Potocznie mówią na to charyzma.
Majoliko, nie masz za co mnie przeprosić. Ja rozumiem Twoje uczucia... tylko nie rozumiem dlaczego ludzie przed kanonizacją papieża przypisują mu rzeczy, których nie dokonał np. że zmienił cały świat. To nie prawda, miał wpływ na sprawy polityczne kilku krajów, a to nie cały świat przecież.
Każdy ma prawo wypowiadać swoje zdanie. Jak dla mnie za bardzo gloryfikujesz. Papież nie zmienił całego świata i chyba nikt nie jest w stanie tego dokonać.
To pokaż mi jakiegoś człowieka, który zmienił(znane jest jego przymierze z Reaganem) tak historię świata.Historię Polski i choćby Meksyku, ale oczywiście nie tylko.Pamiętam jego wizytę w Ziemi Świetej. Pamiętam, jak Żydzi i jednoczesnie po drugiej stronie-vPalestyńczycy...oszaleli z radości i entuzjazmu.iDo dziś zydzi mówia, że tobył ich papież, a Palestyńczycy, że ich) Do dzis pamietam , jak w ich TV mówili, że JP II był muzułmaninem, bo pochowali go na perskim dywanie...w prostej skrzyni, jak ich.
To pokaż mi jakiegoś człowieka, który zmienił(znane jest jego przymierze z Reaganem) tak historię świata.Historię Polski i choćby Meksyku, ale oczywiście nie tylko.Pamiętam jego wizytę w Ziemi Świetej. Pamiętam, jak Żydzi i jednoczesnie po drugiej stronie-vPalestyńczycy...oszaleli z radości i entuzjazmu.iDo dziś zydzi mówia, że tobył ich papież, a Palestyńczycy, że ich) Do dzis pamietam , jak w ich TV mówili, że JP II był muzułmaninem, bo pochowali go na perskim dywanie...w prostej skrzyni, jak ich.
i nadal się ze sobą tłuką tak jak się tłukli wcześniej.
No cóż, to jest kwestia ziemi. Oni sie bija o ziemię. O Jreozolimę.Trudno im sie dziwić. Ja nie popieram, ani tych, ani innych.Wojna ich niszczy.Obydwie nacje. Powinni sie dogadać.Rozsądnie.Bez emocji, logicznie, nawet referendum zrobić.
W Jugosławii jednak się w końcu dogadali.Ale faktycznie ,najpierw była rzeź, wojna. Jednak wojna ciągle trwać nie może. To lepiej sie dogadać. To jak w skłóconym małżeństwie. Albo obydwoje będą się niszczyć, albo się rozejdą i mają w ten sposób osobno szanse na dalsze, może nawet lepsze życie.
Piszę, że żaden człowiek nie zmienił i nie zmieni czytaj ze zrozumieniem. Papież nie zmienił całej historii Polski tylko jeden fragment. Rozmawiałaś z wszystkimi Żydami na temat papieża? Wyolbrzymiasz trochę papież nie zmienił historii całego świata, miał wpływ na historię kilku krajów, a to nie jest cały świat.
Taaa, "kibice" Wisły i Cracovi tez ramie w ramię śpiewali na Błoniach w pojednaniu.Razem palili światełka...Co nie przeszkadza im, wyżynac się na co dzień.
- ciepły kwiecień, byłam kilka dni u rodziny w Gnieżnie, niedziela - coroczne uroczystości świętego Wojciecha, po poludniu Prymas Stefan Wyszyński przed Katedrą udzielał błogosławieństwa dzieciom. Poszłyśmy z kuzynką, ona trzymała na ręce swoją córeczkę, ja jej maleńkiego synka, - wkoło tłumy ! Nie dałam rady zbliżyć się do Prymasa. Byłam zła....
Ale naleństwo pobłogosławil duchowny w purpurach. Pytam się stojącej obok pani - kto to był ?
- a to jakiś Kardynał z Krakowa .... chyba Wojtyła.... czy jakoś tak.......?
Potem był pamiętny pazdziernik, - jak zobaczylam, jak usłyszałam, - zamarłam !
Oj tak ! Mieszkancy Krakowa na pewno - zresztą On zawsze kochał ludzi i gdziekolwiek się pojawił był nimi otoczony. Wiesz - tu chodzi konkretnie o sytuację na placu katedralnym - w kwietniu to był " Wojtyła -czy jakoś tak .... " (a ja chciałam do Prymasa !) - a za 6 miesięcy zobaczyłam Go na Placu św. Piotra w bieli... Jako Papieża "na żywo" widziałam trzykrotnie - ale na mszy to była spora odległość, a w Papa mobile blisko, ale to były sekundy.
