Forum

Rozmowy wolne i frywolne

"Nie bój się być sobą" - refleksja

  • Autor: smakosia Data: 2019-09-04 10:03:00

    Przeczytałam pewien artykuł, który natchnął mnie do otwarcia tego wątku.

    Od jakiegoś czasu chodziło mi po głowie, że bardzo przewartościowały się nasze normy, zachowania, nasze codzienne "rytuały". Wiadomo - życie idzie na przód, zmieniają się technologie, otaczamy się sprzętami, elektroniką a to napędza zmiany. Nie ma w tym nic złego, ale...czy w tym całym pędzie nie zatracamy jakiś wartości? Czy nie gubimy tego, co wkładano nam do głowy gdy dorastaliśmy?
    Przykłady? Proszę bardzo.

    Wsiadam do tramwaju, rozglądam się dookoła. 80% osób zajmujących miejsca siedzące jest wpatrzonych w komórkę, słuchawki odcinają ich od otoczenia. Na przystanku jako pierwsi wbiegają młodzi ludzie żeby zdążyć zająć ostatnie wolne miejsca i móc jak pozostali zatopić się w swoim świecie. Starsi ludzie powoli wchodzą, "walcząc" z wysokimi stopniami. Dla siedzących są już niewidoczni, prawie przezroczyści. Oczywiście zdarzają się osoby, które ustąpią miejsca, ale niestety jest to rzadkość. Smutne. Chcąc pozostać w zgodzie z sobą zwracam uwagę grzecznie prosząc o zwolnienie siedzenia. Hm...czemu czuję się dziwnie, czemu jestem zdenerwowana, przecież nic złego nie zrobiłam...? Super! Tym razem nikt mi nie odburknął. Mały sukces. Tylko, że on mnie nie cieszy, bo doskonale wiem, że niewiele to zmieni.

    Podobnie jak autorka wspomnianego na wstępie artykułu lubię wstać wcześnie rano, cieszyć się dzionkiem, jego poranną ciszą i taką nową, dobrą energią. To oznacza, że o godzinie 22-ej zasypiam, bo sen natrętnie "pakuje się" na powieki i wyłącza myślenie :-)  Inni dopiero zaczynają się aktywować. OK, każdy ma swój rytm, ale...czy to oznacza, że można prowadzić głośne rozmowy na klatce schodowej, trzaskać drzwiami, biegać z impetem po schodach? Normą jest również głośne słuchanie muzyki, picie alkoholu pod oknami, śmiechy, nawoływania, bluzgi... Próbuję pozostać w zgodzie z sobą staram się zasnąć, to nic, że gorąco - zamykam okno. Czuję, że dla kogoś to będzie dziwne, gdybym powiedziała, że chcę spać, że preferuję taki rytm życia, bo chcę żyć zdrowo, bo ja zwyczajnie tak potrzebuję.

    Niewiele jest osób, które nie mają FB, instagrama itp... Ja nie mam i nie chcę mieć. Mam na to swoje logiczne wytłumaczenie, ale nie to jest w tej chwili istotne. Zastanawia mnie dlaczego ktoś uważa, że powinnam mieć, być non stop dostępna, bardziej transparentna. A może ja cenię sobie prywatność i nie mam na to ochoty...? Może zwyczajnie chcę być sobą i żyć w zgodzie z własnym poczuciem niezależności. To samo jest z numerem komórkowym. Czy muszę go podawać wszystkim? Oczywiście, że nie. W takim razie dlaczego wiele osób jest zaskoczonych, kiedy im odmawiam mówiąc, że mój numer mają tylko najbliżsi?

    Zauważyliście w ogóle jak bardzo zdewaluowało się słowo "prywatność"? Korzystając z komunikacji miejskiej widać to na każdym kroku. Ludzie odbierają telefony i prowadzą nie rzadko bardzo osobiste rozmowy. Najczęściej głośno i bez pardonu.

    Wiem... długi ten mój wywód smug2. No ale jeśli ktoś dotarł do tego miejsca, to może będzie miał ochotę podzielić się swoimi refleksjami...?

    Mocno się zastanawiam czy w obecnych czasach mamy odwagę być sobą? 
    Czy potrafimy być sobą?