Ja go widzialam blisko kilka razy.Chyba najbliżej na Westerplatte w 1987 roku. Nawet w Olsztynie zamiast zająć miejsce na placu ganialiśmy za nim, gdzie tylko był.A potem zamkneli brame i nas na plac nie wpuścili(((To rzuciliśmy się biegiem do domu do telewizora. Pamietam jak tysiące czekały na niego w Olsztynie na ulicach przejazdu. Nagle nadleciala cała kawalkada helikopterów.Wszyscy zadarli głowy.W tym czasie w jednej części miasta padał deszcz. W tym momencie, kiedy nadlatywały te helikoptery wyszło słońce. Na całym miastem pojawiła się ogromna tęcza.Pamietam, jakie to zrobiło na ludziach wokół mnie wrażenie. Byłam wtedy studentką. Ganialismy za Nim po całej Polsce, gdzie tylko był. Taka grupa studentów z ODY Olsztyn.
No i ... nie ma zdjęć z "okoliczności". Nie pchałam się w tłum z małą Ryśką, były tylko 3 telebimy, wiele (dziesiątek, setek?) tysięcy ludzi nic nie zobaczyło, bo trzeba było być na placu o 5.30. Rozumiem (prawie) pielgrzymów, ale dzieci, tak małe dzieci śpiące na ulicach to jakiś cyrk. Brud jaki po sobie pielgrzymi zostawili był straszny. Na transmisję się jakimś cudem załapaliśmy, znajomi włoscy i polscy zdążyli nas już powiadomić..
A mi nie szkoda, może trochę, ale cóż zrobić... Mój wybór, nie w moim stylu koczowanie całonocne w deszczu na placu i ulicy. Nie udało nam się zobaczyć kanonizacji przez złą organizację. szkoda mi tych ludzi, którzy przejechali tysiące kilometrów, wydali mnóstwo pieniędzy i też nie mogli nic zobaczyć. W pewnym momencie nawet poczułam, że nie mam prawa zajmować miejsca ludziom, którzy przyjechali z tak daleka, podczas gdy ja mam 50km i się wycofałam pod moją ukochaną fontanę Di Trevi...
Co do śmieci... jeżeli wszyscy wiedzą, jak śmieci wyglądają, to niech je łaskawie ze sobą zabierają i wyrzucają do śmietników... chyba, że wiedzą tylko jak wyglądają śmieci, a śmietnik już nie???
Pamiętam ten dzień....Wczesniej w Gietrzwałdzie na Warmii była wielka uroczystość. Kolejna rocznica cudu.Tysiące ludzi. Moi rodzice też tam byli. Przewodniczył młody arcybiskup z Krakowa. Wszyscy byli zachwyceni, taki młody, mądry człowiek. Potem pamietam ten październik. Siedziałam przy lekcjach. Nagle wielki krzyk, okna otwarte, wszyscy krzyczeli!!Wyleciałam z pokoju, myslałam, że cos się stało...I STAŁO SIĘ!!! Ludzie płakali na ulicach, w domach... Pamietam do dzis, jak mój tato powiedział wtedy- od dziś świat się zmienił. Nadeszła zmiana, przeobrażenie świata na naszych oczach- mamy szczęście, że jesteśmy tego świadkami. ..minęło wiele lat. FAKTYCZNIE świat się zmienił, Polska się zmieniła. Przyczynił się do tego ten CZLOWIEK, który jutro zostanie ŚWIĘTYM!!! SANTO!!!
Jutro tam będę. :) Taka niespodzianka ze strony Mężowskiego
Pamietam też Plac Wolnosci w Warszawie 1979r, czerwiec. Kilkoro moich przyjaciół pojechało.Ja zostałam. Bylismy w liceum. Nagle wszyscy nauczyciele przerwali lekcje i wyszli.Wszyscy rzucili się do telewizorów, ja nie moglam się dopchać. Postanowiłam biec do domu.Samolot już kołował na lotnisku, a ja miałam blisko. Pamietam jak biegłam ulicami miasta i nikogo nie było, pusto!!!!Wszyscy byli przed telewizorami!Tylko przez otwarte okna słyszałam zewsząd transmisję.Pamietam te słowa....ja umiem dostrzec ukryty sens w słowach. Pamietam jak krzyknął wtedy- Niech zstapi Duch Twój i odnowi oblicze ziemi! Przeszedł mnie dreszcz. Każdy, kto uczył się religii wie CO TO ZNACZY!!! To wezwanie Ducha Swiętego. A Duch Św ZAWSZE przychodzi, kiedy się go wzywa.Wiedzialam o tym z religii. Mam takie przeświadczenie, że JP II ten Duch zawsze towarzyszył, Był z nim od pierwszych dni i udzielał się tym, którzy to poczuli.....
Niewiele pamiętam bo wtedy byłem jeszcze dzieckiem ale radość była wielka
Ty kłamczuchu - dziecko???
przecież w czwartek przyjmowałeś życzenia z okazji setnych urodzin.
No cóż...życie potrafi zaskakiwać. Czasami trudno się połapać...
dobra, dobra))))
Cudowna niespodzianka :)
Z tym, że dla mnie to wydarzenie historyczne i lubię być świadkiem historii.
Są takie niezwykłe dni w zyciu każdego człowieka, w historii narodów, ba całego świata, które są pamiętane. Na pewno wy macie swoje takie prywatne dni i mamy takie wszyscy, jako Polacy, ba nawet jako obywatele społeczności całego świata. Jutro będzie taki niezwykły dzień. Mysle, że nawet, kiedy nas już nie będzie, to nasi potomkowie będa ten dzień pamiętać. Dlatego ośmieliłam się Wam na niego zwrócić uwagę.
Bardzo się cieszę,że się ośmieliłaś napisać . To wielkie wydarzenie na cały świat a co dopiero dla nas .
Trzeba być człowiekiem i dostrzegać drugiego człowieka kimkolwiek by nie był aby zrozumieć wagę jutrzejszego dnia. Polak WIELKI POLAK O WIELKIM SERCU - ŚWIĘTY. Cały naród powinien się cieszyć bez względu na wyznanie.
Pozdrawiam serdecznie !
jak w którymś wątku wspomniałam coś o Papieżu ,że wtedy była rocznica śmierci,to ludziska się cieszyli ,że ....uwaga cytuje "na szczęście papieżomania nie dotarła do WŻ-etowiczów "także Mariolka nie wiem czy dobrze zrobiłaś,wątek "popijawa czwartkowa" pewnie o wiele ciekawszy
"Popijawa" moja a jednak (mimo wszystko) jutro wybieram się do Watykanu, więc ...
zazdroszcze,błagam weź mnie ze sobą...plisssssssssssssss
obiecuję zrobić masakrycznie wielka ilość zdjęć, zgoda? bo chyba juz nie zdążysz dolecieć... :)
no rad niewola muszę się zgodzić ,także czekam na zdjęcia:)
- od dziś świat się zmienił. Nadeszła
zmiana, przeobrażenie świata na naszych oczach- mamy szczęście, że
jesteśmy tego świadkami. ..minęło wiele lat. FAKTYCZNIE świat się
zmienił,
Jakie zmiany? Wojny jak były tak są, trzecia wisi w powietrzu, przelewanie krwi na porządku dziennym, ludzie głodują, bo nie ma pracy i daleko im do godnego życia...
'Tomorrow', co to do cholery ma być?
An yyyy!!! Jak Ty brzydko ''przemawiasz''???
Ale jak?! Że napisałam same ogólniki?
Nie rozumiem Twojego "yyy"... Co młodzieżowe, zostaw młodzieży...
Nie czuję się staro...
Wojny jak były tak są, trzecia wisi w powietrzu, przelewanie krwi na porządku
Pamietaj,ze Papiez to nie Bog...dziennym, ludzie głodują, bo nie ma pracy i daleko im do godnego
życia... 'Tomorrow', co to do cholery ma być?
Dopisano 14-04-26 20:50:07:
Bez komentarza.
Nie mogę podpiąć tam gdzie chcę.
To podepnij się pode mnie...
To podepnij się pode mnie...
O chciałbyś????Polak kochany Nasz Papież, jedyny...
Ale ten tytuł Tomorrow-żenada!!
Byłam przekonana, że chodzi o jakiś film :D
specjalnie dałam taki tytuł,żeby Was zaintrygować nim)))
Myślę, że mogę zaryzykować...
No szkoda,że nie zażądałaś aby wszystkim nam skrzydła urosły u ramion. Bo skoro już taki Święty to niech tak zrobi. W sumie dobrze , bo by było dosyć niewygodnie w realu.