  • Autor: alman Data: 2019-09-04 10:46:43

    Witam. Dotarłam do końca, w wielu sprawach mam identyczne podejście do sprawy, podzielę się swoimi refleksjami wieczorem, bo teraz jadę już na moją ukochaną działeczkę. Miłego dnia.

  • Autor: smakosia Data: 2019-09-04 11:00:19

    Oooo, jak masz fajnie! Miłego dzionka wśród kwiatów wacko

  • Autor: alman Data: 2019-09-06 07:54:33

    Witam. Miało być wieczorem, ale... popracowałam trochę na działce /uwielbiam/ i trochę się "rozsypałam", ale już wracam powoli do formy.

    Należę do osób, które zawsze mówiły i mówią to co myślą. U mnie co w sercu, to na języku. Wyjątek - gdyby miało to być nietaktowne w stosunku do drugiej osoby, to najwyżej ugryzę się w język i przemilczę. Dotyczy to jednak tylko osób mało mi znanych czy wręcz obcych. "Swoim" zawsze mówię szczerze, bez owijania w bawełnę. Taka już jestem.

    Młodość ma swoje prawa, ale bez przesady. Miałam kiedyś sąsiadów, którzy balowali bez przerwy. Były to dzieci rodziców postawionych "wysoko" w n/mieście i choć wszyscy narzekali, nikt nie miał odwagi zwrócić im uwagi. A ja... cóż,  nawet o 1-wszej w nocy potrafiłam iść, zapukać, cichutko przeprosić i poprosić o spokój wreszcie, szepcząc, że inaczej będę zmuszona zawołać policję /oczywiście nie zrobiłabym tego/.

    Nie ma mnie również w mediach społecznościowych /no, z wyjątkiem WŻ, ale to chyba jednak co innego, tu trochę jak w rodzinie, przynajmniej kiedyś tak było, bo teraz zostali tylko "emeryci" pod względem stażu/.
    Cenię sobie prywatność i nigdy, nawet bliskich znajomych, nie wypytuję o jakieś ich sprawy, zechcą to sami mówią, jeśli nie, to nie stosuję "100 pytań do..." Ale też nie znoszę, jeśli druga strona tego nie szanuje i cała rozmowa to śledztwo niemal... a co? a gdzie? a kiedy? a po co? takie wyciąganie na siłę wkurza mnie wprost i wtedy mówię - nie chcę o tym rozmawiać.

    E, coś nie mam weny twórczej, myśli nie układają mi się jakoś logicznie, nie potrafię wyrazić tego co chcę... chyba jednak skończę ten swój wywód.
    Zresztą, w moim wieku już wszystko wolno i nie jest trudno być sobą.
    Pozdrawiam. Miłego dnia.

  • Autor: smakosia Data: 2019-09-06 08:25:55

    Z tego, co napisałaś wynika, że doświadczenie życiowe i umiejętność obserwowania otoczenia, wczuwania się emocje innych spowodowały, że posiadłaś sztukę bycia sobą bez ranienia innych.
    Zakładam, że stwierdzenie "w moim wieku już wszystko wolno" to ironiczna, dowcipna refleksja z przymrużeniem oka wink2 (napisałam to dla jasności, bo jeszcze ktoś źle to odbierze i awantura gotowa) chinese

    Masz rację, że forum WŻ stało się (wiele lat temu) takim naszym "przypadkowym FB". Czas wszystko zweryfikował i przy tym pędzącym, społecznościowym, wirtualnym świecie każdy szuka dla siebie nowego miejsca. Dawniej otwarcie wątku wymagało ogromnego zaangażowania, bo komentarzy było tyle, że człowiek nie nadążał z odpowiadaniem smug2 No ale jak jest teraz widać i wcale mnie to nie dziwi.
    Póki co jestem wierna tej stronie, bo jest na niej wiele fajnych osób i cała "kupa" dobrych przepisów. bow