A skąd wiesz jakby Nasz Świat wyglądał teraz bez takiego Człowieka ?????
Ty widziałaś prawdziwy głód??? Ja o nim wiem z historii .
Nie ma pracy, ale ludzie mają wybór, Mogą tu pracować za grosze, albo szukać gdzie indziej pracy. Poprzednie pokolenia nie miały takiej możliwości. Nawet mając pracę nie mogli najbardziej potrzebnych rzeczy kupić sobie i swoim dzieciom.
Wiesz ,że świat idealny to utopia?
Ależ ja nie mówiłam o idealnym świecie. Tylko o tym, że ten Człowiek sprawił, że nic już nie było takie samo.Dziś w Sancte Romanae Aeclesiae- jest ŚWIETY. Pomyslcie jednak, że bywaja w historii momenty, ludzie, którzy tworzą Historię. Byliśmy TEGO świadkami. Mieliśmy to szczeście być świadkami burzliwej historii i życia zwykłego Człowieka, jednego z nas, który przewrócił sumienia i cały świat. Co ciekawsze za "świętego" uważają go też żydzi, muzułmanie, hindusi...Ciekawe, nie))To słowo "święty" to ma szersze znaczenie , niż nasze, katolickie. Ale zgodnie z dwutysięczna tradycja- nalezy to uczcić .To był ważny i piekny czas w naszej , polskiej historii i historii całego świata! wobec tego- cieszmy się- Te Deum laudamus!
Ależ ja nie mówiłam o idealnym świecie. Tylko o tym, że ten
Nie, no bez przesady... Jak to rozumieć "nic już nie było takie samo"? Był tylko człowiekiem, nie jakimś magikiem-cudotwórcą, do którego teraz będą się modlić inni ludzie (a co z przykazaniem: "nie będziesz mieć bogów cudzych przede mną"Człowiek sprawił, że nic już nie było takie samo.Dziś w Sancte
Romanae Aeclesiae- jest ŚWIETY. Pomyslcie jednak, że bywaja w historii
momenty, ludzie, którzy tworzą Historię. Byliśmy TEGO świadkami.
Mieliśmy to szczeście być świadkami burzliwej historii i życia zwykłego
Człowieka, jednego z nas, który przewrócił sumienia i cały
świat. Co ciekawsze za "świętego" uważają go też żydzi, muzułmanie,
hindusi...Ciekawe, nie))To słowo "święty" to ma szersze znaczenie , niż
nasze, katolickie. Ale zgodnie z dwutysięczna tradycja- nalezy to
uczcić .To był ważny i piekny czas w naszej , polskiej historii i
historii całego świata! wobec tego- cieszmy się- Te Deum laudamus!
Mówiłam o znaczeniu tego człowieka dla innych religii, dla niewierzących. To się nazywa "charyzma". to czują wszyscy. Chrzescijanie wiedzą co to jest-to "charyzmat". Inni po prostu odczuwają niezwykłą obecność, radość. Jeśli jesteś katoliczka to musisz wiedzieć co tą sa charyzmaty. Fatycznie wtedy pod wpływem Ducha Św dzieją się dziwne rzeczy, niektórzy nazywają je cudami. Kiedyś byłam tego świadkiem, ja zwykły człowiek, widzialam słyszałam glosolalie. Tak mnie to zdziwiło, nigdy tego nie widzialam-wycofałam się i tylko patrzyłam.Ale zapamiętałam to COŚ. Dziwne, faktycznie, to jak wiatr, jak szum przedziwne.Byłam tego świadkiem RAZ. Teraz , dziś....czuć ten powiew wiatru!a JP II ył CZŁOWIEKIEM. Jak każdy z nas.
To wszystko co piszesz to prawda.Z tym,że nie wszyscy chrześcijanie doświadczyli tego
Jestem rozsądnym człowiekiem. Ale jak coś jest, czuję to, to mówię, opisuje to, choc to czasem trudno opisać. Charyzmy nie sposób opisać ludzkimi słowami.To coś.....to nie poddaje się słowom. I czują to nie tylko chrześcijanie.Każdy człowiek to czuje, to empatia, może coś więcej....To jak...wiatr...który przenika nas, przemawia do nas....My nazywamy to Duchem Świętym. Inni mówią, że to całkiem coś innego....
Myślę, że nie możesz wypowiadać się za wszystkich ludzi w kwestii uczuć.
Haha, ja nie wypowiadam się w kwestii uczuć, ale czucia, instynktu-CZUCIaAa nie uczuć .
Mówiłam o znaczeniu tego człowieka dla innych religii, dla niewierzących. To się nazywa "charyzma". to czują wszyscy. - To nie ja napisałam, że to czują wszyscy :)
Przepraszam Cię bardzo, jęśli cię uraziłam. Ale faktycznie charyzmę u ludzi się czuje. I nie tylko od tych świetych. Po prostu są tacy ludzie. Nie umiem tego wytłumaczyć, ale czułam to.Zwykle staram sobie wytłumaczyć takie zjawiska racjonalnie. I myśle, że to rodzaj jakiejś energii, siły ducha. Kościół nazywa to charyzmatem. Potocznie mówią na to charyzma.
Majoliko, nie masz za co mnie przeprosić. Ja rozumiem Twoje uczucia... tylko nie rozumiem dlaczego ludzie przed kanonizacją papieża przypisują mu rzeczy, których nie dokonał np. że zmienił cały świat. To nie prawda, miał wpływ na sprawy polityczne kilku krajów, a to nie cały świat przecież.
Każdy ma prawo wypowiadać swoje zdanie. Jak dla mnie za bardzo gloryfikujesz. Papież nie zmienił całego świata i chyba nikt nie jest w stanie tego dokonać.
To pokaż mi jakiegoś człowieka, który zmienił(znane jest jego przymierze z Reaganem) tak historię świata.Historię Polski i choćby Meksyku, ale oczywiście nie tylko.Pamiętam jego wizytę w Ziemi Świetej. Pamiętam, jak Żydzi i jednoczesnie po drugiej stronie-vPalestyńczycy...oszaleli z radości i entuzjazmu.iDo dziś zydzi mówia, że tobył ich papież, a Palestyńczycy, że ich) Do dzis pamietam , jak w ich TV mówili, że JP II był muzułmaninem, bo pochowali go na perskim dywanie...w prostej skrzyni, jak ich.
To pokaż mi jakiegoś człowieka, który zmienił(znane jest jego
i nadal się ze sobą tłuką tak jak się tłukli wcześniej.przymierze z Reaganem) tak historię świata.Historię Polski i choćby
Meksyku, ale oczywiście nie tylko.Pamiętam jego wizytę w Ziemi
Świetej. Pamiętam, jak Żydzi i jednoczesnie po drugiej
stronie-vPalestyńczycy...oszaleli z radości i entuzjazmu.iDo dziś zydzi
mówia, że tobył ich papież, a Palestyńczycy, że ich) Do dzis
pamietam , jak w ich TV mówili, że JP II był muzułmaninem, bo
pochowali go na perskim dywanie...w prostej skrzyni, jak ich.
No cóż, to jest kwestia ziemi. Oni sie bija o ziemię. O Jreozolimę.Trudno im sie dziwić. Ja nie popieram, ani tych, ani innych.Wojna ich niszczy.Obydwie nacje. Powinni sie dogadać.Rozsądnie.Bez emocji, logicznie, nawet referendum zrobić.
A ktoś się kiedyś o religię rozsądnie i bez emocji dogadał?
W Jugosławii jednak się w końcu dogadali.Ale faktycznie ,najpierw była rzeź, wojna. Jednak wojna ciągle trwać nie może. To lepiej sie dogadać. To jak w skłóconym małżeństwie. Albo obydwoje będą się niszczyć, albo się rozejdą i mają w ten sposób osobno szanse na dalsze, może nawet lepsze życie.
No mogą się jeszcze dogadać i żyć dalej w spokoju..do następnego razu
Ale przecież nie tłuką się w powodu papieża ...
?
Piszę, że żaden człowiek nie zmienił i nie zmieni czytaj ze zrozumieniem. Papież nie zmienił całej historii Polski tylko jeden fragment. Rozmawiałaś z wszystkimi Żydami na temat papieża? Wyolbrzymiasz trochę papież nie zmienił historii całego świata, miał wpływ na historię kilku krajów, a to nie jest cały świat.
Taaa, "kibice" Wisły i Cracovi tez ramie w ramię śpiewali na Błoniach w pojednaniu.Razem palili światełka...Co nie przeszkadza im, wyżynac się na co dzień.
Nikt nie jest bez grzechu...Upadamy by potem się podnieść...
Nikt nie jest bez grzechu...Upadamy by potem się podnieść...