  • Autor: nadia Data: 2019-09-06 18:42:58

    Zgadzam się w 100% z tym, co napisałaś o tramwajach, dzieje się to także w autobusach i pociągach. Ludzie zapatrzeni w komórki, są w innym świecie, dając do zrozumienia, że są ''zajęci'' i przez to, nic nie widza (nie ''gapia'' się na innych), dzięki temu usprawiedliwiają się, ze nie zauważyli osoby starszej, bo musieli pilnie cos odpisać, czy napisać, ale gdyby nie to, to na pewno by ustąpili miejsca. Niestety młodzież i dzieci coraz mniej są uczone przez szkołę kultury i szacunku dla innych, szczególnie dla starszych a rodzice są często zajęci praca, harując od rana do wieczora, a dziadkowie niejednokrotnie są lekceważeni, lub ''banowani'' za to, ze znowu nafaszerowali wnuki słodyczami. Brak komunikacji słownej widziany jest coraz częściej, ludzie wola napisać cos na komórce  do znajomych, niż z nimi się spotkać i normalnie po ludzku pogadać. Niektórzy nagrywają vlogi i są bardzo śmiali i wyluzowani, jednak okazuje się, że spotkać na żywo się nie chcą, bo się wstydzą i boja ludzi w realu, czego tak do końca nie potrafię zrozumieć. Co jeszcze jest do zauważenia, to związki rozsypują się jak domki z kart, bo prawdziwy związek potrzebuje pielęgnacji z obu stron i wspólnego borykania się z problemami. Dzieci są ogłupiane przez szkoły w pewnych tematach, uczą się tez więcej a coraz mniej wiedza, pyskują rodzicom, a gdy mają pomóc np. w przetworach domowych, to wtedy są wielkie pretensje i żale i kolo ewakuacyjne typu: dużo lekcji do odrobienia. Kiedyś trzeba było nie tylko odrobić lekcje, ale i pomoc rodzicom czy dziadkom w gospodarstwie, a jeszcze się miało czas wolny, teraz ten czas wolny zajmuje internet, uzależnia szczególnie dzieci i młodzież, które nie potrafią, lub bardzo trudno żyć im w realnym świecie, bo ten wirtualny jest ciekawszy, łatwiejszy i jak gdyby bezproblemowy. Natomiast z dobrych rzeczy, co jest zauważalne, to to, że nastała moda na naturalność, zioła, naturalne kosmetyki, mydła, robótki szydełkowe i na drutach wracają do łask i naprawdę można dzieci zainteresować tym, a nawet ''zarazić'', pod warunkiem, ze samym się jest już tym ''zarażonym'' ;) Na razie to tyle, bo mam gości :)

  • Autor: bea39 Data: 2019-09-06 19:55:20

    Zgadzam się ze wszystkim poza jednym. Od uczenia szacunku i kultury są rodzice, szkoła edukuje w wiedzy."Banowanie " dziadków bo rozpuszczają wnuki jest dla mnie zrozumiałe. To nie dziadkowie martwią się potem,że dzieci nie jedzą, że z przejedzenia słodyczami bolą brzuchy.

  • Autor: smakosia Data: 2019-09-06 19:57:16

    Nadiu, Twoje refleksje są w moim odczuciu niezwykle trafione.
    Faktycznie świat wirtualny jest w znacznym stopniu łatwiejszy i tym samym brak mu konkurencji. Można się "zapomnieć", zrelaksować i oderwać od tego, co wymaga jakiegoś wysiłku czy zaangażowania. To powoduje, że robimy się nieczuli na innych. To tak naprawdę bardzo złożony temat i długo można by o tym rozmawiać.
    Jednak tak, jak wspomniałaś gdyby tylko była szansa, że szkoła i rodzice uczyliby rozsądnego wykorzystywania tej "wirtualnej siły" do tworzenia czegoś dobrego a nie w znacznym stopniu "jałowego spędzania czasu", to byłoby wspaniale. Bo nie da się ukryć, że internet jest siłą i z jego pomocą można zdziałać wiele dobrego.
    Wspomniana ekologia, zdrowy styl życia, dbanie o środowisko itp. stały się aktualnie popularnym tematem i właśnie w takich działaniach tkwi szansa na wykorzystanie "wirtualnej mocy".