Jak to nikt? A ja?Każdy upada- Bahusie, żeby się podnieść potem))
Bahus tylko nie popadnij w samozachwyt
Pamietam taki dzień....
- ciepły kwiecień, byłam kilka dni u rodziny w Gnieżnie, niedziela - coroczne uroczystości świętego Wojciecha, po poludniu Prymas Stefan Wyszyński przed Katedrą udzielał błogosławieństwa dzieciom. Poszłyśmy z kuzynką, ona trzymała na ręce swoją córeczkę, ja jej maleńkiego synka, - wkoło tłumy ! Nie dałam rady zbliżyć się do Prymasa. Byłam zła....
Ale naleństwo pobłogosławil duchowny w purpurach. Pytam się stojącej obok pani - kto to był ?
- a to jakiś Kardynał z Krakowa .... chyba Wojtyła.... czy jakoś tak.......?
Potem był pamiętny pazdziernik, - jak zobaczylam, jak usłyszałam, - zamarłam !
Nie każdemu dane było być tak blisko....
Mieszkańcy Krakowa mieli dane byc tak blisko.Był zwykłym człowiekiem, bierzmował jak inni kardynałowie...
Oj tak ! Mieszkancy Krakowa na pewno - zresztą On zawsze kochał ludzi i gdziekolwiek się pojawił był nimi otoczony. Wiesz - tu chodzi konkretnie o sytuację na placu katedralnym - w kwietniu to był " Wojtyła - czy jakoś tak .... " (a ja chciałam do Prymasa !) - a za 6 miesięcy zobaczyłam Go na Placu św. Piotra w bieli... Jako Papieża "na żywo" widziałam trzykrotnie - ale na mszy to była spora odległość, a w Papa mobile blisko, ale to były sekundy.
Ja go widzialam blisko kilka razy.Chyba najbliżej na Westerplatte w 1987 roku. Nawet w Olsztynie zamiast zająć miejsce na placu ganialiśmy za nim, gdzie tylko był.A potem zamkneli brame i nas na plac nie wpuścili(((To rzuciliśmy się biegiem do domu do telewizora. Pamietam jak tysiące czekały na niego w Olsztynie na ulicach przejazdu. Nagle nadleciala cała kawalkada helikopterów.Wszyscy zadarli głowy.W tym czasie w jednej części miasta padał deszcz. W tym momencie, kiedy nadlatywały te helikoptery wyszło słońce. Na całym miastem pojawiła się ogromna tęcza.Pamietam, jakie to zrobiło na ludziach wokół mnie wrażenie. Byłam wtedy studentką. Ganialismy za Nim po całej Polsce, gdzie tylko był. Taka grupa studentów z ODY Olsztyn.
Piękny dzień, wspaniały człowiek, jestem dumna że był Polakiem i ja jestem Polką :) Milej niedzieli :))
Dzień piękny i bardzo ważny dla wielu z nas:)
No i ... nie ma zdjęć z "okoliczności". Nie pchałam się w tłum z małą Ryśką, były tylko 3 telebimy, wiele (dziesiątek, setek?) tysięcy ludzi nic nie zobaczyło, bo trzeba było być na placu o 5.30. Rozumiem (prawie) pielgrzymów, ale dzieci, tak małe dzieci śpiące na ulicach to jakiś cyrk. Brud jaki po sobie pielgrzymi zostawili był straszny. Na transmisję się jakimś cudem załapaliśmy, znajomi włoscy i polscy zdążyli nas już powiadomić.
.

Bahati, śmieci jak wyglądają, każdy wie....
szkoda że tylko tyle "wyniosłaś" z tak ważnego wydarzenia....
A mi nie szkoda, może trochę, ale cóż zrobić... Mój wybór, nie w moim stylu koczowanie całonocne w deszczu na placu i ulicy. Nie udało nam się zobaczyć kanonizacji przez złą organizację. szkoda mi tych ludzi, którzy przejechali tysiące kilometrów, wydali mnóstwo pieniędzy i też nie mogli nic zobaczyć. W pewnym momencie nawet poczułam, że nie mam prawa zajmować miejsca ludziom, którzy przyjechali z tak daleka, podczas gdy ja mam 50km i się wycofałam pod moją ukochaną fontanę Di Trevi...
Co do śmieci... jeżeli wszyscy wiedzą, jak śmieci wyglądają, to niech je łaskawie ze sobą zabierają i wyrzucają do śmietników... chyba, że wiedzą tylko jak wyglądają śmieci, a śmietnik już nie???
Masz rację Bahati,,,