  • Autor: Smosia Data: 2019-09-07 10:42:16

    Czytałam i przyznaję rację - prywatność została 'wymieniona na "lajki i "wow, bo z tego płyną konkretne korzyści (materialne- kasa lub gratisy i te niewymierne-popularność i uznanie tłuszczy). Niestety :(
    A do bycia sobą nie potrzeba "odwagi, tylko: osobowość, charakter, ciut charyzmy itp., ale to moje zdanie.
    Bo czego tu się bać? Że mnie skrytykują, obrażą lub obleją hejtem - i co z tego, ja znam swoją wartość (mocne i słabe strony), nikt nie jest w stanie zburzyć tego.
    Ale zarozumiała, pewna siebie, zobaczymy co powie jak jej coś źle pójdzie...
    Ano powie TO samo, nic innego niż wcześniej - jestem wciąż tą samą osobą, ani zarozumiałą, ni pyszałkowatą.
    "Raz time wesołą, raz time smutną (pozdro TLa- to jego tekst) i tyle, jak w życiu bywa. Tylko zmutowane lalunie botoksowo-silikonowe, naszprycowane psychotropami lub innymi rozweselaczami są wiecznie uśmiechnięte, jak plastikowe panie z tivi.
    "Być sobą - nikim innym nie umiem i nie chcę być. Ja do tego nie potrzebuję odwagi, tylko przestrzeni prywatnej i to mam. Szczęściara ze mnie - codziennie to sobie powtarzam i tego samego życzę wszystkim.

    Pozdrawiam wszystkie 'rogate dusze - łatwo nie jest, ale jaka frajda:

  • Autor: smakosia Data: 2019-09-07 16:25:04

    Ja jednak to powiem - "wow!" pleased
    Kolejna, bardzo fajna refleksja. Masz rację, zgadzam się w 99,9%, że do bycia sobą trzeba mieć osobowość, charakter i ja bym jednak dodała, że również odwagę. Czemu odwagę? A dlatego, że osoby, które nie idą za "tryndami" często są postrzegane jako...hm...inne? Że może mniej koleżeńskie, że zacofane albo zadufane w sobie. Różnie to bywa. Myślę, że szczególnie trudno być sobą młodym ludziom. Starsze, bardziej doświadczone osoby mają już tę "grubą skórę" i znają swoją wartość. Młode zaś płyną z nurtem "mody" czy stylu (jak zwał, tak zwał).
    "Przestrzeń prywatna", o której wspominasz, to Twoja wypracowana nagroda. Sama o nią zawalczyłaś lub zadbałaś. Brawo. Też bardzo ją sobie cenię, ale odnoszę wrażenie, że aby ją mieć muszę nieustająco o to dbać, bo codzienność często podstępnie próbuje mi "wcisnąć" coś, co mogłoby ją zaburzyć.

  • Autor: Smosia Data: 2019-09-07 18:41:37

    Widać moja odwaga, wymagana do bycia sobą, jest wrodzona i nie zauważam jej nawet :D Nikt mi jej też nie odbierał, nie karano mnie za szczerość i buntowniczość, czasami obśmiali lub zbyli milczeniem.
    Młodzi, tak myślę, chcą być do siebie podobni, bo to działa jak mimikra (chyba właściwe nawiązanie do przyrody) - zwiększa szanse na przetrwanie bezkonfliktowe w obecnym szalonym i brutalnym świecie.
    Mój mały świat był bardziej wyciszony, mniej tłoczny i krzykliwy. Teraz nachalne reklamy i to ich 'musisz to mieć, 'musisz taka/taki być jest koszmarem dla wszystkich. Ochrona, tarcza przed natłokiem informacji, obrazów jest potrzebna, bo można zwariować... By być sobą, nie można dać się zwariować, pozwolić na manipulowanie swoimi poglądami i gustami. Czego nam wszystkim życzę.

    Miłego wypoczynku, po swojemu, w swojej przestrzeni ("bo mój jest ten kawałek podłogi - nie wiem kto śpiewał, ale miał rację).
    Pozdrawiam ;)

  • Autor: smakosia Data: 2019-09-07 19:09:06

    Tak trzymać! 2thumbsup
    Również pozdrawiam bow

Przejdź do pełnej wersji serwisu